
Przasnysz. Dzieci grają w piłkę pod blokiem. Nie wszystkim się to podoba…
Do mieszkańców ulicy Sportowej 4 i 6 trafiło pismo, apelujące do rodziców, by ci zabronili swoim dzieciom gry w piłkę na placu usytuowanym pomiędzy dwoma blokami. Informacja to efekt zgłaszania do Spółdzielni Mieszkaniowej skarg na hałas i uderzanie piłkami w okna.
„W związku z rażącym nieprzestrzeganiem zakazu gry w piłkę na placu zabaw, który jest usytuowany pomiędzy budynkami nr 4 i 6, niniejszym zwracamy się do wszystkich rodziców oraz opiekunów o zabronienie dzieciom gry w piłkę w tym miejscu, a także w innych, które znajdują się wewnątrz osiedla i nie są do tego przystosowane” – napisano.
„W okresie od wczesnej wiosny bieżącego roku stwierdzono następujące fakty: narażanie mieszkańców na hałas (trudny do zniesienia dla osób chorych i przebywających w domu przez dłuższy czas) oraz poczucie zagrożenia wybicia szyb w oknach (zostały zgłoszone przez mieszkańców fakty uderzeń piłką w parapety okienne oraz szyby); stwarzanie zagrożenia dla małych dzieci bawiących się w piaskownicach, uniemożliwienie korzystania z urządzeń zabawowych i dewastacja zieleni w otoczeniu placu zabaw” – dodaje Administracja Spółdzielni Mieszkaniowej.
„Zgodnie z postanowieniami Regulaminu Porządku Domowego obowiązującym w Spółdzielni Mieszkaniowej tereny przeznaczone na plac zabaw nie są miejscem do gry w piłkę” – podsumowuje administracja.
Rodzice do pisma odnoszą się krytycznie.
– Rozumiem, że osoby starsze chciałyby mieć spokój i ciszę, ale niestety mieszkamy w bloku wielorodzinnym, i też powinny rozumieć, że nie mieszkają tu sami, i że dzieci są dziećmi i mają prawo do zabawy. Osoby starsze kiedyś też miały małe dzieci. To były zupełnie inne czasy, kiedy po dworze biegało się całymi grupami, niemal od świtu do zmierzchu. Wtedy zapewne tym samym osobom, hałasowanie ich dzieci, zupełnie nie przeszkadzało. Teraz jest problem – mówią nam rodzice.
Dodają, że osoby, które wg pisma „rażąco nie przestrzegają zakazu gry w piłkę” to nie jacyś rozwydrzeni nastolatkowie, rozgrywający regularne mecze, a dzieci, w wieku wczesnoszkolnym. – To są dzieci, które wyrosły już z piaskownicy, ale nie dorosły jeszcze do tego, by umawiać się grupami i na stadionie rozgrywać mecze piłki nożnej. Dla takich dzieci osiedle nie ma żadnej oferty, więc granie w piłkę, często w zwykłą gumową, jest po prostu rozrywką. Być może faktycznie czasem zdarzyło się, że piłka uderzyła komuś w parapet, ale nie popadajmy w paranoję, to się nie dzieje nagminnie – dodają.
Rodzice poruszają jeszcze jeden istotny aspekt. – Tyle się dziś mówi o problemach dzieci, zapatrzonych w smartfony i komputery. Zewsząd biją na alarm, że dzieci za dużo czasu spędzają przed ekranami, że ich kondycja, i fizyczna, i psychiczna jest coraz gorsza. Ale kiedy dzieci chcą się bawić na świeżym powietrzu, to ważniejszy okazuje się święty spokój i regulamin. Osiedle to nie tylko sypialnia, ale też, a może przede wszystkim, miejsce do życia – stwierdzają.
Administrator osiedla wyjaśnia, że informacja została wywieszona po wielu skargach mieszkańców.
– To pismo, to jest jedynie informacja, w odpowiedzi na docierające do nas wiadomości, choćby od mieszkańców parterów, że piłka non stop uderza w okna, w szyby, a przez ciągłe krzyki, mieszkańcy nie mogą otworzyć okien. To są starsi ludzie, którzy chcą odpocząć, albo mieszkańcy, którzy wracają z nocnej zmiany w pracy i chcieliby się przespać – mówi nam Zbigniew Radomski ze Spółdzielni Mieszkaniowej w Przasnyszu.
– Ja wiem, że każdy ma swoje racje i trudno jest wszystkich pogodzić. Takie sytuacje zdarzają się wszędzie. To samo jest np. ze stawianiem ławek. Jedni chcą, żebyśmy je stawiali, żeby mogli chwilę usiąść odpocząć, inni mówią, że absolutnie nie, bo zaraz będą się na nich gromadzić niepożądane osoby. Tu zawsze trudno o złoty środek. Te osiedlowe tereny też są jakie są, więc nie da się tu wygrodzić jakiegoś miejsca, żeby dzieci mogły się wybiegać. Te pismo też nie jest po to, żeby zakazać tym dzieciom biegać całkiem i zamknąć je w domach, ale też żeby jakoś pomóc tym starszym ludziom. I żeby to wszystko było z umiarem, żeby rodzice bardziej zwracali uwagę na to, co robią ich dzieci – komentuje.

ren
