Renowacja figury św. Rocha jeszcze w tym roku? Poznajmy niezwykłą historię XIX-wiecznej ikony Przasnysza.

Od ponad 120 lat w Przasnyszu stoi figura przedstawiająca św. Rocha, który – wedle tradycji – chroni mieszkańców od klęski głodu i zarazy. Wraz z nawałnicami dziejów, przetaczającymi się przez Przasnysz, pomnik przechodził burzliwe koleje losów. Choć w ubiegłym roku figura została solidnie oczyszczona, coraz głośniej domaga się prac konserwatorskich z prawdziwego zdarzenia. Burmistrz daje nadzieję, że stanie się to jeszcze w tym roku.

 

Latem 2020 r., za sprawą wykonawcy przebudowy przasnyskiego skateparku, którym okazał się miłośnik historii i patriota Michał Truszkowski, bezcenny posąg św. Rocha odzyskał jasne oblicze. Został solidnie umyty, zagęszczone zostały ubytki w cokole oraz pozbyto się nagromadzonego przez dziesięciolecia mchu. Nie były to jednak roboty konserwatorskie z prawdziwego zdarzenia, ponieważ św. Roch czeka na renowację zatartego wizerunku, nową dłoń i laskę oraz na przywrócenie postumentu w pierwotnym kształcie.

Członkowie przasnyskiej Rady Dziedzictwa Regionalnego dwukrotnie starali się pozyskać środki na ten cel w ramach budżetu obywatelskiego, ale projekt nie zyskał odpowiedniego poparcia. Regionaliści nie złożyli broni i powalczą o doprowadzenie go do stanu dawnej świetności. Mają w tej kwestii sprzymierzeńca, którym jest burmistrz Przasnysza.

– Rzeczywiście dr Waldemar Krzyżewski oraz dr Piotr Kaszubowski spotkali się ze mną, aby omówić kwestię ewentualnej renowacji pomnika św. Rocha jeszcze w tym roku. Rada Dziedzictwa Regionalnego bez sukcesu dwukrotnie wnioskowała o renowację w Budżecie Obywatelskim. Widząc determinację RDR, zasadność wniosku oraz funkcję Rady, do jakiej została powołana, poprosiłem o przybliżenie kosztów renowacji tego obiektu.  Dlatego skontaktowałem się z p. Robertem Olszakiem. Czekam na jego ocenę sytuacji i wierzę, że uda się znaleźć środki na renowację w tegoroczne wakacje – zapowiedział burmistrz Łukasz Chrostowski.

 

Niezwykła historia związana z epidemią

Dlaczego uratowanie św. Rocha jest tak istotne? Rzeźba nie tylko wyszła spod dłuta uznanego artysty, ale wiąże się nią arcyciekawa historia, która wobec współczesnych wydarzeń nabiera szczególnej wagi.

Wedle tradycji figurę ustawiono w 1894 r., kiedy miasto nawiedziła klęska zarazy i głodu, zaś święty miał chronić miasto przed tymi plagami. Regionaliści domniemają, że bezpośrednią przyczyną wystawienia statuy mogła być epidemia cholery, zbierająca swoje śmiertelne żniwo w Przasnyszu właśnie w 1894 r.

– Rzeźba ma 1,85 m wysokości i jest wykonana z kamienia wapiennego. W dolnym załomku sukni jest wykuta data (1894) i inicjały rzeźbiarza B. M. Kim był rzeźbiarz? Nie byle kim! Bartłomiej Mazurek na przełomie XIX i XX w. był najbardziej znanym i rozchwytywanym rzeźbiarzem w Warszawie. Jego prace cechowała niezwykła precyzja i staranność w ukazaniu szczegółów. Do dziś na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie odnajdziemy ponad 50 jego dzieł: rzeźby na grobowcach, medaliony, portrety – relacjonuje Waldemar Krzyżewski, który wraz z innymi członkami Rady Dziedzictwa Regionalnego podejmuje próby ratowania bezcennej figury.

Przasnyskie przedstawienie wyróżnia się zarówno formą, jak i atrybutami świętego. Przasnyski Roch występuje jako pielgrzym – w płaszczu, z manierką przewieszoną przez ramię, kapeluszem w prawej ręce oraz z podniesioną lewą ręką. Obok jego lewej nogi przysiadł pies, który patrzy na  wędrowca.

 

Św. Roch chronił od zarazy i pomoru

– Do 1939 r. istniała tradycja religijna związana z figurą. Dawniej we wspomnienie św. Marka (25 kwietnia) w Przasnyszu organizowano procesję z kościoła parafialnego do figury św. Rocha, gdzie modlono się o obronę przez zarazą – opowiada historyczka, Maria Weronika Kmoch, która wraz z innymi członkami Rady Dziedzictwa Regionalnego zabiega o  renowację monumentu.

– Z kolei na św. Izydora (10 kwietnia) pod figurą św. Rocha święcono zwierzęta gospodarskie. Okoliczni rolnicy przyjeżdżali do miasta ze swoim dobytkiem, a kapłan w obecności cechmistrza rolników dokonywał poświęcenia zwierząt. Miało to chronić je przed chorobami. Było to nawiązanie do starego zwyczaju przepędzania bydła przez ogień jako śladu dawnych magicznych praktyk walki z morowym powietrzem i pomorem bydła. Przepędzanie bydła przez ognisko, praktykowane na Mazowszu nawet do początków XX w. i było wyrazem wiary w oczyszczającą moc ognia, broniącego przed chorobami, odpędzającego zło. Przed kościołem rozpalano ognisko z jałowca i świerczyny. Po przybyciu księdza z kropidłem i wodą święconą, ministrant oznajmiał dudnieniem bębna gotowość rozpoczęcia obrzędu. Wówczas na plac przykościelny schodzili się gospodarze ze swoim inwentarzem. Najczęściej zwierzęta były przyprowadzane przez dzieci, zobowiązane do pasionki. Zwierzęta po wyświeceniu wodą, wpędzano w smugę dymu z ogniska, czemu towarzyszyło dudnienie bębna – relacjonuje regionalistka.

W drugiej połowie 1941 r. władze okupacyjne wzmogły akcję walki z Kościołem katolickim i rozpoczęły usuwanie kapliczek, figur i krzyży. Wykonawcami tego rozkazu byli volksdeutsche, żandarmi i członkowie SA. W październiku 1941 r. grupa polskich robotników, kierowana przez Stefana Budnickiego, uchroniła przasnyską statuę św. Rocha od zniszczenia przez okupanta. Za ten czyn Budnicki został pobity przez żandarmów, a volksdeutsch Złotnik z Przasnysza zdjął rzeźbę z cokołu. Ostatecznie bezcenny posąg umieszczono w kruchcie kościoła farnego, gdzie przeczekał okupację i lata PRL.

Bezskuteczne próby przywrócenia figury w dawne miejsce podejmowano od lat 50. XX w. Szansa na zmianę nastąpiła dopiero po przemianach politycznych w 1989 r. W 1991 r. zawiązał się komitet odbudowy w składzie: Marek Gładysz, Bogusław Kruszewski i Waldemar Krzyżewski. Dzięki publicznej zbiórce, figura została poddana konserwacji i stanęła na nowym, niższym od pierwotnego cokole. Projekt cokołu i konserwację rzeźby wykonał artysta rzeźbiarz Wincenty Florek, a 20 października 1991 r. ks. dziekan Tadeusz Niestępski poświęcił pomnik.

– Niestety w rok po poświęceniu dwaj młodociani wandale dokonali profanacji figury, kradnąc miedzianą laskę i uszkadzając rękę św. Rocha. Sprawa została umorzona ze względu na niski wiek sprawców i niską szkodliwość czynu, ponieważ laska została zakupiona za kilka złotych – opowiada Maria Weronika Kmoch.

Oddadzą Rochowi laskę!

Od tamtej pory św. Roch czeka na renowację z prawdziwego zdarzenia. Czeka też na przywrócenie oryginalnej wysokości cokołu, który sprawiał, że figurę, stojącą w eksponowanym miejscu naszego grodu było widać z daleka. Archiwalia wskazują bowiem, że pierwotna podstawa figury była znacznie wyższa od obecnej i wymurowano w niej trzy poziomy wnęk. W dolnym rzędzie były obrazy malowane na blasze, przedstawiające św. Floriana, św. Krzysztofa i Dzieciątko Jezus z lilią w ręku. Wysokość tej części wynosiła ok. 6 m.

Niechaj zamiary przasnyskich regionalistów się ziszczą, a przepiękna figura patronuje miastu i cieszy oczy następnych pokoleń. Nikt nie zabroni także podzielać przekonań naszych przodków, że św. Roch otacza mieszkańców opieką i chroni przed zarazą.

Tym, którzy nie podzielają takich przekonań, niech przyświeca myśl o bezcennej wartości tego zabytku, który może stać się jednym z symboli miasta. Kiedyś na pewno nim był, a można go znaleźć na przasnyskich pocztówkach z początku XX wieku.

 

M. Jabłońska


 

guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Gosia
Gosia
4 miesięcy temu

DZIEŃ Św. Izydora przypada na 15 maj. Jest patronem rolników. NA jego cześć powstały godzinki ‘( Zacznijcie , wargi nasze, chwalić Pannę Świętą…)

Tomek
Tomek
4 miesięcy temu

Mam nadzieję że się uda 🙂 Fajnie by było, gdyby ustawiono rzeźbę w miejscu gdzie stała wcześniej (w stronę Szczytna) i ładnie oświetlono. Stanowiłaby ładną wizytówkę miasta dla przejezdnych.