Czy brak podwyżek za śmieci zniszczy plan na rozwój Przasnysza?

Podwyższenie opłat za śmieci w Przasnyszu będzie nieuniknione, mimo że część radnych na sesji opowiedziała się przeciwko. W ostatnim czasie, wobec drastycznych podwyżek cen w Regionalnych Instalacjach Przetwarzania Odpadów Komunalnych, ościenne gminy masowo i drastycznie podwyższały opłaty za ich odbiór. Burmistrz Miasta Przasnysz zaproponował podwyżkę najniższą w okolicy tj. o 2 zł za śmieci segregowane i 4 zł za śmieci mieszane. Radni koalicji PIS – PPP odrzucili jednak projekt uchwały w tej sprawie.

Burmistrz Chrostowski wskazuje, że przeprowadził szczegółową analizę związaną z rynkiem gospodarki komunalnej. Przygotowana przez miasto prognoza cen stanowi minimum, mające zrównoważyć budżet. Wobec zrozumienia tego problemu na posiedzeniu komisji stałych (25 lutego) większość radnych opowiadała się za podwyżką. Istotnym czynnikiem jest tu bowiem ekonomia. Można to zobrazować w ten sposób, że mieszkaniec i tak zapłaci te 4 zł więcej, tyle że nie bezpośrednio z własnej kieszeni, a z budżetu miasta. Oznacza to, że kosztem bilansowania systemu gospodarki odpadami, burmistrz będzie musiał stanąć przed wyzwaniem czy zdjąć inwestycje takie jak basen, czy zrezygnować z remontów ulic. Problem jest na tyle istotny, że siedmioro radnych postanowiło opowiedzieć się za podwyżką.

System musi się samofinansować

– System gospodarki komunalnej musi się sam finansować. Taką ustawę nam zafundowano i koniec, kropka. Nie jest to wina burmistrza czy radnych. Miasto nie powinno finansować tego systemu z innych źródeł, ale wyłącznie z opłat pochodzących od mieszkańców. Jeżeli opłaty nie będą wystarczać, to podobnie jak w gospodarstwie domowym, z czegoś trzeba zrezygnować, aby zapłacić rachunki za coś innego – tłumaczy burmistrz Chrostowski.

Nie przekonało to jednak radnych koalicji PPP-PIS, którzy zagłosowali przeciwko podwyżkom, co może mieć opłakane dla budżetu miasta skutki.

Należy też wyjaśnić, że  ostatnia, drastyczna opłata za śmieci, miała miejsce w naszym mieście w sierpniu ubiegłego roku. Wówczas radni zadecydowali, że podwyżki są konieczne.  Od tamtego czasu stawka za jednego mieszkańca zamieszkującego gospodarstwo domowe wynosiła 9 zł za odpady segregowane, a 18 zł za śmieci zmieszane. Zmiana uchwały śmieciowej miała spowodować, że od maja mieliśmy płacić więcej. Proponowano, aby mieszkańcy za odpady zmieszane płacili 22 zł, zaś za segregowane – 11. Podwyżka miała wynieść odpowiednio – 4 i 2 zł od osoby.

Od płacenia kar ratują nas m.in. przasnyscy złomiarze

Do głównych powodów zaproponowania wyższych stawek urząd miasta zaliczał niczym nieregulowany, sukcesywnie postępujący wzrost cen zagospodarowania odpadów komunalnych w zakładach do tego celu przeznaczonych, czyli w tak zwanych RIPOK-ach, co ma bezpośredni wpływ na przetargowe ceny odbioru odpadów i tym samym koszty ponoszone przez samorząd. Niestety już w tej chwili mamy do czynienia z deficytem środków niezbędnych do funkcjonowania systemu, który powinien się samofinansować. Kolejną z przyczyn jest groźba kar, które nasz samorząd może niebawem zapłacić. Istnieją bowiem ustawowo przewidziane minimalne limity odpadów segregowanych, które muszą zostać przekazywane do recyklingu. W wypełnieniu tych minimów pomaga nam dopisanie do systemu skupów surowców wtórnych, co oznacza, że od płacenia kar ratują nas m.in. przasnyscy złomiarze. Przestaje to jednak wystarczać, ponieważ wspomniane minima rosną, a poziom segregacji w Przasnyszu jest na dramatycznie niskim poziomie.

Podwyżki niesprawiedliwe

W swojej kampanii wyborczej burmistrz dowodził, że podwyżki wprowadzone w sierpniu ubiegłego roku nie były sprawiedliwe dla przasnyszan, mieszkających w blokach.  Mieszkańcy osiedli są w dużej mierze pozbawieni możliwości selektywnego, a więc tańszego sposobu zbierania odpadów. Odpowiedzią na ten stan rzeczy mają być tzw. Eko-domki, zwane również Mini Punktami Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (Mini PSZOK). Ich powstanie na terenie zabudowy wielorodzinnej miałoby umożliwić segregację śmieci wszystkim mieszkańcom, a tym samym wpłynąć na ograniczenie ponoszonych przez nich kosztów. Dzięki dociekliwości radnych, biorących udział w poniedziałkowym posiedzeniu komisji stałych, udało się nam na temat Mini PSZOK-ów uzyskać szerszą informację.

Eko-domki, co to takiego?

System selektywnej zbiórki oparty na Eko-domkach występuje m.in. w Nakle nad Notecią. Ich działaniu przyglądał się burmistrz Łukasz Chrostowski wraz z pracownikami magistratu. W dużym skrócie polega to na tym, że mieszkaniec przynosi swoje odpady do Mini PSZOK-u, gdzie następuje ich segregacja na poszczególne frakcje. W ciągu dnia punkty są obsługiwane przez pracownika, ale planuje się wyposażenie mieszkańców w karty magnetyczne otwierające drzwi o dowolnej porze doby.

Selektywna zbiórka „u źródła”

W wyniku wdrożenia tego systemu miasto zyska pełną kontrolę nad strumieniem odpadów i wprowadzi możliwość selektywnej zbiórki „u źródła”. Mankamentem jest fakt, że jeden Mini PSZOK o powierzchni około 24 m. kw jest w stanie obsłużyć od 600 do 800 mieszkańców. Oznacza to, że na terenie przasnyskich osiedli musiałoby ich stanąć około 10. Problem polega na tym, że koszt budowy pojedynczego Eko-domku wynosi 60-70 tys. zł. Do budowy systemu konieczne będzie uzyskanie dofinansowania zewnętrznego, o które będzie starało się miasto w partnerstwie ze spółdzielniami, co odsuwa projekt w czasie. Mimo przeszkód burmistrz zapowiada, że pierwsze Eko-domki mogłyby powstać jeszcze w tym roku.

Podwyżki prawie we wszystkich gminach

Od ostatnich wyborów samorządowych mieszkańcy kolejnych gmin są informowani o podwyżkach opłat za wywóz i zagospodarowanie odpadów komunalnych. Sięgają one od kilkudziesięciu do nawet ponad 100 procent. Nad tym problemem przasnyscy radni pochyli się ostatecznie podczas czwartkowej sesji, która miała miejsce 28 lutego. Burmistrz mając na uwadze dramatyczną sytuację dotyczącą gospodarowania odpadami zwrócił się do radnych z prośbą o zaakceptowanie podwyżek. Wyjaśnił, że osobiście spotkał się z mieszkańcami, aby wytłumaczyć im konieczność wprowadzenia wyższych opłat.

Głos w tej sprawie zajął radny Arkadiusz Chmielik – Panie burmistrzu, zaproponował pan zwiększenie stawek za odpady komunalne dla mieszkańców Przasnysza. Wbrew wielu płomiennym zapowiedziom, chce pan te opłaty zwiększyć, a nie obniżyć, czym jestem istotnie zaskoczony. Podobnie jak większość mieszkańców Przasnysza negatywnie oceniam ten pomysł. Oznacza to dla nich drastyczne zwiększenie kosztów życia, które i tak są bardzo wysokie – mówił wiceprzewodniczący.

Ponad tysiąc złotych rocznie za odpady zmieszane dla 4-osobowej rodziny

Dodał także, że  w przypadku 4-osobowego gospodarstwa domowego koszt odpadów niesegregowanych miałby kosztować 88 zł miesięcznie. Oznacza to, że opłaty za śmieci dla takiej rodziny wyniosłyby aż 1056 zł rocznie, czyli 192 złote więcej niż wcześniej.

– W ostatnim roku mieliśmy wybory samorządowe i w postulatach wyborczych słyszeliśmy, że opłaty są wysokie, że nie są sprawiedliwe, że ówczesna rada źle je szacuje – mówił radny Chmielik. Przytoczył także jeden z punktów programu wyborczego KWW Mieszkańców  z Regionu: „Ostatnia podwyżka odpadów zmieszanych dla mieszkańców bloków jest niesprawiedliwa, opowiadamy się za wprowadzeniem ulg dla rodzin wielodzietnych, które zamieszkują w domach wielorodzinnych” – punktował radny, uznając podwyżkę za nieuczciwą.

Wcześniej za, dziś przeciwni podwyżkom

Wśród obecnych przeciwników podwyżek było m.in. troje radnych, którzy piastowali funkcje w samorządzie w ubiegłej kadencji. Radni Porozumienia Ponad Podziałami: Arkadiusz Chmielik, Piotr Jeronim i Małgorzata Żbikowska nie mieli wtedy skrupułów, aby wprowadzić drakońskie podwyżki za śmieci zaproponowane przez poprzedniego burmistrza. Podczas głosowania 28 lutego ręka im jednak zadrżała. Ostatecznie uchwała upadła stosunkiem głosów 7 do 8.

Miasto Przasnysz i MZGKiM mają wielki problem

– Jestem rozczarowany państwa decyzją. Na państwa i moich barkach spoczywa wielka odpowiedzialność. Nie wiem czy zdają sobie państwo z tego sprawę, że jesteśmy około 600 tys. zł „do tyłu”. Te pieniądze trzeba będzie znaleźć w budżecie, a mogłyby zostać przeznaczone na inwestycje. Nie ukrywam swojego rozgoryczenia, nie ukrywam swojego zaskoczenia państwa decyzją – skomentował burmistrz Łukasz Chrostowski.

Mimo, że chwilowo z podwyżkami opłat za śmieci mamy spokój, nie ma najmniejszej wątpliwości, że temat powróci. Obawiamy się, że stanie się to już niebawem.


B.S

Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...