Tarcza Antyinflacyjna Biedronki. Prezes UOKiK: obietnica była kusząca, ale rzeczywistość trochę inna. Sieć marketów z zarzutami

UOKiK postawił Biedronce trzy zarzuty dotyczące akcji promocyjnej „Tarcza Antyinflacyjna Biedronki”. Sieci dyskontów Jeronimo Martins Polska grożą kary finansowe w wysokości do nawet 10 proc. rocznego obrotu. To może oznaczać ponad 6 mld zł kary.

 

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, że przekazy reklamowe dotyczące akcji promocyjnej „Tarcza Antyinflacyjna Biedronki” mogły wprowadzać konsumentów w błąd w zakresie zasad skorzystania z promocji.

Przedsiębiorca zobowiązał się w okresie od 12 kwietnia do końca czerwca do utrzymania stałej ceny regularnej 150 najczęściej kupowanych produktów. Sieć reklamując tę obniżkę zapewniała, że jeśli klienci znajdą te produkty w korzystniejszych cenach w innych sklepach – Biedronka zwróci im różnicę.

Zasady akcji promocyjnej były zapisane w regulaminie. Ten był dostępny jednak jedynie w internecie.

 

„Jeśli już klienci do niego dotarli, dowiedzieli się, że nie wystarczyło – zgodnie z hasłem reklamowym – znaleźć tańszy produkt w innym sklepie. Regulamin wprost wskazywał, że produkt ten należało kupić i to nie tylko w sklepie Biedronki, ale również u konkurencji, która została w regulaminie ograniczona do najpopularniejszych sieci. By uzyskać zwrot różnicy w cenach, warunków regulaminowych było dużo więcej i były wymagające, a wręcz uciążliwe, co mogło uczynić skorzystanie z akcji promocyjnej nieopłacalnym” – informuje UOKiK.

Co więcej zakupów należało dokonać w tym samym tygodniu (liczonym od poniedziałku do niedzieli). Ponadto klienci musieli również zrobić zdjęcia porównywanego produktu (wraz z etykietą ze składem) i zachować nienaruszone paragony bądź faktury.

„Następnie konsumenci mieli w ciągu 7 dni od zakupów przesłać elektronicznie zgłoszenie. Gdy zostało ono przyjęte dostawali numer zgłoszenia i zobowiązani byli do wysyłki pocztą tradycyjną (opłacając koszty listu), również w terminie 7 dni, oryginałów dowodów zakupu i zdjęć” – prezes UOKIK uznał, że hasła reklamowe w tym aspekcie mogły wprowadzać konsumentów w błąd.

Ponadto, bazując na przekazach reklamowych, klienci sieci mogli spodziewać się otrzymania zwrotu różnicy cen w formie pieniężnej do dowolnego wykorzystania. Tymczasem regulamin precyzował, że dostaną oni wyłącznie e-kod o wartości zgłaszanej różnicy w cenie, do wykorzystania tylko w sklepach sieci i tylko w terminie 7 dni od jego otrzymania.

 

Obietnica kusząca, rzeczywistość inna

– „Tarcza Biedronki Antyinflacyjna” – zasady wydawały się proste, obietnica kusząca, ale rzeczywistość okazała się inna. Zweryfikowaliśmy jak klientom przedstawiane były benefity wynikające z promocji oraz zasady uczestnictwa i doszliśmy do wniosku, że przekazy reklamowe mogły wprowadzać konsumentów w błąd w zakresie warunków promocji, co związane jest ze skomplikowanym jej charakterem i w rezultacie z uciążliwością skorzystania z niej przez klientów sieci. Dlatego postawiłem trzy zarzuty spółce Jeronimo Martins Polska. Nie ulega bowiem wątpliwości, że informacje dotyczące zasad skorzystania z promocji powinny być łatwo dostępne, a hasła reklamowe, ich treść i sposób prezentowania, nie mogą wprowadzać konsumentów w błąd. Przedsiębiorcy muszą pamiętać o tym, że konsumenci mają prawo do rzetelnej, jasnej i pełnej informacji, zaś próba wyróżnienia się na rynku spośród innych przedsiębiorców nie może być prowadzona w oparciu o chwytliwe, lecz fałszywe hasła reklamowe – mówi Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

 

ren

Sprawdź również
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Lola
Lola
1 miesiąc temu

I bardzo dobrze, dosyć oszukiwania. Reklama winna być dzwignia handlu, ale rzetelnego i uczciwego. Niestety na podstawie praktyki reklama jest wyłącznie dla największych zysków, jawnego oszukaństwa klienta.Jak słyszę ją gdziekolwiek ” nóż w kieszeni się otwiera” więdząc jakie ma podstawy i w jaki sposób jest przeprowadza.