Szybka interwencja burmistrza Przasnysza w sprawie śmieci w centrum miasta.

W środę, 6 marca, zwróciła się do nas radna miejska ubiegłej kadencji Elżbieta Teklak, która interweniowała w sprawie bałaganu panującego w dwóch uczęszczanych miejscach miasta.

– Niespotykana ilość śmieci zalega w sąsiedztwie dworca PKS w Przasnyszu oraz marketu Mila przy ul. Leszno. Tereny zielone w tych okolicach są pokryte warstwą odpadów, która wskazuje, że nie było tam sprzątane przez długi czas – mówi była radna i pokazuje zdjęcia obrazujące wstydliwy problem.

Jak się okazuje, Elżbieta Teklak, zanim zgłosiła sprawę do mediów, 21 lutego przekazała ją także do Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w przasnyskim urzędzie miasta.

– Przesłałam te zdjęcia do wydziału prawie dwa tygodnie temu, ale reakcji nie ma do dziś. Śmieci dalej szpecą Przasnysz – interweniowała.

Zwróciliśmy się w tej sprawie do burmistrza Łukasza Chrostowskiego, który obiecał podjąć w tej sprawie natychmiastowe kroki. Słowa dotrzymał, bowiem jeszcze tego samego dnia wieczorem zostaliśmy poinformowani, że problem został rozwiązany.

Jak się okazuje, zwłoka ze strony miejskiego wydziału wynikała z faktu, że śmieci zalegają na prywatnym gruncie. W takich sytuacjach prawo daje wprawdzie możliwość interwencji, ale nie jest to ścieżka natychmiastowa. Burmistrz lub prezydent miasta, w drodze decyzji wydawanej z urzędu, ma prawo nakazać posiadaczowi odpadów ich usunięcie. Jest to jednak procedura długotrwała, a Łukasz Chrostowski uznał problem za palący.

– Po zapoznaniu się ze szczegółami, interwencję w tej sprawie uznałem za wyjątkowo pilną, ponieważ we wskazanych przez mieszkankę miejscach rzeczywiście było bardzo brudno, co nie przynosi miastu chluby. Sprawdziłem możliwości prawne i okazało się, że możemy w takiej sytuacji skorzystać z pomocy skazanych na karę ograniczenia wolności. Teren zostanie uprzątnięty 7 marca – poinformował burmistrz.

Kara ograniczenia wolności, o której wspomina burmistrz, jest karą wolnościową, niezwiązaną z izolacją skazanego. Polega na wykonywaniu nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne. Ograniczenie wolności może być związane m.in. ze sprzątaniem ulic lub pielęgnacją zieleni. Praca ta wykonywana może być w zakresie 20-40 godzin tygodniowo oraz może być orzeczona na okres od miesiąca do 2 lat.

Nie pozostaje nam nic innego jak podziękować burmistrzowi za błyskawiczne i skuteczne rozwiązanie problemu.

M. Jabłońska


Skomentuj artykuł

avatar