Bitwa o milion. Czy spór pomiędzy miastem Przasnysz a powiatem rozgorzeje także w nowej kadencji?

Radny miejski Sławomir Czaplicki podczas dwóch kolejnych sesji domaga się od powiatu miliona złotych na remont Miejskiego Domu Kultury, twierdząc, że milion, który został przekazany miastu, nie był darowizną celową, ale zapłatą za udziały miasta w hali sportowej przy ul. Sadowej. Starosta Krzysztof Bieńkowski  proponuje „piętnować negatywne zachowania”, ponieważ uważa, że jest przez radnego niesłusznie atakowany.

Spór o zniesienie współwłasności hali sportowej przy ul. Sadowej toczył się pomiędzy miastem a powiatem od wielu lat. W 2016 r. konflikt zaprowadził oba samorządy do sądu, w którym ówczesny burmistrz Waldemar Trochimiuk domagał się od starostwa spłaty ponad 1,2 mln zł. Porozumienie zawarte w nowej kadencji pomiędzy powiatem a miastem zakończyło wstydliwy spór. Odsprzedaż udziałów w hali powiatowi nastąpiła za 1 milion złotych, a w porozumieniu zapisano, że kwota ze sprzedaży udziałów zasili remont MDK-u.

Radny proponuje zaapelować do powiatu o pieniądze na przebudowę placówki kultury

Jeszcze podczas lutowej sesji Rady Miejskiej radny Sławomir Czaplicki wystąpił z wnioskiem, aby zaapelować do władz powiatu przasnyskiego o wsparcie modernizacji Miejskiego Domu Kultury. – Jak wiemy, został unieważniony przetarg na budowę kina 3D w Przasnyszu. Widzimy jakieś zapowiedzi dotyczące przekazania środków, że miasto dostanie wsparcie powiatu, ale o tym tylko się mówi. Zwróćmy się do Zarządu Powiatu z pytaniem, co jest  z tym milionem złotych, który, jak hucznie odtrąbiono, został przekazany miastu, ale tak naprawdę  przekazany nie został – apelował radny Czaplicki.

Jak zauważył, ów „podarowany” na MDK milion nie był darowizną celową, a zapłatą za udziały w hali sportowej, która trafiła w ręce powiatu. Podkreślił ponadto, że tymi środkami powinna w dowolny sposób dysponować Rada Miejska i burmistrz. – Nie ma żadnego miliona złotych i nie ma żadnych pieniędzy, którymi wsparłby powiat jakąkolwiek inwestycję w mieście Przasnysz. Wiadomo, że sali koncertowej z kinem 3D nie będzie, wiec wszystkie środki miały być kierowane na MDK, a w żaden sposób się to nie dzieje – podkreślił radny Czaplicki.

Temat wrócił na ostatniej sesji w czwartek 28 marca

– Wspomniałem wcześniej o piśmie, w którym powinniśmy zwrócić się do powiatu o pieniądze na Miejski Dom Kultury, których nie ma. To, co dostajemy, to jest milion, który możemy przeznaczyć choćby na boiska, o których mówi radny Chmielik. To my – radni – decydujemy o pieniądzach, które pochodzą ze sprzedaży naszego mienia. Jest to przedstawiane tak, że ten milion nam dano. Powiat nie dał nam miliona z własnych pieniędzy, tylko dał nam milion z naszych. Pieniądze z hali sportowej są to pieniądze nasze. Mamy ogromne potrzeby, natomiast nie występujemy i nie zabiegamy o ten milion, który został nam obiecany. Z tego, co pamiętam, był tutaj przewodniczący Rady Powiatu, widziałem z tego zdjęcia i notatkę o treści „przekażemy milion złotych”. Zapytam pana mecenasa, czy w wyroku sądu jest taki zapis, że ten milion ma trafić na Miejski Dom Kultury? – pytał Sławomir Czaplicki.

– W postanowieniu nie ma takiego zapisu, ponieważ tego typu zapisy są możliwe tylko w formie ugód. Jest zawarte porozumienie, w którym jest wskazany cel, ale też jest zapis, że to porozumienie nie rodzi żadnych skutków prawnych  i roszczeń pomiędzy stronami – odparł mecenas Łukasz Machałowski.

Nie dostaliśmy żadnych środków!

– Czyli nie ma takiego zapisu! – skwitował radny. – Żebym nie został źle zrozumiany, rzeczywiście potrzebujemy pieniędzy na Miejski Dom Kultury, ale tych pieniędzy nikt nam nie daje. Jeśli sprzedaliśmy kawałek hali, to za własne będziemy MDK remontować. Dlaczego ktoś nam mówi, że coś nam wyremontuje? Zawalczmy o drugi milion, który gdzieś nam się obiecuje. Porozumienie, o którym pan radca mówi, jest ważne, ale tak naprawdę to Rada Miejska podejmie decyzję o tym, gdzie te pieniądze trafią. Naprawdę uważam, że powinniśmy zawalczyć o ten właściwy milion złotych dla miasta na Miejski Dom Kultury z pieniędzy powiatu, a nie z pieniędzy naszych. Tu nie ma żadnej łaski, to my decydujemy, bo to są nasze pieniądze. Niech powiat nie opowiada, że nam w czymś pomógł, bo w niczym nam nie pomógł – dowodził samorządowiec.

Zadłużenie miasta przekracza 25 milionów, a obsługa długu ogranicza inwestycje

Przypomniał również, że zadłużenie miasta wynosi 25 milinów 200 tys. zł, co powoduje, że płacimy 700 czy 800 tys. za obsługę tego długu rocznie – To są te dwa boiska, z których się wycofujemy. Czyli tyle nas kosztuje zadłużenie, które nam zostało po ubiegłych latach – mówił radny Czaplicki

Wytknął także, że na dotychczasowe projekty przebudowy MDK-u miasto wydało już ponad 300 tys. zł, a obiekt niebawem znajdzie się w rejestrze konserwatora zabytków. Zwrócił także uwagę, że widział pismo, potwierdzające, że mimo istnienia projektu, miasto w poprzedniej kadencji nie złożyło żadnego wniosku o środki na przebudowę MDK-u i to pomimo trzech naborów ogłaszanych przez urząd marszałkowski.

Pierwszy moment dobrej współpracy

Do jego słów odniósł się Piotr Jeronim, zauważając, że w końcu mamy do czynienia z dobrą współpracą – Halę wybudowaliśmy w 2015 r. – przypomniał. – Z poprzednimi władzami powiatu mieliśmy umowę, że kiedy ją wybudujemy, te pieniądze do nas wpłyną. Woziliśmy się tyle lat i po zmianie, ten milion mamy, jakoś się porozumieliśmy. Natomiast to, co pan Czaplicki mówi  – owszem – umowa umową, a na co te pieniądze przeznaczymy, to jest nasza decyzja. Chcę tylko powiedzieć, że jest to chyba pierwszy moment dobrej współpracy, bo te pieniądze w końcu odzyskaliśmy – podkreślił Piotr Jeronim.

Sławomir Czaplicki przypomniał przedmówcy, który w poprzedniej kadencji był przewodniczącym Rady Miejskiej, że ze strony ówczesnego starosty Zenona Szczepankowskiego, padła propozycja, że jeśli poprzednia Rada Miasta wyrazi taką wolę, to zamiast budowy sali koncertowej z kinem 3D, powiat przeznaczy ponad milion złotych na Miejski Dom Kultury. – Pan przewodniczący słyszał taką propozycję i ona nie dotyczyła udziałów w naszej hali sportowej, ale dodatkowego miliona, za nierealizowanie kina 3D. Przetarg na to zadanie został unieważniony przez nowe władze powiatu, to o ten milion powinniśmy się upomnieć, a nie cieszyć się z tego, że otrzymaliśmy swoje własne pieniądze – drążył Sławomir Czaplicki.

„To są nasze pieniądze!”

Radny Jarosław Włodarczyk zauważył z kolei, że przekazanie hali powiatowi, powoduje oszczędności w miejskiej kasie, w wysokości 143 tys. zł rocznie, ponieważ hala nie generuje już kosztów utrzymania ponoszonych dotychczas przez samorząd miejski. Radny podkreślił, że powinniśmy być za ten fakt starostwu wdzięczni, zamiast wytykać władzom powiatu, że dostaliśmy nasze pieniądze.

Sławomir Czaplicki zgodził się, że fakt, iż miasto nie musi już płacić za utrzymanie hali, jest powodem do radości. – Ani razu nie zanegowałem, że jest to dobre rozwiązanie, ponieważ miasto oszczędza. Nie dajmy się jednak ogłupiać, niech pan sobie nie wmawia, że cieszy się pan z naszych własnych pieniędzy! Sam sobie je pan dał i tłumaczy, że dostał od kogoś. To było nasze mienie i nie możemy się przekonywać, że te pieniądze pochodzą od kogoś innego. To są nasze pieniądze – dowodził.

Remont MDK-u ma kosztować 13 milionów

Dyskusję uciął burmistrz – Świetnie się stało, że spór prawny pomiędzy miastem i starostwem się zakończył oraz że współwłasność hali została zniesiona. Prawdą jest, że w porozumieniu znalazł się zapis, że ten milion może być przeznaczony na remont MDK-u. Jedno można jednak stwierdzić ponad wszelką wątpliwość. Zapewniam, że za milion MDK-u nie przebudujemy, bo na ten cel potrzebuję 13 milionów zł – powiedział burmistrz, dodając, że bez dobrej woli starostwa to zadanie może się nie udać.

Nieoczekiwany gość

Żywa dyskusja na temat sprzedaży udziałów w hali sportowej i środków na MDK nie uszła uwadze starosty Krzysztofa Bieńkowskiego, który przybył na sesję miejską jeszcze podczas jej trwania.

 – Mamy na żywo transmisję obrad i powiedziano mi, że na sesji miejskiej poruszane są też sprawy powiatowe, stąd też moja tu obecność – wyjaśnił starosta. – Chciałem zapewnić państwa, że powiat przasnyski jest nastawiony na dobrą współpracę z państwem i będziemy się starali jak najlepiej z tej współpracy wywiązywać. Mam nadzieję, że te dyskusje nie popsują naszych wzajemnych relacji i to, do czego się skłanialiśmy, czyli współpraca dotycząca przebudowy Miejskiego Domu Kultury i innych spraw na styku naszych samorządów będzie przebiegała dobrze. Wiem, że jest jakiś problem ze zrozumieniem, że podpisaliśmy porozumienie z panem burmistrzem odnośnie zakończenia sporu o halę sportową przy ulicy Sadowej. W tym porozumieniu miasto zaznaczyło, że chce zakończyć spór, że środki zostały przewidziane przez powiat na Miejski Dom Kultury. Było to porozumienie dobrowolne, nie było tu zmuszania kogokolwiek do czegokolwiek. Oczywiście możecie państwo nawet wbrew temu porozumieniu, przeznaczyć te środki na cokolwiek. My nie będziemy mieć pretensji o to, że wyszło inaczej, niż się porozumieliśmy. Natomiast podpisaliśmy porozumienie, aby zakończyć wieloletni spór i po to zapadł wyrok sądu, aby tego sporu nie ciągnąć, a środki mogły zacząć pracować – mówił starosta.

Wymiana filmików, w których obie strony zarzuciły sobie wzajemne ataki

Oświadczenie na sesji jednak nie wystarczyło, dlatego resztę uwag Krzysztof Bieńkowski zamieścił nazajutrz w formie wideo, sugerując, że radny Czaplicki niszczy współpracę pomiędzy starostwem a miastem. Zauważył ponadto, że tego typu zachowania warto piętnować. Radny Czaplicki uznał, że starosta odwołuje się do argumentów siły i odpowiedział swoim oświadczeniem w formie wideo, w którym zaznaczył, że jako radny upomina się jedynie o sprawy miasta i o obietnice powiatu, które jego zdaniem nie zostały zrealizowane.

Przasnyszanie, stawiając swój krzyżyk na karcie wyborczej, liczyli, że dobra współpraca pomiędzy oboma samorządami zaowocuje inwestycjami w naszym mieście. Współpraca może i jest, tylko wspólnych inwestycji nie widać. Oby nie skończyło się tak, że zamiast realnych działań będziemy mieli do czynienia z kolejnym festiwalem wzajemnych oskarżeń.

M. Jabłońska

 

Sprawdź również
Komentarze
Loading...