Ojciec i syn przeszli koronawirusa. Teraz pomagają chorym na oddziale zakaźnym.

Szer. Piotr Lubański oraz szer. Piotr Lubański Junior – ojciec i syn, terytorialsi, którzy swój wolny czas spędzają w szpitalu w Wołominie by pomóc personelowi w opiece nad pacjentami chorymi na COVID-19.

 

Obaj są żołnierzami 54. batalionu lekkiej piechoty 5. Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej. Senior służbę rozpoczął już w 2017 roku jako jeden z pierwszych żołnierzy wcielonych w szeregi mazowieckich terytorialsów, młodszy jest „świeżakiem”, zaciągnął się bowiem dopiero w tym roku, po osiągnięciu pełnoletności. Misja Wojsk Obrony Terytorialnej jaką jest obrona i wspieranie lokalnej społeczności jest im bardzo bliska, w pełni identyfikują się z brygadą i każdą wolną chwilę poświęcają na służbę. Wsparcie personelu szpitala w Wołominie to nie jedyne ich zaangażowanie.

Lubimy pomagać, po prostu sprawia nam to przyjemność i daje wiele satysfakcji. Od lat angażujemy się wspólnie z rodziną w różne akcje charytatywne i pomocowe, między innymi oddawanie krwi – mówią  żołnierze.

Od momentu wybuchu drugiej fali pandemii obaj pełnią służby w szpitalu w Wołominie, gdzie realnie odciążają personel medyczny szpitala. Zgłaszając się jako ochotnicy do służby w szpitalu, towarzyszyła im obawa, wiedzieli, że narażają siebie i swoich bliskich, jednakże sumienie nie pozwalało im na pozostanie obojętnymi w tak trudnej sytuacji w jakiej znalazła się służba zdrowia.

Początkowo ich wsparcie polegało na szeroko pojętej logistyce wewnętrznej, czyli dostarczaniu pacjentom paczek od krewnych, dostarczaniu próbek materiału biologicznego do laboratorium, dystrybucji pościeli czystej i brudnej oraz maseczek, fartuchów, strzykawek, opatrunków czy płynów do dezynfekcji. Niedawno przyszedł moment wsparcia również personelu na oddziale zakaźny.

Służbę na oddziale covidowym zaczęliśmy po przejściu przez nas tej choroby. Teraz nie czuję obawy, że mogę się tam zarazić koronawirusem i narażać na to swoich bliskich, przynajmniej w najbliższym czasie. Oczywiście nadal jesteśmy ostrożni, używamy wszelakich zabezpieczeń i przestrzegamy zasad sanitarnych. – komentuje starszy Lubański.

Od kiedy służbę pełnią na oddziale zakaźnym, diametralnie zmieniła się specyfika i zakres ich zadań w szpitalu. Większość pacjentów, którymi się opiekują to pacjenci leżący, którym żołnierze podają posiłki, wykonują czynności pielęgnacyjne, poprawiają maseczki tlenowe, pomagają przy zmianie pozycji, ale także dbają o to, by pacjent na czas dotarł na badanie diagnostyczne, pomagają również personelowi w utrzymaniu czystości na oddziale. Dzięki takiemu zaangażowaniu odciążają personel, ale także są wsparciem emocjonalnym dla pacjentów, rozmawiają z nimi, dodają otuchy.

–  W tej służbie najgorszym obciążeniem jest to, że jednego dnia rozmawiasz z człowiekiem, nawiązujesz relację, a drugiego dnia już go nie ma. Niestety ze śmiercią spotykamy się tam codziennie. Na szczęście są również sytuacje, które napełniają nas nadzieją. Kiedy pacjent mimo ciężkiego stanu, wygrywa walkę i wchodzi zdrowy do domu! Skrzydeł dodają nam ludzie i ich wdzięczność, zawsze miło jest usłyszeć od pacjentów, którymi się opiekowaliśmy podziękowania i słowa, że nigdy nas nie zapomną. Chcielibyśmy życzyć wszystkim walczącym jeszcze pacjentom szybkiego powrotu zdrowia! Pozdrowić tych, którzy zdrowi powrócili do swoich domów! Podziękować za wspólną służbę wszystkim kolegom i koleżankom oraz personelowi za współpracę – powiedział szer. Lubański senior.

Źródło 5MBOT
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments