
Kontenery na używaną odzież stoją na wielu przasnyskich osiedlach, ale niektóre z nich nie są na bieżąco opróżniane, a liczne stają się obiektem działań wandali lub pozbawionych zamiłowania do porządku potrzebujących. Miasto prowadzi walkę z tym zjawiskiem.
Choć większość z nas wrzucanie używanej odzieży do specjalnych kontenerów uważa za formę dobroczynności, nie jest to pełna prawda. Część ubrań trafia do pojemników w złym stanie. Przetwarza się je na alternatywne paliwo, dywany, czyściwo przemysłowe albo materiały uszczelniające. Reszta trafia do lumpeksów, jednak pewien procent pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży może iść na cele charytatywne. Może, ale nie musi.
Niektóre pojemniki stawiają fundacje lub stowarzyszenia, ale także nastawione na zysk firmy. Dlatego kontenery mnożą się jak grzyby po deszczu, bo zapewniają znaczne dochody, a warto podkreślić, że nie wszystkie stoją legalnie. Do tego dochodzi problem z rozgrzebanymi ubraniami, który był niejednokrotnie zgłaszany burmistrzowi przez przewodniczącego Rady Miejskiej Wojciecha Długokęckiego. Nadszedł czas, aby wybrzmiało to publicznie, podczas sesji.
Wywleczone z kontenerów ubrania trudno nazwać wizytówką miasta
– Problem pojemników na używaną odzież wiele razy zgłaszałem do pana burmistrza i naczelnika Kwiatkowskiego – zreferował przewodniczący. – Chodzi o to, abyśmy jako miasto rozważyli wypowiedzenie umów podmiotom, które je ustawiły. Niektórzy mieszkańcy wyciągają te ubrania, powodując duży bałagan, co wygląda fatalnie; do tego dochodzą koszty sprzątania. Wielokrotnie rozmawialiśmy na ten temat. Wnioskuję o znalezienie rozwiązań prawnych, które umożliwią wypowiedzenie tych umów, bo nie służy to niczemu dobremu – postulował Wojciech Długokęcki.
Okazuje się, że miasto zna problem, a wiceburmistrz od jakiegoś czasu stara się doprowadzić sytuację do normalności. Na terenie Przasnysza stoją pojemniki na używaną odzież oznaczone logo PCK, teren pod kontenery dzierżawi od miasta również jedna z firm. Jak się jednak okazuje jeden z pojemników, stojący w sąsiedztwie przasnyskiego sanktuarium, który często padał ofiarą wandali, stanął tam bezumownie. Miasto kontener sprzed kościoła zabrało, a pojemnik czeka na odbiór przez właściciela.
– Rzeczywiście, jeśli chodzi pojemnik przy klasztorze ojców pasjonistów, został już zabrany i sukcesywnie będziemy wypowiadać kolejne umowy. Oczywiście nie dotyczy to lokalizacji, gdzie jest zachowywana czystość i gdzie mieszkańcy nie zgłaszają problemów. Natomiast kontenery, które są przewracane i z którymi jest kłopot, usuniemy – zapowiedział burmistrz.
Jak udało się nam dowiedzieć, miasto w tej chwili zbiera informacje o problematycznych miejscach i sprawi, że pojemniki – śmietniki przestaną szpecić. Część z nich jednak w przestrzeni miejskiej pozostanie, ponieważ wielu mieszkańców ze względów ekologicznych i charytatywnych chętnie oddaje tam niepotrzebne ubrania.
M. Jabłońska
