Właściciele niepublicznych przedszkoli domagają się od Miasta Przasnysz zapłaty ponad 6 milionów zł!

Za czasów Waldemara Trochimiuka niepubliczne przedszkola wystąpiły do sądu z pozwami na kwotę ponad 6 milionów złotych, twierdząc, że źle naliczono im dotacje.  Jedno z postępowań właśnie się zakończyło niekorzystnym dla miasta wyrokiem. Z problemem będzie się musiał zmierzyć nowy burmistrz Łukasz Chrostowski, który zapewnia, że jego zespół czyni starania zmierzające do wykazania bezzasadności tych roszczeń.

Trzeba wiedzieć, że w dwóch przypadkach pozwy skierowane przeciw miastu opiewają na kwoty zawrotne, mogące zachwiać i tak szczupłym budżetem Przasnysza.

Sąd uznał jedno z roszczeń za zasadne

Jak informuje rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Ostrołęce przeciwko miastu toczy się obecnie kilka spraw sądowych. Najbardziej bolesnymi dla miejskich finansów może się okazać 5 postępowań, które prowadzone są z powództwa niepublicznych przedszkoli. Mimo, że miasto stoi na stanowisku, iż dotacje były wypłacane zgodnie z prawem oświatowym, przegrało właśnie pierwszą ze spraw.

Sprawa dotyczy Niepublicznego Przedszkola „Skrzat” w Przasnyszu. Jak poinformowała nas dyrektor placówki Wioletta Wróblewska, faktycznie, wyrokiem Sądu Okręgowego Wydział Cywilny w Ostrołęce w dniu 28 lutego br. Miasto Przasnysz zostało zobowiązane do zapłaty na rzecz powódki kwoty 156.702,44 zł wraz z odsetkami oraz pokrycia kosztów sądowych. – Kwota stanowi niedopłatę w kwocie przekazanej dotacji celowej na przedszkole w latach 2010-2013 r. – potwierdziła dyrektor placówki.

Sprawa trafiła do sądu przed kilkoma laty. Wcześniej była próba polubownego zakończenia sporu, ale na takie rozwiązanie musiałyby wyrazić zgodę obie strony. Przedszkole domagało się od miasta kwoty jeszcze większej. Przedmiot wartości sporu został w pozwie określony na kwotę 223.529,38 zł. Przegrana miasta może jednak wskazywać kierunek, w jakim potoczą się kolejne – podobne do tej – sprawy sądowe.

Zasądzono łącznie niemal 170 tys. zł. Do tego dojdą odsetki

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Ostrołęce Marcin Korajczyk uściślił, że w wyroku zasądzono od pozwanego Miasta Przasnysz na rzecz powódki 156.702,44 zł wraz ze wskazanymi w wyroku odsetkami, oddalił powództwo w pozostałym zakresie; zasądził od pozwanego na rzecz powódki koszty procesu w wysokości 5.336,07 zł oraz nakazał ściągnąć od pozwanego 7.169,11 zł tytułem wydatków wyłożonych tymczasowo ze Skarbu Państwa. – Orzeczenie to na chwilę obecną nie jest prawomocne i do chwili obecnej nie wpłynął wniosek o sporządzenie pisemnego uzasadnienie orzeczenia – powiedział sędzia Marcin Korajczyk.

Pierwsze z przegranych przez miasto postępowań to tylko wierzchołek góry lodowej. Miejskim finansom grozi więc kryzys, skutkujący gigantycznym uszczupleniem możliwości inwestycyjnych.

Powodem zamieszania nieprecyzyjne przepisy

Przedszkola niepubliczne, zgodnie z ustawą, otrzymują od gmin dotacje. Obecnie obowiązujące prawo stanowi, że dotacje na każdego ucznia przysługują w wysokości nie niższej niż 75% ustalonych w budżecie danej gminy wydatków bieżących, przypadających na jednego ucznia w przedszkolach publicznych. Powodem trudności, z jakimi spotykały się liczne polskie gminy (bo miasto Przasnysz nie jest tu wyjątkiem), jest duży stopień ogólności sformułowań zawartych w ustawie o systemie oświaty, w szczególności art. 90 ust. 2a i 2b.

 Na skutek możliwości rozbieżnej interpretacji przepisów, przedszkola niepubliczne uznały, że dotacje otrzymane od gmin były zbyt szczupłe. Co więcej, niektóre z placówek wspomogły wyspecjalizowane kancelarie prawne, upatrujące w nieprecyzyjnych zapisach możliwości zarobku. Niektóre z samorządów przystały na polubowne rozwiązanie sporów i zawarły ugody. Miasto Przasnysz walczy jednak w sądzie.

Roszczenia niepublicznych przedszkoli opiewają na ponad 6 milionów zł

Prócz pierwszej, zakończonej nieprawomocnym wyrokiem sprawy, przeciwko miastu Przasnysz toczą się jeszcze 4 inne postępowania z powództwa właścicieli niepublicznych placówek. Chodzi o sprawy skierowane do sądu w roku 2015, 2017 i 2018. Przedszkola domagają się różnych kwot. Największy z pozwów opiewa na sumę 3 mln 221 tys. 501 zł i obejmuje nieudzieloną (wadliwie obliczoną) dotację za lata 2006-2015. Obecnie sprawa jest zawieszona z uwagi na śmierć jednego z powodów, oczekuje na ustalenie jego następców prawnych i podjęcie postępowania. Kolejne z roszczeń opiewa na 1 milion 650 tys. zł, a postępowanie toczy się z powództwa Niepublicznego Przedszkola „Wiola” w Przasnyszu. W sprawie tej doszło do wymiany korespondencji stron i zajęcia stanowisk. Rozprawa odbyła się 22 lutego 2019 roku i została odroczona w celu uzupełnienia materiału dowodowego.

Następne pozwy opiewają na kwoty rzędu kilkuset tysięcy zł. Łączna kwota, której domagają się niepubliczne przedszkola przekracza 6 milionów zł. Do tego dochodzą odsetki liczone za 3 lata wstecz. Następna ze spraw trafi na wokandę już 5 kwietnia 2019 r.

Burmistrz Łukasz Chrostowski niechętnie komentuje sprawę – Nie zaprzeczam, że Miasto Przasnysz od 2015 r. pozostaje w sporach sądowych z niepublicznymi przedszkolami. Z uwagi na to, że w sprawach tych nie zapadł jeszcze żaden prawomocny wyrok, nie chcę szerzej komentować tej sprawy, także wobec poszanowania ról procesowych każdej ze stron. Mogę z całą pewnością stwierdzić, że mój zespół wykwalifikowanych pracowników podejmuje niezbędne działania zmierzające do wykazania bezzasadności tych roszczeń. W sprawie, która odbyła się 28 lutego, złożymy wniosek o sporządzenie uzasadnienia i po jego doręczeniu Miasto podejmie decyzję dotyczącą ewentualnej apelacji do Sądu Apelacyjnego w Białymstoku – wyjaśnia Łukasz Chrostowski.

M. Jabłońska


Skomentuj artykuł

avatar