fot. archiwum
Szpital w Przasnyszu. Rodziny porzucają seniorów jak niepotrzebne, zużyte rzeczy!
Rodziny „zapominają” odebrać z przasnyskiego szpitala ludzi starszych i niepełnosprawnych, a problem nasila się w wakacje. Bywa, że pobyt w szpitalu jest traktowany przez wyrodne dzieci i wnuki jako szansa na zapewnienie opieki i wiktu schorowanemu członkowi rodziny. Porzucony senior – tegoroczny rekordzista, po uzyskaniu wypisu, spędził w przasnyskim szpitalu aż miesiąc.
Zjawisko porzucania bliskich sukcesywnie narasta, a swoje zaniepokojenie wyrażają zarówno władze szpitala, jak i Rada Powiatu Przasnyskiego.
„Rada Powiatu Przasnyskiego wyraża głębokie zaniepokojenie rosnącym zjawiskiem nieodbierania pacjentów na oddziale wewnętrznym Samodzielnego Publicznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Przasnyszu przez ich rodziny. Dotyczy to głównie osób starszych lub przewlekle chorych, których stan zdrowia nie wymaga już leczenia szpitalnego, ale nadal wymaga troskliwej, całodobowej opieki. Coraz częściej zdarza się, że rodzina pacjenta odmawia odebrania swojego bliskiego ze szpitala, a czasami nawet tygodniami unika kontaktów z przedstawicielami podmiotu leczniczego, mając na celu przedłużenie pobytu pacjenta w placówce” – czytamy w stanowisku radnych, przyjętym podczas ostatniej sesji.
Bliski, wymagający opieki, traktowany jak zbędny balast
Porzucanie bliskich nie jest spowodowane wyłącznie splotem okoliczności uniemożliwiających ich odebranie. W wielu szpitalach problem narasta w wakacje, co może oznaczać, że jest to zaplanowane działanie rodzin w ramach przygotowań do urlopu. Problem jest poważny, ponieważ nieodebrani w terminie pacjenci zajmują łóżka i blokują dostęp do leczenia pozostałym chorym, oczekującym na miejsce w szpitalu.
– Największa skala problemu nieodbierania pacjentów, niewymagających dalszej hospitalizacji w SP ZZOZ w Przasnyszu, występuje w oddziale chorób wewnętrznych, gdzie najliczniejszą grupę pacjentów stanowią seniorzy, którzy nie są w stanie egzystować samodzielnie i potrzebują opieki innych osób. Sporadycznie problem dotyczy również oddziału chirurgicznego – mówi rzecznik prasowy szpitala Anna Marchewka. Jak dodaje, mimo, że placówka nie prowadzi szczegółowych statystyk, dotyczących nieodbierania pacjentów w terminie, szacuje, że problem dotyczy 4-5 osób w skali miesiąca, a to naraża szpital na straty. Najdłużej w 2019 roku tj. o 1 miesiąc wydłużyła się hospitalizacja pacjenta, który kwalifikował się do wypisu z oddziału chorób wewnętrznych.
– Szacunkowe koszty przedłużonych hospitalizacji pacjentów w szpitalu, w okresie styczeń – kwiecień bieżącego roku kształtują się na poziomie ok. 50 tys. złotych. W tym czasie w szpitalu mogli być leczeni inni pacjenci, wymagający hospitalizacji, za których szpital otrzymałby środki finansowe z NFZ – zaznacza Anna Marchewka.
Niedołężni członkowie rodzin bez pomocy
Ludzki aspekt tego problemu uwzględniła w swoim stanowisku Rada Powiatu: „Rodzina, która powinna być ostoją dla każdego człowieka, nieść wsparcie w zdrowiu i w chorobie, pozostawia niedołężnego, samotnego jej członka bez swojego wsparcia. W momencie, kiedy najbardziej potrzebuje pomocy, porzuca go jak niepotrzebną, zużytą rzecz. Syn, córka zapominają, że kiedy oni sami byli mali i potrzebowali pomocy, ich rodzice byli zawsze obok. Odbierali ich z przedszkoli, szkół, opiekowali się w chorobie, wstawali w nocy, przytulali, zapewniali im godne warunki do życia. Stawiali dobro swoich dzieci ponad własne wygody, dostosowywali swoje plany do ich aktualnych potrzeb. Jednak, przede wszystkim, dawali dzieciom poczucie bezpieczeństwa, które dziś należy się także im. Poczucie, że jest ktoś, kto się o nich zatroszczy w zdrowiu i w chorobie.”
Rada Powiatu Przasnyskiego podkreśla, że w sytuacji, gdy hospitalizacja jest zakończona, a pacjent nie jest odbierany do domu, szpital może obciążyć rodzinę lub pacjenta kosztami pobytu, a także zawiadomić policję i prokuraturę, gdyż zapewnienie opieki nad naszymi bliskimi jest nie tylko naszą moralną powinnością, ale również obowiązkiem prawnym. Porzucenie najbliższej osoby ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, to przestępstwo z artykułu 210 k.k., za co grozi kara do pięciu lat więzienia.
Ograniczenie przyjęć i diagnostyki
Porzucanie najbliższych, poza aspektem moralnym i prawnym, wywołuje również negatywne skutki finansowe dla szpitala, a także blokuje – ze względu na brak łóżek – przyjmowanie nowych pacjentów, wymagających hospitalizacji i diagnostyki. Szpital ma bardzo ograniczone możliwości wyegzekwowania od rodziny pacjenta zapłaty rachunków za jego nieuzasadniony, przedłużony pobyt. Brakuje tu rozwiązań systemowych.
– SP ZZOZ w Przasnyszu współpracuje z Miejskimi i Gminnymi Ośrodkami Pomocy Społecznej – mówi Anna Marchewka. – W sytuacji, kiedy rodzina nie odbiera pacjenta z oddziału, zwracamy się do Ośrodka Pomocy Społecznej, odpowiedniego ze względu na miejsce zamieszkania pacjenta i prosimy o interwencję w ww. sprawie. Z doświadczenia wiemy, że ani ośrodek, ani inne instytucje, takie jak policja, nie mają mocy prawnej, aby zmusić rodzinę do odebrania pacjenta – zaznacza rzecznik.
Opieka państwa nad seniorami kuleje, a zakłady opiekuńcze i hospicja są przepełnione
Pracownik socjalny szpitala w miarę możliwości, po wyczerpaniu wszelkich narzędzi, podejmuje procedurę umieszczania pacjentów w zakładach opiekuńczo-leczniczych, bądź hospicjach.
– I tu spotykamy się z kolejną barierą, dotyczącą czasu oczekiwania na przyjęcie do ww. placówek, który wynosi od 6 miesięcy do nawet 1 roku. W powyższych sytuacjach, kiedy rodzina nie odbiera pacjenta do domu, pacjent oczekuje na przyjęcie w oddziale chorób wewnętrznych nawet kilka miesięcy. Takie przypadki miały miejsce w naszym szpitalu. Pacjenci nie wymagali dalszej hospitalizacji, a opieki. Przebywanie pacjenta na oddziale po zakończeniu leczenia wpływa na generowanie kosztów. W tym czasie w szpitalu mogliby być leczeni inni pacjenci, wymagający hospitalizacji, za których szpital otrzymałby środki finansowe z NFZ – podkreśla Anna Marchewka.
Głos wołającego na puszczy
Rada Powiatu Przasnyskiego zwraca się do rodzin pacjentów SP ZZOZ w Przasnyszu o zapewnienie najbliższym opieki poszpitalnej po zakończeniu niezbędnej hospitalizacji i nieunikanie kontaktów z przedstawicielami placówki. Jednocześnie, rozumiejąc trudną sytuację osób i całych rodzin, opiekujących się ciężko chorymi, Rada Powiatu Przasnyskiego zwraca się z prośbą do instytucji, wspomagających opiekę paliatywną o zapewnienie opiekunom wszechstronnego wsparcia, obejmującego zarówno pomoc medyczną, jak i wsparcie psychologiczne.
Ze względu na coraz większy odsetek seniorów w naszym społeczeństwie, Rada Powiatu Przasnyskiego wnioskuje również do pedagogów, aby uczyli młode pokolenia empatii, współczucia i szacunku do drugiego człowieka. Stały kontakt dzieci i młodzieży z seniorami rozwija więzi międzypokoleniowe i kształtuje postawy prospołeczne, które w późniejszym wieku będą przekładać się także na relacje ze starzejącymi się dziadkami, rodzicami i pozostałymi członkami rodzin.
Nie tylko stanowiska i apele!
Trudno kwestionować apele radnych, ale warto zwrócić uwagę, że w dziedzinie opieki nad seniorami wiele do powiedzenia mają również rząd i samorządy. Tymczasem osoby starsze i niepełnosprawne są przez nasze państwo są wciąż traktowane po macoszemu.
Rozbłysło jednak nikłe światełko w tunelu. od 1 lipca 2019 gminy i powiaty będą mogły skorzystać z programu „Centra opiekuńczo-mieszkalne” i utworzyć tego typu placówki lub zlecić ich prowadzenie. Środki na budowę i wyposażenie centrum opiekuńczego, albo zakupienie potrzebnego budynku zapewni Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych, na który pracodawcy wpłacają składkę wraz z opłatą na Fundusz Pracy. Oznacza to, że w kwestii opieki nad niepełnoprawnymi władze samorządowe mają do powiedzenia znacznie więcej ponad pisanie apeli. Tylko czy zechcą ze swoich możliwości skorzystać?
Pozytywny przykład płynie z Ostrołęki. Naprzeciw starzeniu się społeczeństwa wyszła w ostatnich dniach tamtejsza Rada Miejska, która uznała, że zadłużony Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy będzie miejski. Co więcej, ostrołęckie władze zakładają, że przy obłożeniu 60 łóżek, placówka będzie się samofinansowała.
M. Jabłońska
