Starostwo: Donosy, donosy i odwołania o charakterze donosów.

Około 20% czasu zabiera pracownikom Starostwa odpowiadanie na donosy, na ogół bezsensowne, ale zajmujące długie godziny na odszukiwaniu dokumentów źródłowych i odpisywanie.

Niektóre z donosów i niby odwołań o treści donosów, mają szczególnie złośliwy cel, gdyż chodzi o zabranie Starostwu pieniędzy unijnych.

Najgroźniejsze dla Powiatu były działania lidera PPP

Najgroźniejsze było odwołanie dotyczące projektu unijnego za ponad 60 mln zł, za które budowaliśmy strefę w Sierakowie k. Przasnysza z drogami dojazdowymi na terenie gm. Przasnysz, część strefy w Chorzelach i Trakt Królewiecki. Zachodziliśmy w głowę, kto jest taki złośliwy, aby narażać Powiat na tak duże ryzyko. Były dwa odwołania o prawie identycznej treści podważające to samo pozwolenie na budowę. Jakież było nasze zaskoczenie, kiedy okazało się, że jednym z autorów jest sam lider Porozumienia (sic!) Ponad Podziałami. Zapytany przez gazetę, co mu przyszło do głowy, beztrosko stwierdził, że chodzi mu tylko o to, aby starosta przestrzegał prawa.

Pieniędzy nie zwracaliśmy, a powiat pozostał na mapie Polski

Na szczęście żadna instytucja odwoławcza nie dopatrzyła się żadnego łamania prawa przez Starostwo. Pieniądze pozostały w Starostwie, nie musieliśmy ich zwracać do Brukseli, a powiat przasnyski pozostał na mapie Polski. Ewentualna konieczność zwrotu tak dużej dotacji niechybnie doprowadziłaby do likwidacji naszego powiatu, tak jak to się stało z gminą Ostrowice.

To nie pierwszy raz

Prominentni kandydaci PPP (Porozumienie Pomiędzy Podziałami) nie pierwszy raz wydali wojnę „bezprawiu” w Powiecie. Przed poprzednimi wyborami w jednym z radnych PPP (obecnie też kandydat) tak wzmogła się praworządność, że ogłosił na sesji, że wszyscy radni powiatowi z ramienia PSL potwierdzili nieprawdę rok wcześniej przyjmując budżet powiatu bez głosowania. Oczywiście przypadkowo dwóch gości sesyjnych tylko czekało na takie stwierdzenie, aby szybko donieść na policję i do prokuratury, jakby im brakowało roboty. Każdy radny z PSL poddany został wielogodzinnym drobiazgowym przesłuchaniom.

Wszystko było jak należy i zgodnie z prawem

Gazety już miały ogłosić termin aresztowań wszystkich radnych z PSL, bo na miesiąc przed wyborami trudno o lepszą rewelację. Aż tu niespodziewanie w Starostwie znalazły się kompletne materiały źródłowe, z których jednoznacznie wynikało, że budżet, jak najbardziej był głosowany. Wszystko odbyło się zgodnie ze statutem i ustawą. Więcej; sam radny, który donosił o tym „wielkim złamaniu prawa” też głosował za tym budżetem, tylko o tym zapomniał, lub liczył, że po tak długim czasie dowody zostały w Starostwie skasowane.

Nic nie wyszło z intrygi, a PPP znowu przegrało wybory do powiatu.

Inni też nie zasypują gruszek w popiele, tylko piszą, piszą, piszą do CBA, ABW, Prokuratury, Izby Skarbowej, Policji, NIK, itd.

Pendrive z donosami zostawiony w starostwie

Jeden z obecnych kandydatów do Rady Powiatu był tak niewyspany po tych „wypracowaniach”, że zostawił w starostwie pendrive z kilkudziesięcioma donosami własnoręcznie napisanymi. Same inwektywy i paszkwile, chyba na większość ludzi w Jednorożcu.

Pendrive dotychczas leży w PCPR, bo jego właściciel wstydzi się po niego przyjść.

Jak widać na załączonych skanach, tegoroczne wybory też dostarczą różnym służbom wiele bezowocnej pracy.

Sławomir Czaplicki
Starostwo Powiatowe w Przasnyszu

Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...