Cud w Przasnyszu z końca sierpnia 1984 r. Powspominajmy!

Ponad 35 lat temu w Przasnyszu działy się wydarzenia niezwykłe. Na szybie jednego z domów przy dzisiejszej ul. Piłsudskiego (wtedy Hanki Sawickiej), ktoś zauważył Matkę Boską z dzieciątkiem. Wierni na kilka tygodni zablokowali trasę, modląc się pod oknem 24 godziny na dobę. Do naszego miasta ściągali turyści z całej Polski, a autokary wycieczkowe blokowały okoliczne ulice. Przenieśmy się kilkadziesiąt lat wstecz…

 

Niezwykłe wydarzenia z Przasnysza relacjonowały ogólnopolskie i lokalne media. Redaktor lokalnej gazety „Wieczór Wybrzeża” pisał: „Setki ludzi koczowały przed domem w Przasnyszu. Miejscowy oddział PKS w ciągu dwóch ostatnich dni sierpnia 1984 roku wykonał całomiesięczny plan przewozów. Taksówkarze mieli żniwo. W sklepach spożywczych towary wymieciono. Nawet niechodliwe dotąd soki zniknęły błyskawicznie”. Co się wydarzyło? Jeden ze świadków cudownego wydarzenia opowiada: „Ktoś przyszedł i powiedział: U was na oknie jest cud. Matka Boska się ukazała…”.

Zaczęło się w czwartek, pod koniec sierpnia 1984 roku. Przy piętrowym budynku przechodziła babcia z wnuczką. Dziewczynka mówi: babciu patrz, na szybie jest namalowany pan Jezus! Babcia ofuknęła wnuczkę, ale po dłuższym przyjrzeniu się także go zobaczyła. Wnet wieść rozeszła się po całym Przasnyszu, po kilku godzinach przed domem na ulicy Hanki Sawickiej były już tłumy, samochody nie mogły przejechać, bo ludzie stali na ulicy. Jak relacjonował dziennikarz ówczesnego wydania Tygodnika Przasnyskiego, na miejsce przybyła milicja, próbując tłumaczyć ludziom, że nie można stać na jezdni, ale wierni nie słuchali, tylko zadzierali głowy i patrzyli na okno na piętrze. Milicja, chcąc nie chcąc, musiała zamknąć część ulicy Sawickiej i wyznaczyć objazdy. „Od czwartku przed domem oznaczonym numerem 16 zbierają się ludzie, przynoszą kwiaty, które układają w kształcie krzyża na chodniku, palą grube świece i śpiewają kościelne pieśni” – czytamy w Tygodniku Przasnyskim z 1984 roku.

 

Do miasta ciągnęły tłumy pielgrzymów

W oknie można było zobaczyć kontury jakiejś postaci. Naoczny świadek wydarzeń, cytowany przez „Wieczór Wybrzeża” relacjonował: „Całe pielgrzymki przybywały. Codziennie więcej i więcej. Non stop ludzie. Jedynie między czwartą a szóstą rano było mniej osób, ale kilkanaście stało zawsze. W szczycie – do tysiąca. Patrzący na okno opowiadali, co na nim widzą: świętego Antoniego, Wincentego, a nawet klęczącego zakonnika z brodą, ale najwięcej dopatrywało się na szybie wizerunku Matki Boskiej. Niektórzy widzieli ją w koronie, inni bez. Jeszcze inni z pulsującym sercem”.

Dziennikarz Tygodnika Przasnyskiego Ryszard Marut, stojąc w kilkusetosobowym tłumie wiernych, przeprowadził relację z miejsca objawienia: „To nie jest cud, bo cud na przykład to jakby ktoś upadł, a później się podniósł i poszedł. A to jest objawienie dla narodu. I to jest normalne” – perorowała starsza przasnyszanka w kolorowej sukience.

Młodsza kobieta relacjonowała: „W niedzielę była teściowa i widziała coś, jakby rękę. Ja jednak przyjechałam i zobaczyłam Matkę Boską w purpurowych szatach z krwawiącym sercem”. Do rozmowy wtrąciła się trzecia kobieta: „Ja to widzę inaczej, rano to niby Matka Boska, a po południu jakby postać męska z brodą. Tak jakby Jezus, albo jakiś święty”.

 

Postać w powłóczystej szacie

Oddajmy głos samemu dziennikarzowi: „Ustawiam się jak wszyscy zgromadzeni pod odpowiednim kątem do okna. Nie jest to łatwe w kilkusetosobowym tłumie. Przepycham się za barczystym jegomościem, który w uniesionych rękach trzyma lornetkę. Wreszcie udaje się. W oknie na piętrze mienią się tęczowymi kolorami plamy. Błękit, fiolet, czerwień, róż. Coś podobnego wdziałem po rozlanej benzynie, na razie nie dostrzegam jednak żadnej postaci. Dopiero po chwili przy wydatnej pomocy osobnika z lornetką, który ustawia mi głowę pod odpowiednim kątem, z kolorowych plam układa się sylwetka ludzka zwrócona profilem. Widać głowę, jednak bez wyraźnej twarzy i coś jakby brodę (ciemniejsza plama) i wreszcie zarys całej postaci, ubranej ni to w habit, ni to w powłóczyste szaty”.

Dziennikarz odwiedził także osoby mieszkające w domu pod numerem 16. Piętro domu nie było zasiedlone i niedługo wcześniej przeszło remont. W pokoju na górze zmieniono okna. Szklarz zauważył, że jedna szyba jest – jak się wyraził – fałszywa. Była chropowata i wyglądała tak, jakby ktoś na niej rozlał ropę, ale po skręceniu dwóch szyb od wewnątrz skazy nie było widać. Z zewnątrz jednak, mniej więcej po miesiącu, została zauważona.

Starsza mieszkanka domu opowiedziała dziennikarzowi, jak to wtedy wyglądało: „W czwartek rano byłam u lekarza, wracam a tu przed moim domem gromada ludzi. Przestraszyłam się, że coś się stało. Podbiegam i pytam, co się dzieje, a ktoś wskazuje na szybę i na to niby objawienie, a ja to już widziałam, jak zakładaliśmy okno. Nic jednak im nie mówiłam głośno, bo jak ludzie się modlą i śpiewają, to na każdym robi wrażenie. Na mnie też, bo wierząca jestem, ale uważam, że jeśli ludzie chcą się modlić, to niech idą do kościoła. Dla nas to jest wszystko bardzo męczące. Wszyscy śpimy w pokoju od ulicy, a w domu są małe dzieci, a oni śpiewają do drugiej w nocy, palą świece, na parapecie kładą kwiaty. Była nawet telewizja, ale ich nie wpuściłam, bo podłoga świeżo pomalowana. Zresztą wszystkim tłumaczę, że od środka nic nie widać. Jedna tylko kobieta weszła i na próbę przetarła szybę, ale to nie zniknęło”- relacjonowała mieszkanka domu przy ul. Hanki Sawickiej.

Do sprawy na łamach gazety odniósł się także ówczesny naczelnik miasta Jan Szpunar: „Na razie nie podejmujemy żadnych kroków, np. wymiany okna, żeby nikt nam nie zarzucił, że milicja czy naczelnik zlikwidowali „cud”. Czekamy aż się ludzie zmęczą i opamiętają. Osobiście uważam, że to jest wadliwe szkło i dlatego powstają takie refleksy. Zresztą takich szyb można znaleźć w Przasnyszu więcej. Zakład, który je produkuje, wypuścił partię w trzecim gatunku, ale ludzie znaleźli to jedno okno”.

 

Wydarzenia kłopotliwe dla ówczesnych władz

Wydarzenia z 1984 roku były dla władz miasta ogromnym problemem, bo wiara była wówczas na cenzurowanym. Oczywiście była to także reklama, bo o sprawie pisały centralne media, a Przasnysz stał się sławny na całą Polskę. Okoliczne sklepy i mieszcząca się po sąsiedzku lodziarnia notowały rekordy sprzedaży. Takie przejawy wiary nie podobały się jednak ówczesnej władzy, ale żadne apele, potem próby ośmieszenia ludzi, modlących się na klęczkach na ulicy i chodnikach, nie pomagały. Błagania mieszkańców tego i okolicznych domów o spokój, posiłkowanie się małymi dziećmi i ich bezsennością też.

Jak problem rozwiązano? Władza po kryjomu poszła do przeora klasztoru oo. Pasjonistów i porozumieli się, że wyjmą okno z ramą i przeniosą na teren przykościelny. W chwili zmęczenia tłumu zakonnicy wraz z pracownikami urzędu i ekipą Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej tak zrobili. Ksiądz ze swojej strony okno poświęcił, wezwał ludzi do modlitwy i w procesji z księżmi w ornatach okno zostało przeniesione do klasztoru. Pod kościół pojechała także fura wypełniona kwiatami, zniczami i świecami. Część ludzi przeniosła się pod kościół, gdzie modły trwały jeszcze jakiś czas. Część pielgrzymów się rozjechała, a do miasta wrócił spokój.

M. Jabłońska


 

guest
12 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Ja znajoma
Ja znajoma
27 dni temu

Ciemnota zawsze miała się u nas dobrze.

VLM
VLM
odpowiada  Ja znajoma
27 dni temu

Wtedy wszystko co wiązało się z wiarą, którą prześladowali komuniści miało inny wymiar. Ludzie wierzyli, że z Bożą pomocą upadnie w końcu komuna i będzie lepiej. Wiara i wszytko co się z tym wiązało było manifestacją sprzeciwu wobec czerwonych. Pisanie, że to ciemnota jest niesprawiedliwe.

Ja znajoma
Ja znajoma
odpowiada  Ja znajoma
26 dni temu

Widzę że jest nas więcej ja znajoma ha ha ha

Waldemar
Waldemar
odpowiada  Ja znajoma
26 dni temu

Jak ktoś nie zna kontekstu wydarzeń to lepiej niech milczy a nie robi z siebie ciemnego idiotę.Po wprowadzeniu stanu wojennego, kartkach na wszystko, totalnej biedzie, zamordyzmie i przy zarobkach 1 (jednego) dolara dziennie. Ludzie liczyli już tylko na cud, że kiedyś to się skończy. Po latach można stwierdzić, że taki cud, cud wolności się dokonał. Żyjemy w wolnym, zamożnym kraju i możemy mówić co chcemy!!!

Ja znajoma
Ja znajoma
odpowiada  Waldemar
26 dni temu

Jasne, czasy były trudne. Ale dopatrywanie się Matki Boskiej w jakichś mazajach z ówczesnego CIFu to chyba lekkie nieporozumienie.

ppp
ppp
odpowiada  Waldemar
24 dni temu

poczytaj kto finansował solidarność i skąd były te pieniądze.to nie żaden cud ani duch święty,tak jak nie cud nad wisłą tylko szyfrańci w 1920.

wiesław
wiesław
odpowiada  Ja znajoma
26 dni temu

byłem tam i potwierdzam słowa Pana Maruta gdyż moje wrażenie było identyczne z tym co on widział a mianowicie była to postać mnicha w kapturze z rękami złożonymi do modlitwy . Istotny był kąt z jakiego patrzyło się na okno .

Piotr
Piotr
27 dni temu

W którymś z pierwszych odcinków Kiepskich też um się wydawało, że widzieli Matkę Boską, absurd był ten sam

TW Lolek
TW Lolek
26 dni temu

Nie pamiętasz tych wydarzeń bo wtedy jeszcze ze wsi do miasta nie jeździłaś

Baofeng
Baofeng
26 dni temu

Cud to będzie jak całe komusze nasienie opuści Przasnysz

Istvan
Istvan
26 dni temu

Byłem tam, patrzyłem na to okno i… nic ciekawego nie widziałem, ale w tym tłumie ludzie szeptali do siebie, że też nic nie widzą lecz może są niegodni by zobaczyć. I tak skończył się cud, bo zabrakło wiary. Dziś mamy większe cuda, ot choćby cudne ronda, cudowne biedry i lydle. Tylko wiary w lepsze jutro nadal brak.

Widziałem
Widziałem
26 dni temu

Byłem tam wtedy,ale nie widziałem ani dziewicy ani mnicha tylko podobiznę Ronalda Reagana i to on wkrótce zrobił cud w Polsce,a ściślej mówiąc jego dolary…..