fot. UM
W samym sercu miasta, czyli na przasnyskim rynku stanęły dwa zielniki, w których rosną świeże zioła. Rabaty nie tylko ładnie wyglądają i obłędnie pachną, ale przede wszystkim dobrze smakują. Można się częstować!
Świeże zioła są zdrowe i dodają smaku wielu potrawom. Miasto ruszyło z pomocą tym, którzy nie zdążyli zaopatrzyć się w świeże oregano do pizzy lub w majeranek do pieczeni. To także krok w kierunku osób nie mających własnego ogródka. Jeśli mieliście kiedyś własną bazylię, miętę czy jakiekolwiek inne zioła, to wiecie, że żadne kupione w sklepie przyprawy nie smakują tak dobrze, jak listki świeżo zerwane prosto z rośliny.
Na przasnyskim rynku od czwartku 6 sierpnia rosną żywe, pachnące krzaczki mięty, rozmarynu, kolendry, oregano oraz majeranku, a przasnyszanie i odwiedzający nasze miasto mogą śmiało częstować się plonami.
– W ramach projektu „Zielony Przasnysz”, w skład którego wchodzi również miejska pasieka, ustawiliśmy w sercu miasta donice z ziołami. Chcemy w ten sposób zachęcić mieszkańców do uprawy ziół w przydomowych ogródkach i na balkonach. To także zwrócenie uwagi na konieczność pielęgnacji roślin i dbanie o miejską przestrzeń i zieleń. Pamiętajmy, że ziół się nie wyrywa, najlepiej uszczykiwać po małej gałązce, to nawet pomaga im lepiej się rozrastać – powiedział burmistrz Łukasz Chrostowski
Pomysł na dostęp do świeżych ziół zaczerpnięto z Gdańska, który ustawił w miejskiej przestrzeni kilkadziesiąt zielników, co spotkało się z aprobatą mieszkańców.
Ogólnodostępne rabatki na przasnyskim gruncie zrealizowano we współpracy z Miejskim Zakładem Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Wykonanie obu zielników kosztowało około 900 zł.
Władze miasta już planują nowe lokalizacje dla następnych ziołowych rabat. Jedną z nich jest park miejski w Przasnyszu. Czy zielniki pojawią się parku i innych miejscach, zależy od tego, czy obecne nie zostaną zniszczone przez wandali oraz czy nie padną ofiarą chytrej baby z Radomia.
Mamy nadzieję, że ziołami będziemy mogli się cieszyć nie tylko do końca wakacji, ale również w kolejnych latach.

M. Jabłońska
