14 PSS Przasnysz: Brzustów – Wielka Wojna w miniaturze

Pracowity to był dla nas weekend. W sobotę byliśmy na Mazurach, a dziś na południowym krańcu Mazowsza. 14 Pułk Strzelców Syberyjskich z Przasnysza 13 października zawitał do Brzustowa (gm. Garbatka – Letnisko). Niemal 100 lat temu rozegrały się tutaj ciężkie walki. Wycofujące się po nieudanej ofensywie na Kraków wojska rosyjskie, mając za plecami Wisłę i twierdzę Iwangorod ( Dęblin ), wsparte ciężką artylerią forteczną, stawiły tu zacięty opór siłom cesarsko – królewskim. Wśród tych ostatnich były Legiony Piłsudskiego.

Niemal w tym samym miejscu co prawie przed wiekiem, ( miejscowi mówili, że w czasie wojny okopy rosyjskie biegły może 100 metrów dalej, przy samej drodze przez wieś ), usadowiliśmy się w naprędce wykopanych okopach, oczekując ataków jazdy i piechoty. Nad wszystkim górował wysięgnik z kamerą, oraz głos reżysera co i rusz poprawiającego ustawienie czy nakazującego dubel. Szarżowała na nas kawaleria atakowała piechota, koniec końców wszyscy dzielnie polegli, nikt ani na krok się nie cofnął. Pobojowisko zostało dokładnie obfotografowane i nagrane, przyda się w planowanym filmie dokumentalnym. Dopiero po południu mieliśmy chwilę przerwy. Udało się upiec kiełbaski nad ogniskiem, nikt głodny nie był.

Po przerwie zaczęła się inscenizacja. Zasileni przebraną młodzieżą ze „Strzelca”, ruszyliśmy w rosnący nieopodal zagajnik. Krótki pokaz musztry i komend w języku rosyjskim, przećwiczenie, i na sygnał organizatora ruszyliśmy. Wokół nas uwijała się kawaleria, pomaszerowaliśmy w pobliże wsi. Chwila odpoczynku, i pora była ruszyć do boju. Rozlokowaliśmy się w okopach, przygotowaliśmy broń i czekaliśmy. Najpierw doszło do potyczek kawalerii, austriacka chciała zdobyć furgon a rosyjska zaciekle go broniła. Publiczność miała okazję z bliska oglądać szarże i zmagania, potyczka przeniosła się za nasze okopy więc i piechota miała co podziwiać. Koniec końców naszym udało się spędzić z pola wrażą jazdę, i na przedpolu pokazała się piechota w niebieskich mundurach. Odpieraliśmy ataki, w końcu jednak musieliśmy się cofnąć. Po przegrupowaniu, uzupełnieniu amunicji kontratakowaliśmy, ale dwukrotnie odparto nasze ataki ogniem. Austriacy również nacierali, ale wsparci ogniem artylerii odpieraliśmy ich ataki. Któryś z kolei nasz atak dotarł do okopów, w walce wręcz wyparliśmy nieprzyjaciela na przedpole. Próbował jeszcze nacierać, ale osłabieni stratami legioniści nie zdołali po raz kolejny zdobyć rosyjskich okopów. Po kolejnej potyczce kawalerii, tym razem nie obeszło się bez upadków z koni i starć wręcz pomiędzy kawalerzystami, przyszła pora kończyć. Niedawni wrogowi już razem przemaszerowali przed publicznością, i ustali się w szyku. Była pora i podziękować za udział w inscenizacji, i czas na pamiątkowe zdjęcia.

Po inscenizacji udało się przez chwile porozmawiać o czasach I Wojny Światowej, i tragicznych wydarzeniach które miały tu miejsce. Wedle opowieści pole zasłane było ciałami poległych, „miejscami aż niebiesko od mundurów”, a po jednym ze starć na bagnety w pamięci utkwił wstrząsający obraz dwóch żołnierzy. Jednocześnie zadali sobie śmiertelny cios bagnetem, klęcząc naprzeciw siebie zastygli. W okolicy jest dużo cmentarzy wojennych, na których spoczywają ofiary wojny. Niestety, nie starczyło już czasu odwiedzić choć jeden i zapalić symboliczną lampkę pamięci…

Dziękujemy za zaproszenie organizatorom, kolegom odtwarzającym jazdę obu stron za popisy „w siodle”, a piechocie legionowej za twarde dotrzymywanie nam pola. Do zobaczenia na kolejnej rekonstrukcji!


Mariusz Mocek


GALERIA


Sprawdź również

Wsparcie dla pracodawców i przedsiębiorców

Powiatowy Urząd Pracy w Przasnyszu zaprasza Pracodawców i Przedsiębiorców zainteresowanych otrzymaniem wsparcia na tworzenie miejsc …