Jak w filmie Hitchcocka. Krukowate opanowały Przasnysz.

Mieszkańcy Przasnysza uskarżają się na krukowate, głównie kawki i gawrony, które w tym roku wyjątkowo mocno dają się we znaki. W parku nie można spokojnie usiąść na ławkach. Mieszkańcy Orlika skarżą się, że gawrony i kawki od rana do wieczora drą dzioby i traktują osiedle jak toaletę. Urząd Miasta umywa ręce i odbija piłeczkę w kierunku… mieszkańców.

 

Problem z krukowatymi w Przasnyszu nie jest nowy. Był czas, że ptaki w takim stopniu opanowały miejski park, że pojawienie się w nim było ryzykowne niczym stąpanie po polu minowym. Miasto próbowało stosować rozmaite metody, aby walczyć z rozrastającą się kolonią, jednak inteligentne ptaki niewiele sobie z nich robiły. Wszystkie wcześniejsze metody odstraszania zawiodły, ale w końcu problem udało się rozwiązać przy pomocy sokolnika. Usługa wprawdzie kosztowała krocie, ale dzięki corocznej systematycznej pracy rozrost populacji udało się skutecznie ograniczyć, poprzez uniemożliwienie ptakom zakładania gniazd. Przez kilka lat panował względny spokój, ale w 2020 r. skrzeczące towarzystwo tak się rozpanoszyło, że ponownie daje się we znaki.

– Do wszystkiego można się przyzwyczaić, ale nie do gawroniego wrzasku. Drą dzioby jak opętane, hałasując od rana do nocy. Z nastaniem września ptaki zaczęły tysiącami migrować na pola w poszukiwaniu pokarmu. Kiedy wracają do miasta, na głowy przechodniów sypie się grad ptasich kup, a zaparkowanie samochodu pod drzewem kończy się wydatkami na myjnię – mówi InfoPrzasnysz jeden z mieszkańców.

Hałas i odchody to niejedyny problem, ponieważ rozrost kolonii powoduje straty rolników. Hodowcy bydła narzekają na rozgrzebywane bele kiszonki; ostre dzioby wygłodniałego towarzystwa niszczą folię, a dostęp powietrza powoduje gnicie paszy. Inwazja gawronów i kawek czyni spustoszenie także w uprawach, bo skrzydlate stwory nauczyły się wygrzebywać spod ziemi ziarna zasianych zbóż, co sprawia, że wschodzi w kratkę. Do tego krukowate to urodzeni mordercy małego ptactwa, ponieważ żywią się m.in. pisklętami innych gatunków i ich jajami.

W 2020 r. problem wzrostu populacji stał się szczególnie uciążliwy, a mieszkańcy toczą walkę z ptakami na własne sposoby. Miastem wstrząsają wybuchy petard i hukowych pistoletów, ktoś nawet zabija kawki, strzelając do nich z wiatrówki. Jak się okazuje, problemy wynikają z zaniedbań Urzędu Miasta. Wiosną, mimo zgody na płoszenie ptaków, wydanej przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, nie skorzystano z pomocy sokolnika. Ponadto, wbrew wcześniejszym zapowiedziom burmistrza Łukasza Chrostowskiego, nie doszło do uporządkowania cmentarza żydowskiego przy ulicy Leszno, gdzie gniazduje i rozmnaża się ogromnych rozmiarów kolonia.

W związku z zaistniałą sytuacją zadaliśmy włodarzowi kilka pytań związanych z problemem. Z odpowiedzi wynika, że urząd czeka na propozycje jego rozwiązania od… mieszkańców, i „zaprasza ich na konsultacje”. Całokształt jako żywo przypomina odpowiedzi udzielane przez miasto podczas słusznie minionych czasów.

 

W tym roku miasto nie zatrudniało sokolnika. Dlaczego?

Tak, to prawda, w tym roku miasto nie zatrudniało sokolnika. Powodem powyższego był krótki termin na wykonywanie czynności płoszenia gawronów, określony w decyzji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.

 

Jakie koszty z tytułu płoszenia ptaków ponosiło miasto w latach 2017 -2020?

Celem płoszenia było niedopuszczenie do wybudowania przez ptaki gniazd. Płoszenie gawronów odbywało się w Parku Miejskim im. Tadeusza Kościuszki, parku przy ul. Makowskiej oraz na skwerze przy klasztorze o.o. Pasjonistów. W 2017 r. sokolnik pracował również na os. Orlika.

Poniesione przez Miasto Przasnysz koszty kształtowały się następująco:

2017 r. – 34 000,00 zł

2018 r. – 50 000,00 zł

Moja kadencja:

2019 r. – 40 590,00 zł

2020 r. – 0,00 zł

W październiku ubiegłego roku do Przasnysza przybył naczelny Rabin Polski Michael Schudrich, z którym miasto uzgodniło, że „teren cmentarza żydowskiego przy ul. Leszno nabierze godnego wyglądu i miejsca pamięci – jeszcze w tym roku” Nie stało się to ani w 2019 roku, ani w 2020, dlaczego?

Teren cmentarza żydowskiego przy ul. Leszno jest terenem zarządzanym i administrowanym przez Gminę Żydowską. W związku z tym, jako Burmistrz, nie mam wpływu na harmonogram prac określony przez właściciela terenu. Jesteśmy w stałym kontakcie z Fundacją Dziedzictwa Żydowskiego. Niewątpliwie nam też zależy, aby teren ten został zagospodarowany zgodnie z ustaleniami. Dostajemy informacje, że wkrótce tak się stanie. Niestety nie padają konkretnie daty.

 

Kirkut jest miejscem, gdzie rosną stare topole, na których lęgną się tysiące ptaków, a drzewa zagrażają przechodniom i posesjom. Jak długo jeszcze?

Tak jak wskazałem wyżej, ten teren nie jest własnością miasta i za niego odpowiada właściciel. Zgłaszaliśmy ten problem (i możliwe jego rozwiązania) zarówno prezesowi Fundacji, jak i Naczelnemu Rabinowi.

 

Czy miasto zamierza podjąć jakieś kroki w kierunku ograniczenia populacji krukowatych, które nadmiernie się rozpleniły? W odpowiedzi na zaniedbania miasta mieszkańcy usiłują walczyć z nimi na rozmaite sposoby – również sprzeczne z prawem, są też naciski na wycinkę i ogławianie drzew.

Na terenie Przasnysza nie występuje plaga krukowatych. Jest ich dużo, to fakt, ale nie na tyle, aby podejmować radykalne działania w celu likwidacji części populacji. Mieszkańcy sami mogą podjąć pewne działania, które mogłyby ograniczyć populację gawronów w mieście. Chodzi na przykład o niewyrzucanie jedzenia do koszy, które często są otwarte. Jest to łatwa „stołówka” dla nich. Miasto w każdej kwestii działa zgodnie z prawem.

 

Czy miasto zamierza podjąć zgodne z prawem kroki w kierunku ucywilizowania rozmiarów kolonii krukowatych? Jakie i kiedy?

Czekamy na propozycje od Mieszkańców, póki co takie zgłoszenie w formie pisemnej do nas nie wpłynęło. Często rozmawiamy z Mieszkańcami, również na temat uciążliwości ptactwa w okolicach drzew na terenie Miasta, ale wniosek żaden w tej sprawie nie wpłynął. Zapraszam każdą zainteresowaną osobę do konsultacji w tej sprawie w formie mailowej, telefonicznej lub osobistej.

Pozostaje mieć nadzieję, że konsultacje z mieszkańcami wpłyną na zachowania ptaków i zmniejszą związane z nimi uciążliwości.

 

Postscriptum

Gawrony są ptakami chronionymi, aby zapobiec rozrostowi ich kolonii, trzeba uzyskać odstępstwo Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska na umyślne płoszenie i niepokojenie ptaków, co chroni przed zakładaniem gniazd. Miasto uzyskało taką zgodę również w 2020 r. ale płoszenia nie przeprowadziło. W decyzji z dnia 23 stycznia 2020 r. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie wskazał, że płoszenie gawronów może być realizowane w Przasnyszu do 15 marca 2020 roku. Ze względu na  łagodne warunki atmosferyczne zimą 2019/2020 okres lęgowy ptaków uległ przyspieszeniu, a to oznacza, że płoszenie po 15 marca mogłoby mieć negatywny wpływ na inne gatunki ptaków przystępujących wcześniej do lęgów na naszym terenie.

Jak w rozmowie z naszym portalem zrelacjonował sokolnik, z którego usług korzystało miasto w latach poprzednich, Piotr Zadworny, kontaktował się na początku roku z urzędem miasta, w celu przedłużenia współpracy, ale zainteresowania nie było. Sokolnik nie szczędzi ostrych słów wobec takiej decyzji, ponieważ Przasnysz jest jego rodzinnym miastem, traktowanym jako wizytówka skutecznego ograniczenia kolonii krukowatych. Zaniechanie płoszenia w roku obecnym nie tylko niweczy włożony w poprzednich latach trud, ale i spowodowało niepowetowane straty w awifaunie Przasnysza. W parku miejskim w 50 budkach lęgowych oraz na drzewach gnieździły się ptaki śpiewające i sowy. Ze względu na inwazję krukowatych, tegoroczny trud lęgowy tych ptaków poszedł wniwecz. Zamiast ptasich treli w parku miejskim królują teraz wrzaski gawronów, ich odchody oraz pióra.

M. Jabłońska


 

guest
11 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
ate
ate
2 miesięcy temu

Tak , gawrony były płoszone w parkach , a przemieszczały się na osiedla mieszkaniowe Orlika , ul.Wojskowa i inne.Faktem jest ,że mieszkańcy bloków wyrzucają z okien resztki pokarmów , a szczególnie pieczywo.W moim bloku dwoje mieszkańców dokarmia to ptactwo i nikt nie ma na nich wpływu.W lecie od godziny 4.nad ranem nie ma spania, obecnie trochę póżniej .Jest to ptactwo bardzo uciążliwe , krakanie i brudzenie odchodami balkonów.

Edward
Edward
odpowiada  ate
2 miesięcy temu

Trzeba nasrac tym karmiacym ludziom na wycieraczke to beda wiedziec co to takiego

Edward
Edward
2 miesięcy temu

Pani dyrektor domu kultury niech cos eymysli, ona na wszystko ma rade nawet na kruki poradzi….

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
2 miesięcy temu

Streszczam wypowiedzi Burmistrza:
Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem!

Lola
Lola
2 miesięcy temu

I to jest prawda. Na os. Orlika od 4 rano drą się i nie dają spać. A samochody częściej trzeba myć. A to stracona kasa.

was85
was85
2 miesięcy temu

Przecież to latające szczury są, czy ktoś znający się na kwestii jest w stanie wytłumaczyć czemu gawrony są pod ochroną?

Kruk
Kruk
odpowiada  was85
2 miesięcy temu

was85 sam jesteś latający szczur doucz się to będziesz wiedzieć dlaczego.

Marta
Marta
2 miesięcy temu

Proponuję ustawić w tym miejscu pomnik ptaka. nie wiem może Wróbla Ćwirka?

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
odpowiada  Marta
2 miesięcy temu

A nie lepiej Kaczora z Żoliborza ?

Realista
Realista
odpowiada  Marek (prawdziwy)
2 miesięcy temu

Gdyby tobie postawili pomnik , nawet ptactwo nie chciało by na niego nasr.ać !

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
odpowiada  Realista
2 miesięcy temu

No to chyba dobrze, prawda?
Ja tam prosty chłopak jestem, na pomniki nie zasłużyłem. Niech tam Jarosław pomnikami zagłusza swoje wyrzuty sumienia. Ja nie muszę.