Burmistrz przeciwny remontowi starego basenu na Zawodziu w Przasnyszu.

Od wielu lat mieszkańcy Przasnysza marzą o powstaniu basenu. Wydawało się, że ich pragnienia mają szanse się ziścić, ponieważ burmistrz dowodził, że w nieodległej perspektywie możliwe jest powstanie pływalni. Obiekt miał mieścić się na ternie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Miasto podpisało nawet umowę, dotyczącą opracowania dokumentacji projektowej, opiewającą na ponad 200 tys. zł, a w marcu 2018 r. wystąpiło do starostwa z wnioskiem z pozwoleniem na budowę. Mimo, że powiat udowadniał, że miejskie plany to przedwyborczy blef, Waldemar Trochimiuk przekonywał, że basen powstanie. Optymizm zmalał kiedy Minister Sportu i Turystyki nie zatwierdził projektu miejskiego basenu, co sprawiło, że obiekt nie otrzymał dofinansowania. I mimo, że burmistrz zapewniał, że broni nie złożył, wielu przasnyszan pozbyło się złudzeń, że długo oczekiwana inwestycja szybko się ziści.

Pewnie niewielu mieszkańców naszego miasta pamięta, że mieliśmy tu kiedyś odkryty basen z prawdziwego zdarzenia. Był to obiekt zlokalizowany na Zawodziu przy ul. Zielonej, który swego czasu przyciągał tłumy i był miejscem wypoczynku całych rodzin. Mimo, że funkcjonował krótko, przasnyszanie mogący sięgnąć pamięcią do lat 70. ubiegłego wieku, wspominają go z łezką oku. Niestety, po zaledwie kilku latach basen zamknięto, ponieważ zawierał błędy konstrukcyjne, które powodowały zamulanie i zarastanie niecki. Dłużej służyły asfaltowe boiska, ale i one uległy niszczącej sile upływu czasu – dziś są popękane i poprzerastane trawą. Przez kolejne dziesięciolecia obiekt popadał w ruinę, a w okolicy pasły się krowy. Dziś po latach jego świetności pozostało już tylko wspomnienie, jednak podczas dyskusji na temat przedłużenia dzierżawy dawnego terenu rekreacyjnego, za basenem ujął się radny Jarosław Włodarczyk. Podczas ostatniego posiedzenia komisji Rady Miasta (23 lipca) proponował, aby basen wyremontować i oddać w użytkowanie mieszkańcom. Burmistrz uznał ten pomysł za nietrafiony: – Trochę późno, trzeba było mówić na początku kadencji, dziś może pan napisać piękny projekt do budżetu partycypacyjnego i zyskać poparcie – studził zapały Waldemar Trochimiuk. – Ale ja mówiłem na początku kadencji – bronił się radny. – Przecież basen można odnowić, mieszkańcy mogliby tam pływać przez trzy miesiące w roku. Tam jest studnia głębinowa, tylko zostało to źle technologicznie wykonane, ale wystarczy podwyższyć i latem dzieci mogłyby korzystać – argumentował Jarosław Włodarczyk. Burmistrz nie pozostawił złudzeń: – O budowie basenu odkrytego w tamtym miejscu nawet nie myślę. Młodzież, która tam przychodzi dba o to, aby wisiała siatka do tenisa, do piłki siatkowej. Młodzież korzysta z tego  obiektu – zamiatają i dbają. A jak osoba, która dzierżawi obiekt skosi trawę, to i w piłkę pograją – dowodził. Wtórowała mu radna Małgorzata Żbikowska dopowiadając, że korzyść mają także krowy, które jedzą trawę.

Podczas sesji rady miasta (26 lipca) radni mieli przyjąć lub odrzucić uchwałę dotyczącą wyrażenia zgody na wydzierżawienie w drodze bezprzetargowej na okres 5 lat nieruchomości o powierzchni 2,0975 ha, położonej w Przasnyszu przy ul. Zielonej na rzecz dotychczasowego dzierżawcy. Burmistrz rekomendował radnym przyjęcie uchwały. – Teren ten dzierżawi od nas hodowca, dzierżawa jest za przysłowiową złotówkę plus VAT, ale dzierżawca kosi i dba o ten teren. To trwa już bardzo długo, kilkanaście lat na pewno, dlatego wnoszę o przyjęcie tej uchwały – przekonywał burmistrz. Radni poszli za jego namową i jednogłośnie uznali, że przeznaczenie terenu na potrzeby hodowcy jest rozwiązaniem najkorzystniejszym.

Co ciekawe, wydzierżawienie terenu poparł również radny Jarosław Włodarczyk. Zapytaliśmy go o przyczyny takiej decyzji. – Skoro burmistrz nie widzi możliwości zwrócenia tego terenu mieszkańcom i nie ma na niego pomysłu, zdecydowałem, że dzierżawę poprę. Nie zmienia to faktu, że jestem zdania, że powinien tam powstać basen odkryty, ponieważ wizja krytej pływalni się oddala i nie wiadomo kiedy się ziści. Miasto stać na wyremontowanie tego obiektu, byłoby to wielokrotnie tańsze, niż budowa nowego – wyjaśnił radny. Dodał także, że nawet jeśli powstanie sezonowego basenu miałoby się nie udać, powinien tam powstać teren rekreacyjny, z którego mogłyby korzystać całe rodziny. Sprecyzował, że niskie położenie tej działki predysponuje ją choćby do tego, aby utworzyć tam niewielki zalew kąpielowy i retencyjny, co można byłoby wykonać niewielkim kosztem.

Rolnik, dzierżawiący tę działkę od około 20 lat, potwierdza, że ta okolica wciąż przyciąga młodych ludzi, zaś on dba osobiście, aby nie dochodziło do aktów wandalizmu i awantur. Podkreśla jednak, że krowy mają z łąk niewielki pożytek, ponieważ gleba jest kwaśna, a rośliny tu rosnące stanowią kiepski rodzaj paszy. Hodowca wspomina również, że za czasów poprzedniego burmistrza Zenona Lendziona było kilka pomysłów na zagospodarowanie tego terenu, jednak wszystkie pozostały w sferze planów.

Mimo, iż obiekt znajduje się w fatalnym stanie technicznym, obecność młodzieży świadczy niezbicie, że miejsce, w którym można uprawiać sport i spędzić czas na świeżym powietrzu, jest potrzebne. Chcemy wyraźnie podkreślić, że nie mamy nic przeciwko sympatycznemu rolnikowi, ani jego krowom. Jesteśmy jednak zdania, że miejski obiekt rekreacyjny powinien służyć przede wszystkim mieszkańcom. Podpisanie pięcioletniej umowy dzierżawy sprawi, że remont i oddanie tego terenu ludziom, stanie się niemożliwe jeszcze przez długi czas.

Małgorzata Jabłońska

Infoprzasnysz

Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...