Mieszkaniec Przasnysza kontra Burmistrz.

Wcześniejsze apele rodziców uczniów o zainstalowanie w przasnyskich szkołach szafek, w których dzieci mogłyby zostawiać podręczniki i choć częściowo odciążyć młode kręgosłupy, pozostały ze strony władz miasta bez odpowiedzi. Szafkami może pochwalić się Szkoła Podstawowa nr 2, jednak podobne udogodnienia nie znajdują się we wszystkich placówkach.

W związku z tym na czwartkowej sesji rady Przasnysza, pojawili się dwaj ojcowie z wnioskiem, który niebawem ma zostać zaopatrzony w podpisy innych rodziców, zaniepokojonych stanem kręgosłupów swoich pociech. W piśmie, którego adresatem jest burmistrz Przasnysza, widnieje apel o zajęcie stanowiska w sprawie zaopatrzenia szkół podstawowych w indywidualne szafki uczniowskie. Mają one służyć do przechowywania przyborów szkolnych, podręczników i zeszytów, które bywają dla uczniów niepotrzebnym balastem, co staje się częstą przyczyną przyszłych uszczerbków zdrowotnych.

Autor pisma, którym jest Robert Gwardys wskazuje, że według Głównego Inspektora Sanitarnego ciężar tornistra nie powinien przekraczać 10-15 % masy ciała ucznia. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że waga uczniów w wieku 7 lat, to średnio 25 kg. Tymczasem plecaki o wadze przekraczającej 5 kg (20% -25% średniej masy ciała) nie są wyjątkiem, co stanowi dla młodych kręgosłupów nadmierne obciążenie. W dalszej części pisma znajduje się apel o podjęcie uchwały w sprawie zakupu szafek dla każdego ucznia klas 1-3 szkół podstawowych oraz prośba o zainicjowanie przez burmistrza konsultacji społecznych, w które zostaną włączeni rodzice, nauczyciele, dyrektorzy szkół i przedstawiciele lokalnych władz, mające na celu zakupienie szafek oraz unormowanie zasad zabierania przez uczniów podręczników i zeszytów w podległych urzędowi miasta placówkach edukacyjnych.

Przybyli na sesję ojcowie mieli ze sobą 20-kilogramowy plecak, którego ciężar mógł uzmysłowić ważącemu 80 kg dorosłemu, z jakimi obciążeniami muszą się zmagać dzieci. Zabrakło chętnych do jego założenia.

– W imieniu własnym oraz wielu rodziców, chciałem poruszyć problem krzywych kręgosłupów, ponieważ doświadczyłem tego jako rodzic. Z konsultacji z innymi matkami i ojcami wynika, że nasze dzieci są przeciążone. Stąd nasza prośba o zaopatrzenie szkół podległych panu burmistrzowi w szafki, aby dzieci nie musiały dźwigać ciężkich plecaków i mogły pozostawiać choć część podręczników. Warto także unormować liczbę zabieranych do domów książek i zeszytów – apelował Robert Gwardys.

W celu prezentacji problemu miał posłużyć rekwizyt – Dla wskazania o jakim problemie mówimy, przyniosłem na sesję 20-kg plecak, odpowiadający 25% masy ciała dorosłego. Zachęcam do jego podźwigania – apelował rodzic. Podkreślił ponadto, że statut miasta nie przewiduje podejmowania inicjatyw obywatelskich, ale można to uczynić za pośrednictwem radnych lub burmistrza. – Nasz wniosek nie zawiera obecnie wszystkich podpisów, ale warto ten problem rozwiązać podczas wakacji. Jeśli zaistnieje jednak potrzeba, aby zebrać więcej podpisów, kilkuset rodziców spokojnie zbierzemy – zapewnił Robert Gwardys, przekazując burmistrzowi wniosek.

Burmistrz zaprzecza istnieniu problemu.

– Plecak, który tu widzę, to nie jest plecak szkolny – zadrwił Waldemar Trochimiuk i dodał: – Ten problem jest w naszych placówkach rozwiązany. Ponadto nie jest winą burmistrza czy dyrektorów to o czym mówi pan Gwardys.

Do sprawy odniósł się dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 w Przasnyszu Grzegorz Grabowski – Racja leży jak zwykle gdzieś po środku. Plecaki są ciężkie, bo są w nich albumy z naklejkami, cztery picia i jedzenie. Picie można kupić w podobnej cenie, albo iść do kuchni i się napić. Gdyby to się ograniczyło, plecak byłby lżejszy. Ponadto mamy zakupioną część szafek w szkole nr 3 i już w tym roku wszyscy uczniowie klas pierwszych będą mieli do swojej dyspozycji szafki na korytarzach. Myślę – panie burmistrzu – że ten proces się nie zatrzyma.

– Tak, bo to jest nowa szkoła. W jedynce szafki są, w dwójce szafki są. Chodzi o to, aby dziecko zostawiało. Nie jest prawdą, że nauczycielki dają lekcje do domów ze wszystkich przedmiotów. Trzy podręczniki to góra – zaznaczył Waldemar Trochimiuk.

Ale dzieciom jest ciężko – oponował mieszkaniec. – Moje dziecko musi nosić sześć podręczników.

Jest ciężko i ja to wiem, bo noszę plecak wnuka – potwierdził Waldemar Trochimiuk. – Ale wie pan co on tam ma? – Picie, jedzenie, album z piłkarzami, a książki są trzy – podkreślił. – Zajmiemy się tym tematem, mimo że na dzień dzisiejszy, ja uważam, że nie ma tego typu problemów w placówkach, a dzieci nie muszą nosić ciężkich plecaków do domów. Jestem przekonany, że tak jest. Ale jeszcze to sprawdzimy – zapowiedział burmistrz, stojący na czele organu prowadzącego publiczne szkoły podstawowe.

Małgorzata Jabłońska

Infoprzasnysz

Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...