Przasnyszanin Piotr Sadowski: Stojąc w blokach startowych nie liczy się to co było, ani to co będzie, tylko tu i teraz

W dniach 17-24 lipca 2022 r. w Celje (Słowenia) odbyły się 17. Międzynarodowe Zawody Sportowo – Pożarnicze pod egidą Międzynarodowego Komitetu Technicznego Prewencji i Zwalczania Pożarów (CTIF). W jednych z największych na świecie zawodów w sporcie pożarniczym uczestniczyło ponad 2600 strażaków – sportowców z 20 krajów. W składzie reprezentacji Polski znalazł się również pochodzący z Przasnysza Piotr Sadowski.

 

W klasyfikacji generalnej polscy strażacy zajęli 2. miejsce, stając na podium w każdej z 4 rozgrywanych konkurencji (drabina hakowa – 2. miejsce, pożarniczy tor przeszkód 100 m – 2. miejsce, sztafeta pożarnicza 4×100 m – 3. miejsce, pożarnicze ćwiczenie bojowe – 2. miejsce). Rywalizację profesjonalnych strażaków wygrali Czesi, a na najniższym stopniu podium stanęli kolejni nasi południowi sąsiedzi – Słowacy.

Dla pochodzącego z Przasnysza, Piotra Sadowskiego Olimpiada Pożarnicza w Celje to druga impreza międzynarodowa.

– W zeszłym roku brałem udział w Mistrzostwach Świata organizowanych w Kazachstanie. Różnica polega na tym, iż mistrzostwa świata organizowane są wyłącznie dla zawodowych strażaków i odbywają się co roku, stąd na tych zawodach jest mniej zawodników i kibiców, a Olimpiada Pożarnicza to zawody również dla ochotników i są co 3 lub 4 lata. Wynika to z różnych systemów funkcjonowania straży pożarnej w krajach europejskich – mówi nam Piotr Sadowski.

 

Sportowy duch ożywił ulice Celje

– Atmosfera na takich zawodach jest cudowna. Miasto przez kilka dni się zmienia, bo zawodnicy z całego świata przywożą ducha sportowego, który ożywia jego ulice. To jeśli chodzi o mentalność, bo od strony technicznej to duże wydarzenie i organizacja CTIF pomaga miastu się do tego przygotować. Wszędzie są informatory, jak trafić na stadion, czy tez stołówkę. Proszę sobie wyobrazić, że do 40 tysięcznego miasta przyjeżdża 2500 ludzi oraz ich bliscy. Gdzieś trzeba ich przenocować i jakoś nakarmić. Jest to nie lada wyzwanie. Ale organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Wszyscy są przyjaźni i radośni, a to się udziela i osobom tam mieszkającym na stałe. Podczas dnia wolnego od startów poszedłem z kolegą zwiedzić zamek, w którym jak się okazało żyła w XIII wieku nasza rodaczka Anna Piast. Do tego spotkaliśmy tam tubylca, który opowiedział nam historie Celje i Słoweńców. A poza tym jest tam bardzo pięknie! Góry, rzeka i jezioro. Jeśli ktoś lubi podróżować to gorąco polecam to miasto. Nie będzie się tam nudził – opowiada.

Sam start w zawodach był dla naszego rozmówcy również niezwykłym doświadczeniem.

– Start w olimpiadzie pożarniczej to marzenie każdego sportowca uprawiającego ten sport, bez różnicy czy jako zawodowiec, czy też jako ochotnik. Wyjść na ceremonię otwarcia przy pełnych trybunach pierwszoligowego klubu to przeżycie, które zostanie ze mną na zawsze. Droga, którą musiałem przebyć, aby wystartować w tych zawodach była prosta – 7 lat wytrwałości, treningu, pracy i szczęścia, które przełożyły się na wyniki i spowodowały, że zauważyły mnie odpowiednie osoby – komentuje.

 

Ciało to narzędzie pracy

Przasnyszanin obecnie pełni służbę w Komendzie Miejskiej w Zielonej Górze. Miłość do straży i strażackiego sportu zaszczepił w nim tata, który pełnił służbę w przasnyskiej Komendzie Powiatowej. Piotr swoją służbę również rozpoczął w przasnyskiej Jednostce Ratowniczo Gaśniczej. Sport uprawia od liceum.

– Zawsze wypełniałem sobie czas tą czy inną aktywnością fizyczną. Obecnie od kilku lat trenuję siłowo, biegam i jeżdżę na rowerze, czy też gram w gry zespołowe takie jak siatkówka plażowa. Jako strażak nie wyobrażam sobie, że mógłbym nie dbać o formę, w końcu moje ciało to moje narzędzie pracy. Jeśli chodzi o sport pożarniczy, to stosuję odpowiednie ćwiczenia na siłowni, więcej biegam na bieżni na stadionie, gdzie trenuję szybkość, a gdy się zaczyna sezon, czyli od lutego wrzucam do swojego harmonogramu treningi techniczne na wspinalni, czy też na przeszkodach do pożarniczego toru przeszkód 100 m. Po sezonie jest zawsze kilka miesięcy rozprężenia. A od listopada siłownia i pozostałe aktywności są powoli ukierunkowywane na sport pożarniczy. Jeśli chodzi też o te zawody to jako kadra spotykamy się na zgrupowaniach, gdzie wspólnie trenujemy. W tym roku mieliśmy 4 zgrupowania 3-4 dniowe – mówi.

Ze sportów stricte pożarniczych szczególną uwagę poświęca wspinaniu przy użyciu drabiny na 3. piętro wspinalni.

– To najbardziej widowiskowa konkurencja i to mój faworyt, a paradoksalnie traktowana przeze mnie po macoszemu „setka” wychodzi mi lepiej – śmieje się.

– My jako Polacy możemy pochwalić się super zorganizowanym systemem ratowniczo – gaśniczym, który bardzo pozytywnie wpływa na bezpieczeństwo nas wszystkich. Ostatnie pożary lasów w ubiegłych latach, a także w tym roku w Czechach pokazały jak świetnie zorganizowani jesteśmy i dzięki temu możemy wysłać naszych rodaków do pomocy innym, bez utraty potencjału ratowniczego na miejscu – mówi odnosząc się do samej służby strażackiej.

 

Piotr Sadowski choć nie kryje dumy z wyników reprezentacji oraz z faktu, że sam mógł być jej częścią, nie ukrywa, że za sukcesem stoi wiele innych osób.

– Pragnę podziękować mojej rodzinie: żonie Weronice i dwójce maluchów, bo to dzięki jej poświeceniu mogłem spełnić swoje marzenie. Moi koledzy z kadry to również wspaniali ludzie. Tę piękną historię napisaliśmy dzięki relacjom wewnątrz.

Nie zapomina również o kolegach z przasnyskiej jednostki. – Bardzo dziękuję i pozdrawiam wszystkich funkcjonariuszy z przasnyskiej komendy za to, że mogłem z nimi współpracować.

 

 

ren

Sprawdź również
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Przasnyszanka
Przasnyszanka
1 rok temu

I takich ludzi należy pokazywać! Bohaterska postawa, zawód wyzwanie, wzór stylu życia i forma do pozazdroszczenia. BRAWO

przasnyszanka
przasnyszanka
1 rok temu

super gość…brawo