Pluskwy zjadają nas żywcem! Zdesperowani mieszkańcy Przasnysza przyszli po pomoc.

Przasnyszanie z problemem krwiożerczych pluskiew borykają się od lat. Insekty trafiają do mieszkań np. z przyniesionymi meblami lub ubraniami, mnożą się na potęgę i opanowują całe bloki. Walka z nimi będzie skuteczna tylko wtedy, gdy dezynsekcja jednocześnie obejmie wszystkie lokale, klatki schodowe i piwnice. A z tym jest kłopot. Zdesperowani mieszkańcy osiedla Zawodzie błagają o ratunek.

Z nadzieją na zakończenie koszmaru, z jakim borykają się całe rodziny, mieszkańcy przybyli na wtorkowe (23 kwietnia) obrady komisji Rady Miejskiej. Ich wizytę poprzedziło wysłanie dramatycznego listu, w którym czytamy: „Naszym problemem są pluskwy. Te pasożyty, które żywią się krwią człowieka, są bardzo uciążliwe. Robaki te są plagą naszego osiedla, ale są także w innych częściach miasta. Na Osiedlu Orlika czy Kaczej, jest podobny problem. Pasożyty te gryzą nasze dzieci, jak również nas dorosłych. Jest to realne zagrożenie dla naszego zdrowia. Problem urósł do takich rozmiarów, że nie jesteśmy sobie w stanie z nim poradzić” – piszą w liście do Rady Miejskiej mieszkańcy osiedla Zawodzie.

Wspominają, że jedna sesja dezynsekcji to koszt około 200 zł, a należy je powtarzać. Dodają, że walka z robactwem w pojedynczych mieszkaniach nie ma sensu, a sprawa była wielokrotnie zgłaszana do MZGKiM, który odpowiedział mieszkańcom, że może zadbać jedynie o części wspólne (klatki i piwnice).

Część mieszkańców nie utożsamia się z problemem

Mieszkańcy postulują powołanie specjalnej komisji, która przeprowadzi wizję lokalną oraz zleci przeprowadzenie kompleksowej dezynsekcji, „Mając jednak na uwadze, że część lokatorów nie utożsamia się z problemem i nie dostrzega zagrożenia dla zdrowia, wskazane jest objęciem nadzorem wykonania oprysków przez wspomnianą komisję. Tylko w ten sposób będziemy w stanie powstrzymać plagę robactwa na naszym osiedlu, a także rozprzestrzenianie się jej na inne części miasta. Instytucjonalne zajęcie się problemem, wykluczy uchylanie się od obowiązku udostępnienia mieszkań w celu dezynsekcji.” – piszą mieszkańcy. Z przekazanej przez nich informacji wynika, że w jednym z bloków na 48 mieszkań z problemem pluskiew boryka się aż 80% rodzin.

 Jak się okazuje to nie pierwsza ich wizyta w tej sprawie. – Państwo byli tu już tu wcześniej i jak sami zauważają, jest to problem poważny i trudny, ponieważ ciężko kogoś zmusić do wykonania dezynsekcji w swoim mieszkaniu, a dezynsekcja części wspólnych nie rozwiązuje problemu. Oczywiście podjęliśmy ten temat i było to przedmiotem naszej długiej dyskusji – mówił burmistrz.

O pomoc będzie jednak trudno

Naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Hubert Kwiatkowski wyjaśnił, że: – Temat insektów jest problemem ogólnomiejskim, niezależnie od tego, czy to jest os. Zawodzie, Orlika czy Wojskowa, ponieważ problem występuje wszędzie. Natomiast informacje, jakie uzyskaliście państwo od prezes MZGKiM, są zgodne z prawem. Zarządca w imieniu burmistrza nie może wykonywać dezynsekcji w innych częściach niż części wspólne. Skierowano propozycję do mieszkańców bloku, aby zmobilizowali się i wykonali dezynsekcję w swoich mieszkaniach, a zarządca wykona gazowanie w częściach wspólnych, co zapobiegłoby dalszemu rozwojowi insektów. Niestety, część osób w ogóle nie podjęła tematu, a MZGKiM nie może przeprowadzić dezynsekcji we wszystkich lokalach w budynku. Ponadto nie widzę możliwości ogłoszenia przetargu na przeprowadzenie dezynsekcji w lokalach prywatnych, bo to byłoby przekroczeniem prawa – mówił naczelnik.

– To nie jest tak, że my nie dostrzegamy problemu – dodał burmistrz. – Jeśli państwo widzicie sposób, w jaki możemy wam pomóc, jesteśmy na to otwarci. Przeprowadziliśmy niejedną rozmowę, bo spotykaliśmy się już kilka razy, ale ani państwo takiego cudownego środka nie wskazali, ani my go nie wskazaliśmy. Jesteśmy w sytuacji patowej, obowiązuje nas prawo, którego musimy przestrzegać – tłumaczył.

Musimy leczyć nasze pogryzione dzieci!

Jedna z mieszkanek przekazała radnym zdjęcia pluskiew, tłumacząc, że jest to problem, z którym zmagają się na co dzień. – Pluskwy wchodzą nam do mieszkań z klatki schodowej i przez kratki wentylacyjne. Wielokrotnie przeprowadzałam dezynsekcję w swoim mieszkaniu i nie da się przed nimi ustrzec, jeśli wszyscy razem nie zawalczą. Niektórych ludzi nie stać na dezynsekcje, ponieważ jedna sesja kosztuje ok. 200 zł, a potrzebne są 3 lub 4. Jest u nas wiele rodzin, które robią dezynsekcję, ale inne osoby nie robią i to robactwo do nas przychodzi. Nasze dzieci są pogryzione, leczymy je, ponieważ dochodzi do zakażeń. Borykamy się z tym na co dzień, przy czym nie chodzi tylko o pluskwy, ale i o prusaki, które wchodzą wszędzie – opowiadała zdesperowana kobieta.

Inna dodała, że chodzi zwłaszcza o nakłonienie wszystkich mieszkańców do działania. – Nam chodzi przede wszystkim o to, aby nakłonić inne osoby, jakoś nas w tym wspomóc. My się tego podjęliśmy, wywalczyliśmy 80% zniżki, ale były potem na nas skargi, że próbujemy zmusić ludzi do gazowania, wyłudzić pieniądze. Gazowanie jednego mieszkania nie ma sensu. Odkąd powstał ten blok 3 lata temu, są ludzie, którzy gazowali nawet 10 razy, ale nie przynosi to skutku – załamywała ręce kobieta. Trudno zaprzeczyć jej słowom.  W celu skutecznego pozbycia się insektów należy zmobilizować wszystkich mieszkańców osiedla. Dezynsekcja, aby była skuteczna, musi zostać przeprowadzona w całym budynku i w tym samym czasie.

Winni zbieracze odpadów

Mieszkańcy opowiadali, że pluskwy biorą się stąd, że niektórzy mieszkańcy przynoszą do swoich mieszkań śmieci znalezione w innych częściach miasta. Bywa, że lokatorzy bloków na Zawodziu trudnią się zbieractwem, przynosząc meble i ubrania, które są zainfekowane pluskwami, co czyni problem niemożliwym do opanowania.

– Jeśli przyczyną jest kwestia socjalna, kogoś nie stać na dezynsekcję, jesteśmy sobie w stanie z tym poradzić. Stwórzmy listę i przy pomocy MOPS-u spróbujemy dać zasiłek celowy. Natomiast ciężko nam będzie egzekwować, żeby nie zbierano wyrzucanych mebli – wyjaśniał burmistrz.

– Z dyskusji, która się toczy, wynika raczej, że nie jest to problem natury ekonomicznej – zauważył radny Piotr Kołakowski. – Bardziej chodzi o to, aby 100% mieszkańców zgodziło się, aby w ich mieszkaniach dezynsekcje były przeprowadzone 3 lub 4-krotnie. Pytanie jest takie: czy my możemy kogoś do tego nakłonić, czy mamy jakieś narzędzie prawne, które nam na to pozwoli? – dopytywał mecenasa.

– Osoby, które mają umowy na lokale komunalne, są chronione tymi umowami, a więc mają lokale do dyspozycji. Kwestia udostępnienia takiego lokalu osobom trzecim ingeruje w te umowy, dlatego możemy się spotkać z pewnymi roszczeniami – odparł radca Łukasz Machałowski.

Nikt nie wymyślił rozwiązania

– Nie chcę, żeby to tak wybrzmiało, że my nie chcemy państwu pomóc. Jest natomiast tak, że nas obowiązuje prawo i nie możemy nikogo do niczego zmusić. Wiele głów nad tym myśli i do tej pory nikt nie wymyślił cudownego rozwiązania. Umówmy się tak, że państwo przygotują listę lokali, a ja przygotuję spotkanie z panią Joanną Cieślik (dyrektor MOPS – przyp. red) i będziemy myśleli jak problem rozwiązać – próbował łagodzić burmistrz.

Jedna z mieszkanek dopytywała radcę prawnego, czy istnieje możliwość wpłynięcia na lokatora, który znosi do mieszkania ubrania i meble wyrzucone przez ludzi na innych osiedlach, a następnie spala je w piecu, przynosząc przy okazji robactwo. – Czy nie można zareagować ze względu na naruszanie ładu i porządku? – pytała.

Od naczelnika Huberta Kwiatkowskiego mieszkanka dowiedziała się, że informacje o spalaniu śmieci należy każdorazowo kierować bezpośrednio do niego, ponieważ spalanie odpadów jest niezgodne z prawem. Mecenas Machałowski z kolei przyznał, że rzeczywiście tak jest, że jeśli ktoś nie przestrzega porządku domowego w sposób uporczywy, można mu wypowiedzieć umowę. – Natomiast garnek złota dla tego, kto wykaże, że ta konkretna osoba jest inicjatorem całego problemu. Ciężar dowodu spoczywa na zarządcy, a to jest nie do udowodnienia, że źródło problemu jest tu, a nie gdzie indziej – tłumaczył.

Burzliwa dyskusja toczyła się jeszcze długo, jednak nie udało się wypracować salomonowego rozwiązania. Stanęło na tym, że mieszkańcy postarają się przygotować listę lokatorów zainteresowanych i niezainteresowanych dezynsekcją, ze wskazaniem tych, którzy są chętni, ale ich nie stać.

– Zapraszam do mnie z taką listą, zaprosimy panią Cieślik i będziemy myśleć jak ten problem rozwiązać – podsumował burmistrz.

O pladze pluskiew w Przasnyszu informowaliśmy wielokrotnie. Jakim koszmarem jest życie pod jednym dachem z robactwem, które atakuje podczas snu, pisaliśmy m.in. tu: Horror w Przasnyszu. Pluskwy atakują!

Zapraszamy do komentowania artykułu.

M. Jabłońska

guest
16 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
asia
asia
1 rok temu

Słyszałam, że na Sportowej jest najgorzej 🙁

Anna
Anna
1 rok temu

Nie tylko. U nas na Kaczej już z rok walczymy. Zróbcie coś z tym infoprzasnysz bo urząd ma nas w nosie.

barbara
barbara
1 rok temu

Współczuję bardzo mieszkańcom, którzy są sami z tym problemem.

Justyna
Justyna
1 rok temu

Sama dezynsekcja nie wystarczy. Preparat działa tylko owady. I to też nie od razu ponieważ pluskwy maja gruby pancerz, zanim preparat zadziała mija kilka dni. Na likwidację jaj działa parownica, pranie w wysokiej temperaturze. To jest walka z wiatrakami która trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy. Żeby pozbyć się robaków muszą wszyscy podjąć kroki, bo tak to praca i koszty pozostałych osób darmy trud. Plaga pluskiew w naszym mieście coraz większa. Trzeba dotrzeć do ludzi, uświadamiać ich. Przede wszystkim branie łóżek, mebli spod kontenerów to jest ludzka bezmyślnosc, nikt tego bez przyczyny nie wyrzucił. Żeby w tej kwestii jakoś… Czytaj więcej »

Barbara
Barbara
1 rok temu

Na ulicy Szpitalnej też jest ten problem i nie dajemy rady z tym dziadostwem

Ewa
Ewa
1 rok temu

Tez na bloku mielismy taki problem. U wszystkich byly pluskwy ale tylko kilka osob mowilo glosno ze u niego/niej sa pluskwy. Zostala zlozona interpleracja na sesji Rady Miasta przez Radna ktora prosilismy o pomoc i sie udalo.

AniaWawa
AniaWawa
1 rok temu

U nas w Wawie mieliśmy podobny problem. Na szczęście http://www.kabor. pro znaleźliśmy w necie, po dobrych opiniach. Znają się na dezynsekcji. Nie mamy teraz problemów.

Ela
Ela
1 rok temu

Dokładnie na ul szpitalnej też jest ten problem ludzie po 5 razy juz gazowali i nic tonie daje.. Ale niestety jak połowa bloku ma a twierdzą ze nie mają to nie zlikwiduje tego jedna lub dwie osoby…

Tomek
Tomek
1 rok temu

Wiecie czym wytępiłem pluskwy
Temperaturą. Znalazlem ogniska i myjką parową parowalem meble. Pluskwy przyniosłem z nowym meblem z salonu. Polecam tez detergent ze sklepu rolniczego do chlewów i stodół absolutnie bross itd

Bob
Bob
1 rok temu

Ziemia okrzemkowa ,spróbujcie .

Bob
Bob
1 rok temu

Najczęściej pluskwy rozkoszą gołębie

Łukasz
Łukasz
1 rok temu

Bezmyślność ludzi którzy nie chca się zgodzić na dezynsekcje w swoim mieszkaniu jako jedymi w klatce jest pozwalająca. Tłumaczą ze u nich nie ma „jeszcze nie ma”.

Anna
Anna
1 rok temu

Też miałam ten problem, a wszystko przez odkupienie używanego łóżka które i tak trzeba było wyrzucić ? Rozwiazanie: spakować wszystkie możliwe rzeczy do prania w worki. Zakupić parownice (możliwie jak najmocniejsze uderzenie pary) i parować wszystkie szczeliny, ja miałam z firmy MALTEC kosz około 200zł w Internecie i sypać ziemię okrzemkową (koszt około 100zł) za listwy panelowe w łózka i gdzie się tylko da. Następnie wszystkie rzeczy z worków prać w 60* ( w ubraniach też były) trzeba zachować wszelką możliwą ostrożność. Jeśli macie jakieś drobne szalinki lub dziury przy rurach prowadzące do sasiada to zasilikonowć. Pracy jest sporo to… Czytaj więcej »

Asia
Asia
1 rok temu

Ba , ja mialam problem w nowiusienkim raptem rok stojacym bloku na Warszawskiej Pradze. Najskuteczniejsze jest wymrazanie. Wystarczy jedna sesja ale to juz koszt ponad 1000 zl . Narazie po dwóch sesjach jest czysto ..

Mariusz
Mariusz
1 rok temu

Witam serdecznie … żeby nie było robactwa różnego należałoby co nie które osoby przenieść gdzie indziej bo co z dezynfekcji jak po jakimś czasie będzie to samo ..

Szymon
Szymon
1 rok temu

Trzy miesiące walczyłem z pluskwami, które sam przyniosłem z hotelu bez świadomości ich istnienia. Jeszcze nigdy o zadnym owadzie nie robiłem tak dogłębnej analizy jak przy tym wampirze. Przeżyłem piekło, dezynsekcja podchodziła trzema sesjami zamgławiaczem ULV. Po pierwszej sesji nie było znacznych zmian, po drugiej już była wyraźna poprawa, trzecia to była w sumie formalnością. Kosztowało mnie to bardzo surowo i skończyło na załamaniu nerwowym. Całe szczęście koszmar minął i prawie rok czasu mam spokój. Nawet nie musiałem mebli wyrzucać. Bardzo długo po tym zdarzeniu prałem wszystko co popadnie z każdej delegacji.