Ukradł rower spod kościoła, bo nie chciało mu się wracać pieszo do domu

31-letni mieszkaniec Krasnosielca ukradł rower, bo jak stwierdził, nie chciało mu się wracać do domu na piechotę. Odpowie przed sądem.

 

23 maja około godz. 21.00 dyżurny policji otrzymał zgłoszenie kradzieży roweru zaparkowanego na ul. Kilińskiego w Makowie Mazowieckim. Rower zginął kiedy jego właścicielka była w kościele.

Policjanci patrolujący ulice roweru nie znaleźli. Następnego dnia jednak mąż zgłaszającej zauważył mężczyznę w rejonie ul. Witosa w Makowie Mazowieckim, który jechał na rowerze jego żony. O wszystkim powiadomił policję.

 

– Kiedy policjanci przyjechali na miejsce, mężczyzna kategorycznie zaprzeczał, że ukradł rower, cały czas twierdząc że go kupił od znajomego. W końcu 31 – letni mieszkaniec Krasnosielca, przyznał że rower ukradł dzień wcześniej, bo nie chciało mu się wracać pieszo do domu. Rower trafił do właścicielki, a 31 – latek usłyszał zarzut kradzieży, za który odpowie przed sądem. Grozi mu za to kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny do 5000 zł – informuje asp. Monika Winnik, oficer pasowy KPP Maków Maz.

 

ren

Sprawdź również
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments