Zmarła Maria Czupryna, lekarz oddziału chorób wewnętrznych przasnyskiego szpitala

5 marca po długiej chorobie zmarła lek. med. Maria Czupryna. Żyła 68 lat. Zmarłą wspomina lekarz Barbara Potaczek.

 

„W sobotę rano po długiej chorobie zmarła dr Maria Czupryna- lekarz oddziału chorób wewnętrznych przasnyskiego szpitala, zwana pieszczotliwie przez lekarską młodzież naszego szpitala „ciocią Marysią”. To pod czujnym okiem cioci Marysi wielu z nas uczyło się prawdziwej medycyny. Po latach spędzanych w uczelnianych murach i wkuwaniu teorii (zwykle w praktyce nikomu i do niczego niepotrzebnej), trafienie pod opiekuńcze skrzydła dr Czupryny dawało szansę na zrozumienie czym naprawdę jest leczenie chorego człowieka” – takimi słowami wspomina zmarłą lekarz Barbara Potaczek.

 

„Ciocia Marysia pozwalała na samodzielne myślenie, działanie i przekonanie o pełnej odpowiedzialności za podejmowane decyzje, a tak naprawdę z uwagą śledziła proces twórczy stawiania przez młodzież „własnej” diagnozy. Pamiętać będę do końca życia te długie dyżurowe wieczory wypełnione dyskusjami o przyjmowanych pacjentach, rozmowami z rodzinami chorych, pisaniem dokumentacji, analizowaniem badań, ale też przekomarzaniem się, śmiechem i mocowaniem się na argumenty o sprawach ważnych i ostatecznych. Dzięki Niej sukcesy cieszyły podwójnie, a porażki nie bolały tak mocno.

Doktor Czupryna była dobrym człowiekiem, dobrym lekarzem i dobrym nauczycielem. Była Kimś, do kogo zawsze można było przyjść jak do najlepszego przyjaciela i po prostu pogadać .. i bardzo będzie mi Jej brakować .. spoczywaj w pokoju Ciociu Marysiu ..”.

Nabożeństwo żałobne odbędzie się 11.03.2022 r. o godz. 14.00 w kościele św. Wojciecha. Po mszy św. nastąpi wyprowadzenie na cmentarz parafialny w Przasnyszu.

 

 

ren

Sprawdź również
guest
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
xxx
xxx
2 miesięcy temu

Spoczywaj w pokoju.

- w
- w
2 miesięcy temu

Pustka cały czas tak samo pustka, „Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma,….
Znaliśmy Panią Marię, a zwłaszcza moja żona z racji wykonywanego zawodu osobiście, wywarła, a było to dawno jeszcze na „starym szpitalu” na mnie monumentalnie pozytywne wrażenie swoją empatyczną postawą,.. Dziś odczuwalny jest brak takich ciepłych, , rozumnych mających to coś w sobie, dobrze rozumiejących swoją misję ludzi dla, której człowiek wystraszony chorobą czuło się, że jest najważniejszy…

Kasia
Kasia
2 miesięcy temu

W dużej mierze dzięki Tobie Doktor Maniusiu jestem tu gdzie jestem i taka jak jestem. Zawsze odebrany „telefon do przyjaciela”, życzliwość, pomoc, poczucie humoru i szacunek dla wszystkich. Dziękuję.