URE uwolni ceny gazu. Ceny ostro w górę!

W samym Przasnyszu z ogrzewania gazowego korzysta 145 budynków, a ich liczba stale rośnie. Choć jest to wygodne, niedrogie i ekologiczne paliwo, dla osób ogrzewających domy w ten sposób nadchodzą ciężkie czasy. Trzeba się liczyć dużymi podwyżkami.

 

W Polsce o cenach gazu decyduje Urząd Regulacji Energetyki. To on zatwierdza cenniki firm gazowych i energetycznych. Jeśli spółki proponują wysokie podwyżki, URE może nie zatwierdzić zmiany taryf, co chroniło Polaków przed nadmiernym wzrostem cen.

Niestety ochrona w przypadku gazu skończy się już za trzy lata, ponieważ rząd zaakceptował dokument o nazwie Polityka Energetyczna Polski do 2040 roku, w którym czytamy: “Ceny gazu ziemnego (obrót) dla ostatniej grupy tj. gospodarstw domowych zostaną uwolnione z obowiązku taryfowego z początkiem 2024 roku.”

 

To jedno zdanie oznacza zniesienie ochrony gospodarstw domowych przed wysokimi cenami gazu. Za trzy lata Urząd Regulacji Energetyki przestanie regulować ceny tego paliwa, ponieważ Unia Europejska chce, żeby za ustalaniem cen gazu dla klientów indywidualnych stała niewidoczna ręka wolnego rynku. Pewne jest, że ceny, po liberalizacji zasad dla gospodarstw domowych, na pewno zaczną rosnąć. Jedyną niewiadomą jest: w jakim tempie będzie się to odbywać?

 

Pieniądze z naszych kieszeni popłyną do Skarbu Państwa

W Polsce 80 procent rynku gazu kontroluje państwowa spółka PGNiG, która nie mając nad sobą bata w postaci URE, będzie chciała zapewnić zyski Skarbowi Państwa i zbliżyć swoje ceny do cen notowanych w zachodniej Europie. W Niemczech gaz jest droższy niż w Polsce o 50 procent, w Holandii o 100 procent.

Nasze kieszenie mogą więc znacznie ucierpieć, co będzie szczególnie bolesne w obliczu podwyżek cen prądu, które zgodnie z zapowiedzią rządu, miały być rekompensowane przeciętnemu Kowalskiemu. Choć podwyżki są realne i bolesne, rząd się z rekompensat wycofał.

W tym roku do rachunków za energię elektryczną trzeba doliczyć wprowadzoną przez PiS opłatę mocową, która dodatkowo spustoszy portfele Polaków. Nowy podatek obowiązuje od 1 stycznia 2021 roku i szacuje się, że przyczyni się do wzrostu wydatków za prąd o około 10 proc.

 

Jednak najdroższy prąd w UE mieliśmy już wcześniej. Od kwietnia do października 2020 r. średnie hurtowe ceny energii elektrycznej w Polsce wynosiły ok. 46 euro za 1 megawatogodzinę, a średnia europejska to 31 euro za 1 MWh i w żadnym kraju nie było drożej – tak wynika z analizy Ember, think tanku zajmującego się transformacją energetyczną.

Jeśli ktoś uważa, że na tym koniec drenowania naszych kieszeni, jest niestety w błędzie. Ceny prądu będą rosły nieprzerwanie przez następne lata. Piotr Naimski, pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej w przypływie szczerości przyznał, że ceny energii w Polsce będą rosły do 2030 roku.

 

M. Jabłońska


 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments