Zamknięto kultowy sklep osiedlowy przy ul. Witosa w Przasnyszu

Liczba małych punktów handlowych z każdym rokiem maleje. Wraz z końcem 2021 r. pan Andrzej zamknął sklepik na os. Witosa, a lokal zmienił właściciela. Tematem zajęliśmy się na prośbę czytelników, którzy nie mogą przeboleć, że historia kultowego sklepu może dobiec końca.

 

„Wynajmę lokal usługowy 30 m przy ulicy Witosa 2 w Przasnyszu pod działalność. Istnieje możliwość wyremontowania, przystosowania lokalu pod najemcę. W lokalu jest łazienka, woda, prąd i ogrzewanie z ciepłowni. W lokalu przez 20 lat prowadzona była działalność – sklep spożywczy” – ogłoszenie o takiej treści pojawiło się w Internecie, wywołując lawinę komentarzy.

Internauci zwracają uwagę, że wraz z kilkudziesięcioletnią historią sklepu zwanego „U Andrzeja”, odejdzie ważna część historii osiedla.

– Nie wierzę. Przecież to jest klimat Witosa. Zrzutka dla Andrzeja na ZUS. Ja pamiętam jak on ten budynek, budował po prostu. Byłem mały i mam taki obraz do dzisiaj. Andrzej nie odchodź!!!!! Osiedle z Tobą – pisze jeden z komentujących.

– Oj tak, zgadzam się, bez Andrzeja to już nie to samo. Łezka w oku się kręci, gdy widzę jak się wyprowadza…Tyle lat! Trzymam kciuki za dalszy los tego budynku – zauważa inny mieszkaniec.

Udało nam się porozmawiać z panem Andrzejem, który potwierdził, że jego historia związana ze sklepikiem na osiedlu Witosa dobiegła końca 31 grudnia 2021 r., a pawilon został sprzedany.

Pan Andrzej przyznaje, że małym sklepom coraz trudniej konkurować z wielkimi sieciami, które, zamawiając towary w tzw. dużym hurcie, zawsze będą miały korzystniejsze ceny i siłą rzeczy bogatszy asortyment. Jak zapewnił, 21-letni okres prowadzenia sklepiku wspomina z nostalgią i sentymentem, zachowując w serdecznej pamięci kontakty z mieszkańcami. Choć biznesu nie będzie już prowadził, czuje się z osiedlem Witosa związany i brakować mu będzie codziennych rozmów.

Pawilon ma już nowego właściciela, który choć świadom trudności na rynku małego handlu, wierzy w sens jego istnienia.

 

Markety robią nas w konia

– W małych sklepach spożywczych często znajdziemy produkty lepszej jakości, niż w sieciówkach. Proszę zwrócić uwagę choćby na popularny napój – Coca-Colę. W supermarketach dostępne są butelki o mniejszej pojemności, do tego różniące się składem od tych dostępnych w małym handlu – tłumaczy nowy właściciel i należy przyznać mu rację.

W supermarketach coraz częściej spotykamy się z tzw. downsizingiem, polegającym na celowym zmniejszaniu wagi lub zawartości droższych składników przy zachowaniu tej samej ceny.

Na marketowych półkach znajdziemy m.in. Colę o pojemności 1,75 litra udającą tę 2-litrową. Można kupić także kostki masła o wadze 180 gramów, myśląc, że mamy do czynienia z dobrze nam znanym 200-gramowym produktem.

Kto z nas zauważył, że ryż czy kasze w woreczkach sprzedawane są już na dwa sposoby? Pierwszy, do którego przywykliśmy to 4 x 125 g, ale dostępne są również identyczne opakowania zawierające 4 torebki po 100 g. Puszka piwa miewa 0,4 l, mleko czy olej można znaleźć w butelkach 0,9 l, a tabliczka czekolady potrafi ważyć tylko 90 gramów. To tylko jeden z wielu sposobów, którymi mamią nas wielkie sieci handlowe.

 

Co przyniesie przyszłość?

Jakie są plany wobec pawilonu na osiedlu Witosa? Nie wiadomo, bo nowy właściciel nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. Być może lokal zostanie wynajęty, ale niewykluczone że powstanie tam mały sklep spożywczy, prowadzony przez obecnego właściciela budynku. Gdyby ten plan się ziścił, zamierza on ubiegać się o koncesję na alkohol sprzedawany na wynos, co pozwoli na zwiększenie opłacalności. W tej chwili pawilon jest modernizowany; ma zyskać m.in. przyjazną dla oka elewację zewnętrzną.

Trzymamy kciuki za sklepik na osiedlu Witosa, mając nadzieję, że po jego ponownym otwarciu klienci nie będą go omijać. Kupujmy częściej u małych, przasnyskich sprzedawców. Wspierając naszych sprawiamy, że podatki są płacone w Polsce, a ich część trafia także do kasy miasta.

 

 

M. Jabłońska

Sprawdź również
guest
13 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Gregorius
Gregorius
4 miesięcy temu

Bardzo źle że następny sklepik znika, tym bardziej że był tam potrzebny. Ale na marginesie dodam … ironia losu. Pan Andrzej wielkorotnie chwalił polski rząd i PIS, czego on nie robi dla ludzi, a co poprzednicy robili źle … . Właśnie widać. Szkoda.

Imię
Imię
4 miesięcy temu
Reply to  Gregorius

Bardzo mądry człowiek że chwalił rząd .

Gregorius
Gregorius
4 miesięcy temu
Reply to  Imię

Bardzo dobrze ? Ano, może . Może dostanie etat u Obajtka ?? Kto wie 🙂

Włodek
Włodek
4 miesięcy temu

Niestety , ale Andrzej jak ten sklep był budowany mógł.miec co najwyżej kilka latek , zatem on tego sklepu nie budował, budował go jego ojciec .Nie twórzcie bajek .Takich sklepików jak ten po WIELKIM WALE upadnie jeszcze więcej, to tylko kwestia czasu .Rzad jak widać wspomaga sklepy wielkopowierzchniowe typu LIDL czy BIEDRONKA , a dobije małe sklepiki osiedlowe .

Mariusz
Mariusz
4 miesięcy temu
Reply to  Włodek

Mylisz się. Andrzej faktycznie tego sklepu nie budował, co najwyżej pomagał. Nie pamiętam dokładnie ile miał wtedy lat , ale był na tyle duży( i chyba juz dorosły), że w nim juz w tamtym czasie stał za ladą.A co do rządu Pis….Nóż sie w kieszeni otwiera na ten bałagan i obiecanki cacanki.

Misiek
Misiek
4 miesięcy temu

I tak długo funkcjonował. Sklep bez browara?

Łysy
Łysy
4 miesięcy temu
Reply to  Misiek

Wystarczył miły właściciel i normalne ceny, było trochę drożej ale nieznacznie, podczas gdy teraz jak mieszkam w Warszawie na osiedlaku Coca-Cola kosztuje 10,50 zł.

michał
michał
4 miesięcy temu
Reply to  Misiek

I papierosa!

Vic
Vic
4 miesięcy temu

Niech urzędnicy wydadzą jeszcze trochę zezwoleń dla biedronki, lidla, rossmana to nic się już nie ostanie.

Romek
Romek
4 miesięcy temu
Reply to  Vic

Ostanie się Biedronka, Lidl i Rossman. Nie lubisz zagranicznych supermarketów, to nie rób w nich zakupów. Jak jestem w tych miejscach, widzę ludzi systematycznie narzekających na zagraniczne supermarkety, a jednak przyjeżdżają, są zadowoleni, biorą ulotki, porównują ceny, spotykają znajomych, plotkują. Mogli by zrobić zakupy za rogiem u Zenka Bembenka ale jakoś nie lubią polskiego sklepu. Proponuję też abyś wyobraził sobie handel spożywczy w Przasnyszu gdyby nie było Lidla i Biedronki i Stokrotki (bo to też już nie polskie).

XX Ślimak
XX Ślimak
4 miesięcy temu

Kilka butelek pękło u Andrzeja na zapleczu… Stare piękne czasy. Kto ma wiedzieć ten wie.

michał
michał
4 miesięcy temu

Tak zawsze chwalił PiS i pisowski Ład, a ten go wykończył. Może to nauczka żeby nie wierzyć politykom.

stasiek
stasiek
3 miesięcy temu

Romek do sklepu to sie idzie po zakupy nie dyskutować ze znajomi tylko za sklepem bo trzmasz kolejke pajacu