Fot. archiwum prywatne
Rafał Smoliński na treningu w Kenii. „Każdy kilometr i każda jednostka treningowa mają tu swoją cenę”
Rafał Smoliński, biegacz i strażak Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Przasnyszu, przebywa obecnie na obozie treningowym w Iten w Kenii. Miejsce znane jest na całym świecie z wymagających warunków do treningu długodystansowego i to był właśnie cel wyjazdu przasnyszanina. Pobyt w zachodnioafrykańskim kraju nie ma nic wspólnego z turystyczną przygodą. „To przede wszystkim ciężka, systematyczna praca” – mówi naszej redakcji.
Miejsce pochodzenia światowej elity maratończyków
Dla Kenijczyków bieganie to niemal sport narodowy – stamtąd pochodzi światowa elita maratończyków. Dlatego właśnie na treningi do ich kraju przybywają biegacze z całego świata, którzy na własnej skórze chcą doświadczyć treningu, codzienności i nawyków kenijskich długodystansowców.
Jednym z miejsc, znanych nie tylko z pochodzenia mistrzów i mistrzyń, ale też z idealnych warunków treningowych, jest Iten. I tam właśnie obecnie przebywa przasnyszanin Rafał Smoliński.
„Tutaj nie da się oszukać”
Pobyt w Kenii to dla niego 3,5 tygodnia intensywnych przygotowań.
– Zdarzają się dni, w których realizujemy dwa, a nawet trzy jednostki treningowe dziennie. Wysokość nad poziomem morza, sięgająca blisko 2400 metrów, specyficzny klimat oraz duża objętość pracy szybko weryfikują oczekiwania. Tutaj nie da się niczego „oszukać” – każdy kilometr i każda jednostka treningowa mają swoją cenę – mówi Rafał Smoliński.
Miejscowość Iten żyje bieganiem. Klimat sportu dosłownie unosi się w powietrzu.
– Na każdym kroku widać zawodników, grupy treningowe i młodzież pokonującą kolejne kilometry. Bieganie jest tu naturalną częścią codzienności, elementem kultury życia. Nawet najmłodsi, widząc biegaczy z Europy, potrafią spontanicznie dołączyć na fragment trasy. To pokazuje, jak głęboko sport wpisany jest w lokalną tożsamość – opowiada naszej redakcji.
Celem: podnoszenie poziomu biegowego
Jak dodaje decyzja o wyjeździe była w pełni prywatną decyzją i osobistą inwestycją.
– Co ważne, do tego kroku namówiła mnie żona Agnieszka, za co jestem jej ogromnie wdzięczny. Dziękuję jej również za pełne wsparcie i zrozumienie, bo wie, jak ambitnie podchodzę do swojego – wciąż amatorskiego – uprawiania sportu. Celem jest systematyczne podnoszenie poziomu sportowego, aby osiągać jak najlepsze wyniki w zawodach na szczeblu lokalnym i krajowym oraz godnie reprezentować Komendę Powiatową PSP w Przasnyszu podczas służbowych zawodów biegowych – przekazuje.
W obozie wraz z Rafałem bierze udział jego kolega również strażak PSP – Mateusz Grzanka. – To bardzo doświadczony i znany w Polsce biegacz, z którym na miejscu tworzymy zgrany duet, wzajemnie motywując się do pracy i pilnując realizacji założeń oraz wspólnych celów.
To nie przygoda, a świadoma decyzja
– Obóz biegowy w Iten to nie przygoda w turystycznym znaczeniu tego słowa. To świadoma decyzja o wejściu na wyższy poziom wysiłku – fizycznego i mentalnego. Kenia nie daje gotowych odpowiedzi, ale zmusza do zadawania sobie właściwych pytań. A największa walka często toczy się nie z dystansem czy wysokością, lecz z własnymi myślami i ograniczeniami – podsumowuje nasz rozmówca.

ren

Kenia jest we wschodniej Afryce a nie zachodniej, tak jak jest to teraz napisane.
Rafał Smoliński uprawia biegi długodystansowe na naprawdę dobrym poziomie i czyni to od lat. Niestety, nie ma go w ogólnodostępnej bazie statystycznej PZLA, podobnie innych biegaczy z Przasnysza i okolic. Baza ta, niezwykle szeroka, obejmująca dziesiątki tysięcy nazwisk, istnieje od dwudziestu kilku lat.
Jak to jest możliwe, że klub „Przaśnik” w ogóle tam nie zaistniał, a jedynym klubem z Przasnysza, którego ślady można tam odnaleźć, jest MKS Przasnysz, nieistniejący po 2004 r.?