fot. K. Kowalski
Karatecy z Przasnyskiego Klubu Kyokushin sylwestrowe popołudnie spędzili… na treningu! Bo jak liczyć na sukcesy w nowym roku bez szampańskiego toastu w mokrych od potu kimonach? Jak nie spotkać się z byłymi zawodnikami, którzy wyruszyli już w świat, ale przy okazji świąt zakładają kimona i dołączają do ćwiczących?
– Wszyscy rodzice, dzieci i młodzież klubu tworzą zgrane środowisko. Ciągle coś trzeba robić: wyjazdy na letnie i zimowe obozy szkoleniowe, pokazy, egzaminy na kolejne stopnie wtajemniczenia, turnieje karate, Wigilia, Sylwester. Szkoda, że niewielkie szanse mamy na porządny śnieg, bo kulig w ferie byłby murowany! – mówi sensei Krzysztof Kowalski.
Miniony rok, mimo zawirowań pandemicznych i finansowych, Klub zaliczyć może do udanych. Cztery turnieje karate, w których uczestniczyło 20 zawodników z Przasnysza i 5 złotych medali to dobry sygnał przed wyzwaniami nowego roku.
– Trenuje grupa młodzieży szkół średnich, w ferie w planach Zimowa Akademia Karate dla wszystkich ciekawskich, samoobrona dla kobiet. A od stycznia zaproszenie dla nowych chętnych. Klub ma swój obiekt treningowy z salą do sportów walki i siłownią, doświadczonego trenera, stronę na facebooku… i całą armię rodziców na każde zawołanie – zachęca sensei.





