Skarga na dyrektora szkoły muzycznej. Poszło m.in. o… strunę

Skarga na dyrektora Szkoły Muzycznej I stopnia w Przasnyszu, Artura Żuchowskiego trafiła najpierw do komisji skarg, wniosków i petycji Rady Powiatu Przasnyskiego. Komisja uznała skargę za zasadną. Potem pozytywne rozpatrzenie skargi przez komisję, większością głosów odrzucili radni. Do sprawy odniósł się dyrektor: zarzuty mijają się z rzeczywistością.

 

Skargę złożyła mama jednej z uczennic. Pismo dotyczyło kilku wątków. Jednym z nich miał być problem z zapewnieniem uczennicy Szkoły Muzycznej I stopnia w Przasnyszu wiolonczeli. Ta jak możemy się domyślać z rozmowy na sesji, miała być niedostępna m.in. z powodu struny. Komisja skarg, wniosków i petycji stwierdziła, że z powodu braku udostępnienia instrumentu, uczennica nie mogła mieć zachowanej ciągłości gry. Uznano, że jest to wina szkoły, zaś zapewnienie ciągłości nauki, w ocenie komisji, jest obowiązkiem dyrektora.

„Doceniając ogrom starań  dyrektora szkoły komisja stwierdza, że niepodjęte przez niego działania, nie przyniosły oczekiwanych efektów. Z relacji obu stron wynika, że genezą problemów jest konflikt pomiędzy nauczycielem (Pawłem Rokiem – red.) i dyrektorem. W żadnym przypadku na takim konflikcie nie może tracić uczeń. Należy zauważyć, że takie problemy jak założenie struny w instrumencie i udział w konkursach są zbyt prozaiczne, by były źródłem konfliktów” – odczytano na sesji rady powiatu.

 

Do tematu szerzej odniósł się radny Zenon Szczepankowski, który na początku przyznał, że dyrektor ma ogromne zasługi jeśli chodzi o szkołę. Potem przychylił się do wniosku skarżącej.

– Uczeń ma prawo mieć lekcje i korzystać z mienia szkoły. Wiolonczele kupiliśmy po to, żeby uczniowie z nich korzystali. Jeżeli uznamy teraz, że skarga jest niezasadna, to przyznamy, że akceptujemy ten stan rzeczy, że uczniowie mogą nie mieć lekcji i mogą nie korzystać z wiolonczeli, którą powiat za pieniądze podatników kupił – stwierdził i dodał, że ma nadzieję usłyszeć od dyrektora, że uczennica gra na wiolonczeli i że instrument jest naprawiony. – Nie może być tak, że przez kilka miesięcy jest problem ze struną – stwierdził.

 

Dyrektor Żuchowski: zarzuty są bezzasadne

Na sali obrad obecny był dyrektor szkoły Artur Żuchowski, który stwierdził, że zarzuty wobec niego są bezzasadne.

– W tym piśmie (skardze – red.) nie ma słowa o tym, że uczennica nie miała zapewnionych zajęć. Gdyby takie zgłoszenie było, czy to od skarżącej, czy od nauczyciela z pewnością bym zainterweniował – stwierdził. Odniósł się także do kwestii udostępniania instrumentu i naciągnięcia pękniętej struny. Zaznaczył, że choć żadna szkoła muzyczna nie ma obowiązku zapewniania uczniom instrumentów, to szkoła w Przasnyszu starała się go zapewnić wspomnianej uczennicy.

– Pęknięta struna została zakupiona i naciągnięta. Potem pękła kolejna i też została kupiona. Smyczek został nabity u lutnika w Gdańsku. Skarżąca odwiedzała magazyn razem z nauczycielem Pawłem Rokiem. Nie zdecydowała się na wypożyczenie instrumentu, choć ten został zaopiniowany i wpisany jako w pełni sprawny. Struna była nowa. Nie moją winą jest, że ktoś nie chciał instrumentu wypożyczyć. Jeśli komuś nie odpowiada, nie musi go brać. Nauczyciel odmówił założenia nowej struny twierdząc, że do założenia struny potrzebny jest wykwalifikowany lutnik. My jednak staramy się patrzeć sensownie i gospodarnie na szkołę, i nie trwonić jej majątku. Według powszechnie panującej wiedzy struna jest elementem eksploatacyjnym i do jej założenia nie potrzeba lutnika – wyjaśniał.

 

W skardze miał zostać również poruszony temat braku zastępstwa za nauczyciela Pawła Roka w czasie, gdy ten przebywał na zwolnieniu lekarskim.

– Podjąłem działania dotyczące znalezienia zastępstwa, niestety żadna z osób, z którymi udało mi się skontaktować nie zdecydowała się na podjęcie pracy. Niektórzy odmawiali powołując się na kwestie finansowe. Jak zatem mogłem kogoś zmusić do pracy w szkole?- pytał retorycznie. Zaznaczył, że od tego roku w szkole została zatrudniona dodatkowa nauczycielka wiolonczeli, która w podobnych sytuacjach w przyszłości, będzie mogła służyć pomocą i prowadzić zastępstwa w klasie wiolonczeli.

W wyjaśnieniach zawarł również informację, że „uczennica otrzymała na cały rok szkolny dodatkowy wymiar czasu lekcyjnego w postaci 2/3 godziny tygodniowo, w związku z czym nieobecność nauczyciela z przyczyn zdrowotnych nie mogła mieć wpływu na realizację podstawy programowej”.

Rada większością głosów zdecydowała, że skarga jest niezasadna.

 

ren

Sprawdź również
guest
9 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
zxr
zxr
1 miesiąc temu

Z tym lutnikiem do wymiany struny to przegięcie. Nie jest to skomplikowana operacja. Jak się nie uda to wtedy lutnik. Ktoś kto uczy gry na wiolonczeli żeby nie ogarnął?

Grzegorz
Grzegorz
1 miesiąc temu

Więc mam pytanie do Pana dyrektora Szkoły Muzycznej, jeżeli ktoś napisze skargę to nie musi wymieniać strun na własny koszt tylko robi to za niego szkoła? I tu mowa o instrumentach smyczkowych. Bo my rodzice sami na własny koszt musieliśmy wymieniać struny. Czyli są równi i równiejsi

Ait
Ait
1 miesiąc temu

To tak jak golodupce wysyłają dzieci do prestiżowych szkół. 😂😂😂

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
1 miesiąc temu
Reply to  Ait

Przecież to szkoła muzyczna pierwszego stopnia. Jaki tu prestiż?

Zenek
Zenek
1 miesiąc temu

No nie gadaj, nie każdy się nadaje i nie każdy ją skończy z zadowalającym wynikiem. To bardziej ludzie się rzucają bo fajnie jest sąsiadowi powiedzieć że ich pociecha chodzi do szkoły muzycznej i jest taka uzdolniona, ale nie do końca zdają sobie sprawę z kosztów jakie generuje gra na instrumencie. Na czymś ćwiczyć to dziecko w domu musi. I chociaż by to był najlepszy i najdroższy instrument w szkole to dalej on będzie w szkole. I to że gra na nim kilka osób to wcale nie pomaga.

Mieszkanka
Mieszkanka
1 miesiąc temu

Oj ludzie to jak zawsze robią problemy z du.. 🙂 Serio, naprawdę w tym mieście nie ma poważniejszych rzeczy?

Vic
Vic
1 miesiąc temu

To jest najgorszy dyrektor szkoły muzycznej jakiego można sobie wyobrazić. W szkole panuje samowola, niegospodarności i łamanie przepisów. Starostwo pojęcia nie ma o prowadzeniu szkoły artystycznej i też można mu zarzucić niegospodarnosc i marnotrawstwo publicznych pieniędzy. Tam powinna być kontrola odpowiednich organów.

Zenek
Zenek
1 miesiąc temu

Struna to blachostka i dobry dyrektor nie robiłby z tego problemu. Tam jest znacznie więcej dużo poważniejszych spraw.

Kalar
Kalar
1 miesiąc temu

Jak zwykle rodzic rozdmuchał gówno burze a wszyscy musieli debatować nad bzdurami… Jakim prawem ktoś oczekuje i wymaga instrumentów w szkole muzycznej na życzenie, to tylko dobra wola szkoły i tutaj rodzice powinni mieć trochę wstydu i nie wymagać tylko samemu załatwić instrument do zajęć, a do domu też instrument będzie brany ze szkoły za darmo , ciekawe ? Dla mnie wstyd dla Rodziców, szkoda że nie ma mowy o kogo konkretnie chodzi