Fot. K. Bieńkowski
Wielki protest Solidarności wobec Zielonego Ładu. Ze związkowcami jest senator Krzysztof Bieńkowski
Związkowcy „Solidarności” z całej Polski przyjechali w środę do Warszawy, by protestować m.in. przeciwko Zielonemu Ładowi. Domagają się referendum w jego sprawie. Manifestacja, jak mówią, jest „czerwoną kartką” dla obecnego rządu. Związkowców popiera senator Krzysztof Bieńkowski.
Wraz z protestującymi pojawił się na Placu Prezydenckim.
Sprzeciw wobec Zielonego Ładu
Do stolicy zjechały autokary z całego kraju, wiozące związkowców na marsz pod hasłem „Razem Dla Polski i Polaków”. Głównym celem demonstracji, która wystartowała o godzinie 12:00 z Placu Zamkowego w kierunku Sejmu, jest sprzeciw wobec unijnego Zielonego Ładu.
Protest zrzesza pracowników wielu sektorów. Uczestnicy sprzeciwiają się polityce uderzającej w sytuację materialną rodzin, krajowy przemysł i rolnictwo.
Sektor edukacyjny domaga się powiązania pensji ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce, powstrzymania nieskoordynowanych reform w szkolnictwie, redukcji biurokracji oraz stabilnego finansowania oświaty i ochrony etatów.
Krzysztof Bieńkowski: ważne by Polacy mogli się wypowiedzieć
W wydarzeniu, obok członków NSZZ „Solidarność”, biorą udział politycy opozycji (m.in. z PiS i Konfederacji). Z protestującymi jest także senator Krzysztof Bieńkowski.
– Cieszę się, że tysiące ludzi mobilizują się dziś razem z Solidarnością i domagają się referendum w sprawie polityki klimatycznej Unii Europejskiej. To bardzo ważne, aby Polacy mogli wypowiedzieć się w sprawach, które bezpośrednio wpływają na ich codzienne życie – na rachunki za prąd i ogrzewanie, koszty życia oraz możliwość normalnego funkcjonowania polskich rodzin i przedsiębiorstw – komentuje przasnyszanin.
„W obronie polskiej gospodarki”
– Wniosek prezydenta Karola Nawrockiego o referendum jest wyrazem szacunku dla obywateli i demokracji. Tak ważnych decyzji nie można podejmować ponad głowami społeczeństwa. Obecna polityka dekarbonizacji powoduje wzrost kosztów energii, wypycha przemysł poza Unię Europejską i osłabia konkurencyjność polskiej gospodarki, a tym samym zagraża miejscom pracy – mówi senator Bieńkowski.
– Coraz częściej jesteśmy zmuszani do wdrażania technologii produkowanych poza Polską, a nawet poza Unią Europejską, co nie obniża rachunków Polaków, lecz tworzy błędne koło uzależnienia gospodarczego. Dlatego ten protest to nie tylko walka o niższe rachunki, ale także o obronę polskiej gospodarki, miejsc pracy i bezpieczeństwa ekonomicznego naszego państwa. Silna gospodarka to fundament naszej suwerenności i niepodległości – dodaje.

ren
