Co z zalewem w Karwaczu? Czy jest szansa na odnowienie zbiornika?

W styczniu tego roku nowy Zarząd Powiatu oznajmił, że ze względu na brak zainteresowania sprzedażą działek pod zalew w Przasnyszu wycofuje się z inwestycji, planowanej przez poprzednie władze. W zamian proponuje wsparcie gminy Przasnysz w rewitalizacji zbiornika retencyjnego w Karwaczu, który od lat znajduje się w złym stanie. Od tego czasu minęło już kilka miesięcy, a o sprawie jest zupełnie cicho, dlatego pokusiliśmy się o zadanie starostwu i gminie Przasnysz pytań o to, czy i kiedy zalew zostanie odnowiony. Udzielone odpowiedzi nie napawają optymizmem, ponieważ oczekiwania samorządowców są sprzeczne.

W wydanym w styczniu oświadczeniu nowe władze powiatu poinformowały mieszkańców, że: „Zarząd Powiatu dokonał szczegółowej analizy projektu budowy zalewu w Przasnyszu. Dotychczas pod budowę wykupiono zaledwie 8 działek o powierzchni ok. 2 ha, podczas, gdy pod budowę zbiornika potrzebny jest obszar 53 ha. Biorąc pod uwagę fakt, iż mieszkańcy Przasnysza nie wyrażają zgody na sprzedaż pozostałych działek, Zarząd Powiatu uważa, że realizacja inwestycji w tym miejscu i zakresie jest niemożliwa i niecelowa. Jako alternatywę, Zarząd proponuje wsparcie gminy Przasnysz w projekcie kompleksowej rewitalizacji zbiornika retencyjnego w miejscowości Karwacz poprzez pogłębienie i oczyszczenie zbiornika oraz przystosowanie go do celów rekreacyjno-wypoczynkowych wraz z zapleczem technicznym (plaża, wiaty, gastronomia, sprzęt wodny itp.)”

Rozbudzone nadzieje mieszkańców

Wielu mieszkańców ucieszyła propozycja rewitalizacji karwackiego zalewu, który dziś jest jedynie cieniem dawnej świetności. Zbiornik jest płytki, zarośnięty i zamulony. Konieczny jest remont urządzeń piętrzących wodę, bardzo przydałoby się oczyszczenie,  pogłębienie i powiększenie zalewu. Mieszkańcy oraz wędkarze są zdania, że w naszym powiecie bardzo brakuje miejsca rekreacji wodnej z prawdziwego zdarzenia i od lat domagają się remontu podprzasnyskiego zalewu.

Hydrolodzy z kolei zauważają, że nasz powiat znajduje się w dość nieszczęśliwym geograficznym położeniu, ponieważ mamy jeden z najniższych współczynników wód powierzchniowych w kraju. W sporo lepszej sytuacji są mieszkańcy miast sąsiednich, które pomimo podobnych uwarunkowań, zapewniły swoim mieszkańcom możliwość rekreacji wodnej. Wspaniały zalew mają do dyspozycji mieszkańcy Ciechanowa, duże sztuczne zbiorniki są w Makowie Mazowieckim i w bliskich okolicach Mławy.

Porządnego zbiornika wodnego w powiecie przasnyskim nie ma

Mieszkańcy naszego powiatu czują się więc słusznie poszkodowani. Ostatnią możliwość korzystania z kąpieliska (odkryty basen na Zawodziu) przasnyszanie mieli w latach 70. ubiegłego wieku, nie lepiej sytuacja wygląda w naszych gminach. Wyjątkiem są Chorzele, które cieszą się krytym basenem. Podobny obiekt w Przasnyszu, mimo szumnych zapowiedzi poprzednich władz miasta, z pewnością szybko nie powstanie. O ile powstanie kiedykolwiek, bo koszt budowy i utrzymania krytej pływalni jest zawrotny.

Wielu mieszkańców, aby ochłodzić się latem, jeździ nad jeziora mazurskie. Trudno się dziwić, że propozycja nowych władz powiatu, dotycząca odnowienia zalewu w Karwaczu, rozpaliła niespełnione przez lata nadzieje. W związku z tym zwróciliśmy się do starosty Krzysztofa Bieńkowskiego oraz wójt gminy Przasnysz Grażyny Wróblewskiej z podobnym zestawem pytań. Chcieliśmy m.in. wiedzieć, czy doszło pomiędzy samorządami do porozumienia w sprawie tak potrzebnej inwestycji, jakie decyzje zapadły, czy znamy szacunkowy koszt zadania i orientacyjny termin jego wykonania, czy istnieje już „mapa drogowa” przedsięwzięcia, oraz czy samorządy zamierzają wspólnie starać się o pozyskanie dofinansowania z zewnątrz.

Powiat jest skłonny pokryć połowę kosztów remontu zbiornika

Starosta Krzysztof Bieńkowski niezwłocznie odpowiedział: „Jeśli chodzi o zalew w Karwaczu, to zależy nam na przywróceniu go do życia. Jest to własność gminy Przasnysz, dlatego w dużym stopniu realizacja inwestycji w tym miejscu będzie uzależniona od decyzji gminy i jej zaangażowania finansowego. Jesteśmy skłonni ponieść połowę kosztów realizacji tej inwestycji. Gdy tylko gmina będzie gotowa, możemy podpisać stosowne porozumienie o dotacji. Jeśli jednak gmina zechce zrealizować inwestycję w mniejszym zakresie, również może liczyć na nasze adekwatne wsparcie. Wstępną propozycję przedstawiłem w rozmowie z Panią Wójt Grażyną Wróblewską. Kwestia realizacji to najbliższe lata, więc myślę, że do końca roku uzgodnimy jakiś zakres współpracy, który ujmiemy w uchwałach” – odparł starosta.

Wydawałoby się, że słowa starosty dają pewną nadzieję na rewitalizację zalewu. Wprawdzie mówimy o perspektywie kilku lat, ale lepszy rydz niż nic. Nie ma jednak powodu do optymizmu, bowiem oczekiwania pani wójt są odmienne. Starosta chciałby, aby to gmina Przasnysz, jako właściciel zbiornika, była samorządem prowadzącym inwestycję, a działania powiatu miałyby polegać na jej dofinansowaniu. Okazuje się, że propozycja starosty nie pokrywa się z oczekiwaniami pani wójt, która chce sytuacji odwrotnej. Powiat miałby przejąć teren, a gmina dofinansować zadanie. Zdaniem pani wójt w kosztach mógłby partycypować również urząd miasta w Przasnyszu.

Zalew w Karwaczu ma znaczenie ponadgminne

 – Trzeba pamiętać, że zalew jest dużym zbiornikiem wodnym, na którym realizacja nawet niewielkiej inwestycji wymaga bardzo dużych nakładów – czytamy w przesłanym do nas piśmie wójt Grażyny Wróblewskiej. – Wykonanie w 2010 roku przez gminę zadania pn. „Wykorzystanie walorów turystyczno–rekreacyjnych miejscowości Karwacz” z PROW w ramach działania Odnowa i rozwój wsi kosztowała 605.032,8 zł, z czego 347.655,2 to własne środki gminy. Nawet tamta inwestycja była dużym wyzwaniem finansowym dla gminy, od której mieszkańcy w pierwszej kolejności wymagają budowy i utrzymania w dobrym stanie dróg, wodociągów, kanalizacji, utrzymania oświaty i realizacji zadań z zakresu pomocy społecznej. To zawsze były, są i będą priorytety w takiej jak nasza, wiejskiej gminie – odpowiedziała pani wójt.

Grażyna Wróblewska dodała także, że zalew w Karwaczu nigdy nie miał znaczenia lokalnego (korzystają z niego nie tylko mieszkańcy gminy, ale także miasta i okolic), a samorząd wiejski nie ma, szczególnie obecnie, możliwości pozyskania środków zewnętrznych.

Była oficjalna propozycja gminy

Jak się okazuje, jeszcze w poprzedniej kadencji pani wójt wystosowała pismo do władz powiatu, mające na celu zachęcenie starostwa, dysponującego zarówno większymi możliwościami finansowymi, jak i możliwościami pozyskania środków zewnętrznych, do przejęcia zalewu na własność. Starosta Zenon Szczepankowski odpowiedział na tę propozycję, informując, że w 2018 r. weszły nowe przepisy prawa wodnego. Zapowiedział jedynie, że Zarząd Powiatu zapozna się ze szczegółami ustawy i ewentualnym przejęciem zalewu pod zbiornik rekreacyjno-retencyjny.

– Propozycja przekazania nieruchomości została złożona przez gminę Przasnysz w lipcu ubiegłego roku. Ówczesny Zarząd Powiatu w zasadzie nie udzielił nam żadnej odpowiedzi. Trudno bowiem za odpowiedź uznać przekazany wyciąg z protokołu z posiedzenia Zarządu Powiatu, z którego wynika, że analizowano jedynie czy nowe Prawo wodne ma wpływ na funkcjonowanie zalewu – zwraca uwagę pani wójt.

Brak oficjalnych propozycji i wiążących decyzji

Dodaje jednak, że złożona wówczas propozycja jest nadal aktualna i wciąż czeka na oficjalne stanowisko w tej sprawie.

– Nowy Zarząd Powiatu nie zajął jeszcze konkretnego i ostatecznego stanowiska w sprawie propozycji gminy. Rozumiejąc, że początek kadencji to czas zapoznawania się z problemami jednostki samorządu i ustalania priorytetów na kolejne lata, czekamy na stanowisko w tej sprawie. Żadnych ustaleń w tym zakresie jeszcze nie ma. Gmina Przasnysz zainteresowana jest przekazaniem nieruchomości, a nie wspólnym jej prowadzeniem. Nawet z powodów organizacyjnych najlepiej byłoby, gdyby nieruchomość miała jednego właściciela. Powiat oficjalnie nie przedstawił żadnej propozycji. Udzielenie dotacji przez powiat jest pomysłem nowym, który nie został nam oficjalnie przedstawiony. W przypadku otrzymania takiej propozycji na piśmie z podaniem warunków udzielenia dotacji – wspólnie z Radą Gminy Przasnysz ją rozważymy. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Najpierw trzeba je znać, żeby podjąć decyzję. Z tych powodów również tworzenie projektów inwestycji, ustalanie jej zakresu i kosztów jest przedwczesne – zaznacza pani wójt.

Nie ma powodów do optymizmu, ale nadzieję mieć trzeba

Z powyższego dla mieszkańców wynika jedynie tyle, że zarówno samorząd powiatowy, jak i gminny mają sprzeczne oczekiwania, a styczniowe stanowisko władz powiatu poskutkowało wyłącznie rozmową z panią wójt. Ustalenia ustne w przypadku działań inwestycyjnych, prowadzonych na styku samorządów, nie są wiążące, a żadne oficjalne decyzje nie zapadły.

Bardzo chcielibyśmy być choć umiarkowanymi optymistami w sprawie szybkiej rewitalizacji zalewu w Karwaczu, ale to, czego się dowiedzieliśmy, nie daje do tego podstaw. Pozostaje nam wierzyć, że włodarze usiądą do rozmów, które doprowadzą do formalnych ustaleń oraz do przyjęcia wzajemnie zaakceptowanych uchwał, przeradzając się w konkretne decyzje i działania. Oby się udało! Porządne, zadbane miejsce uprawiania rekreacji wodnej jest od lat marzeniem wielu naszych mieszkańców.

M. Jabłońska

2
Skomentuj artykuł

avatar
1 Liczba wątków
1 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najgorętsze tematy
2 Comment authors
RafalKasia Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Kasia
Gość
Kasia

Nic nie będzie.

Rafal
Gość
Rafal

Karwacz zarasta a ludzie wala pieniądze w jeziora nielepiej zainwestować w zbiornik ktury od lat był podporą Przasnysza