fot. nadesłane
Do naszej redakcji napisała czytelniczka, która zwraca uwagę na zaniedbane pasy zieleni w mieście. Jak przekazuje, trawa w pasie drogowym i na wysepkach przy parkingach w niektórych miejscach sięga już niemal kolan.
– Wspólnoty mieszkaniowe dbają o swoje tereny, a miasto o swoje nie – podkreśla.
Sprawę skierowaliśmy do urzędu. Jak wyjaśniają urzędnicy, opóźnienia nie wynikają z braku działań, lecz z procedur przetargowych.
Zatrzymuje wilgoć, ale nasila alergie
W ostatnich latach sposób utrzymania miejskiej zieleni stał się przedmiotem szerszej dyskusji. Coraz częściej podkreśla się, że wyższa trawa pomaga zatrzymywać wilgoć i przeciwdziała skutkom suszy, a rzadsze koszenie oznacza także oszczędności dla samorządów.
Z drugiej strony wielu mieszkańców zwraca uwagę, że zarośnięte pasy drogowe sprawiają wrażenie zaniedbanych.
Problem ma też wymiar zdrowotny, szczególnie dla alergików, których w Polsce może być nawet 40 procent. Wysokie trawy i chwasty nasilają bowiem dolegliwości utrudniając codzienne funkcjonowanie.
Kwestie proceduralne
Dyskusja na ten temat widoczna jest również w Przasnyszu. Czytelnicy zgłaszają kolejne uwagi dotyczące nieskoszonych terenów.
Jak się jednak okazuje, w tym przypadku przyczyna jest inna niż świadome ograniczanie koszenia.
– Miasto nie mogło wcześniej podpisać umowy na koszenie, ponieważ jeden z wykonawców złożył odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej, kwestionując wynik postępowania. Zgodnie z przepisami takie odwołanie wstrzymuje zawarcie umowy – informuje Urząd Miasta Przasnysz.
– Ostatecznie protest został oddalony. To umożliwiło podpisanie umowy i rozpoczęcie prac – dodaje i zapewnia, że koszenie terenów zielonych będzie teraz realizowane.

ren
