fot. Czytelnik
Zakłócają ciszę nocną i piją alkohol – mieszkańcy Sportowej pytają o monitoring
Aleksander Kwiatkowski, radny rady miejskiej poruszył na ostatniej sesji kwestię bloków znajdujących się na ulicy Sportowej. Jak twierdzi, mieszkańcy mają problem z osobami notorycznie zakłócającymi ciszę nocną.
Radny Aleksander Kwiatkowski, w czasie ostatniej sesji poruszył sprawę dotyczącą ulicy Sportowej. Jak stwierdził mieszkańcy ulicy skarżą się na osoby zakłócające ciszę nocną i spożywające do późnych godzin alkohol.
– Tam gdzie jest monitoring, czy przy głównych ulicach, to problem się zmniejsza, jednak to nie jest tak, że te osoby znikają, one się przenoszą tam, gdzie nikt ich nie obserwuje, w tym przypadku – w głąb ulicy Sportowej – mówił w czasie sesji.
– W ostatnim czasie doszło też do dewastacji zabawki na placu zabaw – bujaka. Wartość takiego urządzenia z atestem to ok. 2 tysięcy złotych. Może lepiej byłoby zainwestować w monitoring, kupić kamerę i ustalić sprawcę, który potem koszt zniszczeń musiałby pokryć z własnej kieszeni (jeśli chodzi o osiedle Orlika, to Spółdzielnia Mieszkaniowa zazwyczaj dzieli się kosztami pół na pół z miastem) – mówi. – Były pisma miedzy spółdzielnią a miastem w tej sprawie, ale jakoś sprawa ucichła – dodał.
Do słów radnego odniósł się burmistrz Łukasz Chrostowski, który stwierdził, że faktycznie rozmowy o zainstalowaniu monitoringu na ulicy Sportowej 10 były (to przy tym bloku najczęściej gromadzą się zakłócające spokój osoby), jednak ostatecznie na montaż kamery mieli nie zgodzić się sami mieszkańcy.
Ponieważ to chyba pierwsza taka sytuacja w mieście, postanowiliśmy zapytać spółdzielnię, o to dlaczego mieszkańcy nie chcą monitoringu.
– Odpowiedź jest bardzo prosta. Sportowa 10 to jest oddzielna spółdzielnia mieszkaniowa, my ich tylko administrujemy – usłyszeliśmy w biurze spółdzielni na Orlika. – Okazało się, że dla tak małej spółdzielni (jeden blok) koszt partycypacji w zamontowaniu urządzenia okazał się zbyt duży i mieszkańcy z tego pomysłu się wycofali – przekazano naszej redakcji.
O komentarz w sprawie zakłócania ciszy nocnej w tym rejonie zapytaliśmy asp. Ilonę Cichocką, oficer prasową Komendy Powiatowej Policji w Przasnyszu.
– W policyjnym systemie od początku roku mieliśmy kilkanaście interwencji policji wynikających ze zgłoszeń mieszkańców lub podejmowanych przez patrolujących ten teren funkcjonariuszy – mówi nasza rozmówczyni. Warto dodać tu, że większość zdarzeń nie jest zgłaszana przez mieszkańców na policję, ci czasem próbują „uciszyć” niepokornych, po prostu zwracając im uwagę.
– Najwięcej interwencji kończyło się skierowaniem wniosku o ukaranie do sądu, kilka mandatem kredytowym, było też kilka zgłoszeń, których na miejscu nie potwierdzono – wyjaśnia.

ren
