fot. Infoprzasnysz
Przasnysz. Stacja kolejowa pod oknami? Mieszkańcy protestują, miasto odpiera zarzuty
Budowa linii kolejowej Zegrze – Przasnysz, realizowana w ramach programu Kolej Plus, wkracza w fazę, w której rodzą się pierwsze konflikty. W ostatnich dniach protest złożyli mieszkańcy ulic Drwęckiego i Pileckiego w Przasnyszu. Wszystko przez niespodziewaną zmianę lokalizacji końcowego przystanku, który – wbrew wcześniejszym zapowiedziom – ma powstać około 200 metrów od ich domów.
Jeszcze do niedawna mieszkańcy byli przekonani, że końcowa stacja kolejowa znajdzie się przy ul. Szosa Ciechanowska. Takie informacje krążyły od dłuższego czasu. Tymczasem – jak się niedawno dowiedzieli – stację zaplanowano przy ul. Kolejowej, naprzeciwko odkrytych basenów, zaledwie 200 metrów od ich domów. Mieszkańcy są oburzeni i zaniepokojeni.
Nie kwestionują zasadności inwestycji – wręcz przeciwnie, popierają przywrócenie kolei do Przasnysza – ale mają poważne obawy co do uciążliwości, jakie niesie ze sobą lokalizacja przystanku w spokojnej, cichej okolicy.
W przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się sugestie, że zmiana lokalizacji stacji jest efektem interwencji ze strony władz miasta. Poprosiliśmy o komentarz wiceburmistrza Przasnysza, Łukasza Machałowskiego.
– Pierwotnie wnioskowaliśmy, by linia dotarła do strefy gospodarczej, ale inwestor odrzucił tę opcję. Projekt dotyczy ruchu osobowego, nie towarowego, a dokumentacja nie obejmuje obsługi strefy przemysłowej. Zaproponowano więc lokalizację przy Szosie Ciechanowskiej – tłumaczy Machałowski.
Jak zaznacza, w 2025 roku miasto zgłosiło jedynie prośbę o korektę przebiegu linii w dwóch punktach kolizyjnych – przez środek działki dewelopera (firma Rembud), na której ma powstać osiedle, oraz przez działkę, na której trwała już budowa domu jednorodzinnego.
– Nie mogliśmy pozostać obojętni. Deweloper był na zaawansowanym etapie projektowym (w trakcie jest też procedowany plan miejscowy), a z kolei mieszkańcy stawiali pierwsze ściany domu, ponieśli koszty, mieli prawne podstawy – mówi. – Od początku, czyli od 2021 roku, nasze stanowisko jest niezmienne: linia kolejowa powinna jak najmniej ingerować w prawo własności i lokalne plany zagospodarowania.
Jak zaznacza wiceburmistrz, korekty zaproponowane przez miasto nie wymagały przeniesienia końcowej stacji w inne miejsce.
– Decyzję o zmianie lokalizacji stacji z Szosy Ciechanowskiej na ul. Kolejową podjęto na szczeblu centralnym, bez udziału miasta – podkreśla Machałowski. – Z informacji, jakie otrzymaliśmy, wynika, że lokalizacja przy ul. Kolejowej została uznana za lepiej skomunikowaną i bardziej dostępną, szczególnie dla pieszych.
To właśnie ta zmiana, jak przyznaje, wywołała uzasadnione protesty mieszkańców.
– W reakcji na ich głosy miasto wystąpiło do inwestora z wnioskiem o ponowne rozważenie wcześniejszej lokalizacji. Niestety, wniosek został odrzucony – informuje.
Miasto obecnie organizuje spotkanie z przedstawicielami spółki Polskie Linie Kolejowe i mieszkańcami, którzy wyrazili swoje zaniepokojenie.
– Naszym obowiązkiem jako samorządu jest reagowanie na każdy sygnał mieszkańców. Bez względu na to czy jest to spółka deweloperska, czy przysłowiowy Jan Kowalski – zaznacza Machałowski. – Ale najważniejszy problem to brak rzetelnych konsultacji społecznych. To on rodzi niepewność i napięcia.
Miasto apeluje do Polskich Linii Kolejowych o ich natychmiastowe rozpoczęcie.
– Zdecydowanie domagamy się ujawnienia ostatecznego przebiegu linii „Zegrze–Przasnysz”. Mieszkańcy – nie tylko Przasnysza, ale wszystkich 18 samorządów objętych projektem – mają prawo wiedzieć, co będzie działo się z ich działkami, osiedlami i miejscem życia. Bez oficjalnych map i dokumentacji nie da się podejmować żadnych racjonalnych decyzji – mówi wiceburmistrz.

ren
