Strajk w pogotowiu ratunkowym. Jak wygląda sytuacja w powiecie przasnyskim?

Od początku września w całej Polsce trwa strajk ratowników medycznych paraliżujący pracę pogotowia ratunkowego. Na Mazowszu uziemiona jest 1/4 karetek, do wypadków jeżdżą strażacy, wojsko, a ambulanse zastępują śmigłowce. Sprawdziliśmy, jak protest przekłada się na funkcjonowanie przasnyskiego szpitala i porozmawialiśmy z załogami karetek z Przasnysza.

 

Około 25 zł na godzinę – tyle mniej więcej zarabia ratownik medyczny na rękę, co nie pozwala godnie żyć i wymusza pracę na kilku etatach. W wielu miejscach w Polsce brakuje załóg karetek, bo ratownicy medyczni protestują przeciwko niskim płacom i fatalnym warunkom pracy. Wielu z nich złożyło wypowiedzenia lub poszło na zwolnienia lekarskie. Inni nie biorą nadgodzin, co powoduje, że często na dyżurach nie ma odpowiedniej liczby zespołów ratownictwa medycznego, a karetki, zamiast jeździć do pacjentów, stoją bezczynnie.

 

W tej sytuacji wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł zwrócił się do Ministerstwa Obrony Narodowej z prośbą o oddelegowanie do 16 września żołnierzy z kwalifikacjami ratownika medycznego lub pielęgniarki do zapewnienia obsady w 40 zespołach ratownictwa medycznego. Do wypadków jeżdżą też strażacy lub wzywane są zespoły Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, choć z powodu dużej liczby zdarzeń nie zawsze zjawiają się na czas.

 

Z powodu chaosu ludzie tracą życie

Efekty bywają tragiczne. Już kilka dni po rozpoczęciu protestu media rozpisywały się o przypadku 10-letniego ucznia, który spadł z drabinek i stracił przytomność. Do akcji ratowniczej wyruszyli strażacy, bo żadna karetka, ani zespół ratowniczy LPR nie mogły przyjechać. Niestety, chłopiec zmarł.

Do tego typu sytuacji w powiecie przasnyskim nie dochodzi. Potwierdza to dyrektor przasnyskiego szpitala.

– Sytuacja kadrowa, dotycząca zatrudnienia ratowników medycznych w SP ZZOZ w Przasnyszu, jest stabilna. Żaden ratownik medyczny w bieżącym roku nie złożył wypowiedzenia umowy – podkreśla w rozmowie z Infoprzasnysz Grzegorz Magnuszewski. Jak sprawdziliśmy, bez żadnych przeszkód funkcjonuje transport medyczny obsługujący przasnyską placówkę leczniczą, pracują również ratownicy zatrudnieni w SOR.

Podobny głos płynie ze strony Meditrans w Ostrołęce, który odpowiada za organizację pracy Zespołów Ratownictwa Medycznego w naszym okręgu.

– Na terenie powiatu przasnyskiego nie wystąpiły żadne ujemne następstwa ogólnopolskiego protestu ratowników medycznych. Wszystkie ZRM wyjeżdżają do wezwań tak, jak dotychczas – poinformował nas Mirosław Dąbkowski, dyrektor Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego Meditrans w Ostrołęce.

Udało nam się porozmawiać z załogami karetek pogotowia, stacjonującymi obecnie przy ul. Gołymińskiej w Przasnyszu. Ratownicy potwierdzają, że nie uczestniczą w strajku, choć solidaryzują się z protestującymi kolegami. Zwracają uwagę, że nie chodzi jedynie o wzrost wynagrodzeń, ale przede wszystkim poprawę warunków pracy, które od lat były dalekie od ideału, natomiast podczas pandemii legły w gruzach.

 

Przeciążeni pracą, niedoceniani i słabo wynagradzani. Po 1,5 roku pracy, w skrajnie trudnych warunkach epidemii, wielu ratowników mówi: dość.

– Jeśli chodzi o wynagrodzenia, oczywiście mogłyby być wyższe, ale do tego dochodzi znaczne rozwarstwienie zarobków. Widoczne jest to nawet na stosunkowo niewielkim północnym Mazowszu. Patrząc na warunki oferowane naszym kolegom z innych powiatów widzimy, że zarabiamy różnie i są to rozbieżności znaczne. Ratownicy medyczni pracują na kontraktach lub etatach, jednak u nas zdecydowana większość ratowników prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą, co jest wygodne dla pracodawcy, ponieważ nie limituje czasu dyżurów, umożliwiając pracę np. 400 godzin w miesiącu, zamiast etatowych 160. Podstawowy problem jest taki, że ratowników medycznych jest za mało. Kiedy z pracy zrezygnuje jeden z ratowników, wyrabiający trzy etaty, robi się nieprawdopodobna luka. Tego właśnie w tej chwili doświadcza Warszawa, w której – na 86 zespołów wyjazdowych – 50 jest obecnie uziemionych. W dłuższej perspektywie sytuacja ta może dotknąć także nas, bo w razie dalszych problemów w stolicy, możemy być kierowani np. do Legionowa, co spowoduje brak karetek w naszym powiecie. Pogotowia nie obowiązuje rejonizacja – musimy jechać na każde wezwanie. Kto wtedy obsłuży nasz rejon? Może zdarzyć się tak, że do powiatu przasnyskiego będą kierowane np. zespoły ze Szczytna lub Nidzicy – tłumaczy Artur Grabowski, kierownik stacji pogotowia ratunkowego w Przasnyszu.

Zarobki nie są podstawowym problemem. Przasnyskie załogi karetek wskazują, że w proteście chodzi także o olbrzymi chaos organizacyjny, który dotyczy nie tylko pracy ratowników medycznych, ale występuje w całym systemie ochrony zdrowia. Koronawirus uwypuklił dotychczasowe problemy i sprawił, że system stał się kompletnie niewydolny.

– Podczas fali COVID-19 borykaliśmy się z brakiem zespołów wyjazdowych. Zdarzało się, że do Przasnysza przyjeżdżały zespoły z Warszawy lub Ostrołęki, zostawiając swoje rejony otwarte. My w tym czasie byliśmy kierowani w np. do Mławy. Problemy spotęgowało przeniesienie dyspozytorni do Siedlec, która borykała się ze sprawnym zarządzaniem zespołami. Część problemów można rozwiązać, organizując dodatkowe Zespoły Ratownictwa Medycznego, ale to oznacza zatrudnienie kolejnych osób, których nie ma, ponieważ wielu ratowników odeszło z pracy. Szacuje się, że do sprawnego funkcjonowania systemu ratownictwa medycznego powinno być nas co najmniej o 50% więcej. Karetki z powiatu przasnyskiego wypełniają np. lukę pomiędzy Jednorożcem, Kadzidłem, Myszyńcem i Baranowem, gdzie jest bardzo dużo wyjazdów, a zespołów brakuje – tłumaczy Artur Grabowski.

 

Aby godnie żyć, pracują po kilkaset godzin w miesiącu. Do tego dochodzi kompletny chaos

Ratownicy uważają, że system ochrony zdrowia jest w rozsypce i walczą o poprawę warunków swojej pracy. Czują się niedoceniani, są przemęczeni, a zawód ratownika medycznego do tej pory nie ma własnego samorządu zawodowego, upominającego się o prawa tej ponad 10-tysięcznej rzeszy ludzi, którzy poświęcają swojej pracy nie tylko życie prywatne, ale wkładają w nią całe swoje serce. Ratownicy medyczni są formalnie traktowani jako „inny zawód medyczny”, co wpływa na sposób ich wynagradzania. Tymczasem są to ludzie po studiach, którzy muszą stale się dokształcać, co czynią kosztem wolnego czasu i za własne pieniądze. Każdy z ratowników kontraktowych, aby zdobyć wymaganą liczbę 200 punktów zawodowych, musi co 5 lat przejść certyfikowany kurs europejski i ukończyć liczne kursy i szkolenia, za co płaci z własnej kieszeni.

Do tego dochodzi olbrzymie obciążenie pracą, codzienny stres i brak wsparcia psychologicznego. Jak podkreślają przasnyscy ratownicy, normalny człowiek nie doświadcza podczas całego swojego życia tylu krytycznych sytuacji, z którymi oni stykają się każdego dnia.

– Najtrudniejsze są zdarzenia i wypadki z udziałem dzieci. Jesteśmy na pierwszej linii frontu, płacąc za to własnym zdrowiem psychicznym, bo pewnych rzeczy nie da się „odzobaczyć”. Musimy żyć z tym ciężarem i radzić sobie z nim samodzielnie, wrócić z pracy do domu i próbować normalnie funkcjonować. Pracujemy często ponad siły i na granicy wytrzymałości psychicznej, borykając się z nieprawdopodobnym chaosem. Czujemy się przez system pomijani, niedoceniani, niemal niewidzialni. To budzi głębokie poczucie niesprawiedliwości – mówi nam ratownik medyczny Krzysztof Wilga.

 

Spychologia stosowana i odwracanie kota ogonem

Ministerstwo Zdrowia i wojewoda bagatelizują problemy, twierdząc, że nie są stroną sporu, a za kwestie organizacyjne i kadrowo-płacowe odpowiadają poszczególni pracodawcy, a więc dyrektorzy szpitali czy stacji pogotowia ratunkowego.

Dyrektor Ostrołęckiego Meditransu Mirosław Dąbkowski kwituje tę spychologię krótko, powołując się na treść ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym.

– Całokształt organizacji i nadzoru nad systemem Państwowego Ratownictwa Medycznego znajduje się w gestii ministra właściwego do spraw zdrowia oraz wojewody – podkreśla w odpowiedzi na nasze pytania.

Tymczasem protest ratowników trwa, a jego mocny akcent ma nastąpić 11 września w Warszawie, gdzie zapowiedziano dużą manifestację personelu medycznego.

Minister Zdrowia dotychczas lekceważył problemy istniejące w ratownictwie medycznym, tłumacząc, że w lądujących na warszawskich ulicach śmigłowcach nie ma nic nadzwyczajnego, system działa dobrze, a  wina za strajk leży po stronie pracodawców. Przedstawiciele ministerstwa zdrowia codziennie straszą za to 4. falą koronawirusa, zapowiadając segregację sanitarną, dyskryminację niezaszczepionych i powrót do żółtych i czerwonych stref. Choć media głównego nurtu wpisują się w tę retorykę, nakręcając spiralę strachu, potwierdziliśmy, że według stanu na 6 września 2021 r. w przasnyskim szpitalu nie było ani jednego pacjenta zakażonego wirusem SARS-CoV-2, ani podejrzanego o zakażenie.

Wbrew próbom odwracania uwagi od realnych problemów w systemie ochrony zdrowia, mur obojętności wydaje się kruszeć. Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało ostatecznie wyższe stawki w Państwowym Ratownictwie Medycznym. Od 1 października wycena dobokaretki P (z ratownikami medycznymi) ma wynieść 4.186 zł zamiast obecnych 3.177 zł.

 

 

M. Jabłońska

 

guest
13 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Świadek prawdy
Świadek prawdy
11 dni temu

Jest szansa żeby Pogotowie stacjonowało tak jak za dawnych czasów przy Szpitalu ??

Wojtek
Wojtek
10 dni temu
odpowiada  Świadek prawdy

Nie ma takiej szansy.

Świadek prawdy
Świadek prawdy
10 dni temu
odpowiada  Wojtek

Dlaczego?

Olaf
Olaf
11 dni temu

25 złotych na rękę x 8 godzin i x 20 dni w miesiącu – przeciętny etat – to jest 4.000 złotych NA RĘKĘ! I to nie pozwala godnie żyć?

Marta
Marta
10 dni temu
odpowiada  Olaf

Chyba około 400 godzin podstawy plus pewnie jakieś dodatki. Faktycznie nie ma za co żyć

"godne" życie
"godne" życie
10 dni temu
odpowiada  Marta

Dokładnie, nikt im nie broni pracować mniej tylko kasa kasaaaa.
Leserzy, ratownicy do wożenia pacjentów na wózku…

Ryszard
Ryszard
10 dni temu
odpowiada  Olaf

Zapłać za to ZUS i podatek to zobaczysz

Xyz
Xyz
10 dni temu
odpowiada  Olaf

25zł wart jest ratowanie życia ludzkiego? Kończenie studiów wyższych, liczne kursy po studiach i ciągle doszkalanie, stres i działanie pod presją, odpowiedzialność za życie ludzkie, ciężka praca zarówno fizycznie, jak i psychicznie… Proszę pomyśleć zanim coś się napisze 🙂

Witek
Witek
9 dni temu
odpowiada  Xyz

Nie wszyscy ukończyli studia,nikt nikomu nie broni skorzystać ze wsparcia psychologicznego,a jeżeli ktoś nie radzi sobie fizycznie i psychicznie to można sobie zmienić pracę. Poza tym jak można przeliczać ratowanie ludzkiego życia na pieniądze? To teraz pieniądze mają wpływ na ratowanie życia ludzkiego? Im więcej pieniędzy,tym więcej zaangażowania do ratowania życia?

Xyz
Xyz
9 dni temu
odpowiada  Witek

Większość ratowników medycznych ma ukończone studia, z resztą żeby móc wykonywać obecnie ten zawód trzeba mieć ukończone studia wyższe, a następnie doszkalać się co nie jest finansowane przez pracodawcę 😉 Wsparcia psychologicznego ratownicy też nie mają zapewnionego tak jak mają służby mundurowe. Zmienić zawód? To w końcu kto go będzie wykonywał jakby każdy szedł tym tokiem myślenia? Nie ma Pan pojęcia o tym zawodzie także proszę zamilknąć 🙂

Witek
Witek
9 dni temu
odpowiada  Xyz

Oczywiście większość ratowników ma pokończone studia,ale nie wszyscy. Szkolenia i kursy muszą przejść, ale to nie są aż tak wygórowane kwoty tym bardziej, że mają na to 5 lat. Do psychologa też można pójść na własną rękę, jeśli ktoś ma problem ze zdrowiem psychicznym. Może lepiej powalczyć z pracodawcą o psychologa,żeby zadbać o zdrowie psychiczne,a nie o pieniądze. Przecież zdrowie najwazniejsze. Mam wieksze pojęcie o tym zawodzie niż się Panu/Pani wydaje i o zarobkach również🙂
Pozdrawiam

Xyz
Xyz
8 dni temu
odpowiada  Witek

A to jest Pan ratownikiem medycznym z wyksztalcenia, że posiada taką wiedzę? 🙂

Wojtek
Wojtek
7 dni temu

Na całym świecie mówi się że Polacy to największa zakała świata. 😄 najpierw banery ” dziękujemy, bohaterzy itp ” wielkie brawa jak Strach przy dupsku wisiał. A teraz prawdziwe oblicze.. 😄 totalne buractwo 😄