fot. atlasnienawisci.pl
Powiat przasnyski oraz miasto Przasnysz są na mapie „stref wolnych od LGBT”. Samorządowcy zaprzeczają.
Od dłuższego czasu słyszymy o samorządach mających wykluczać nieheteroseksualnych członków społeczności, czyli „strefach wolnych od LGBT”. Aktywiści monitorują działania dyskryminacyjne w samorządach, przygotowali także listę miejsc, gdzie podjęto już takie uchwały. Informacje zebrali w interaktywnym „Atlasie nienawiści”, na którym znalazł się powiat przasnyski oraz miasto Przasnysz. Wyróżnienie naszych samorządów na tej mapie to niejedyny problem. Chodzi nie tylko o ideologię, ale i o… pieniądze, które z powodu światopoglądowych deklaracji możemy stracić.
Powiat przasnyski jako jeden z pierwszych samorządów w Polsce przyjął tzw. Samorządową Kartę Praw Rodzin, stworzoną przez Katolicki Instytut Ordo Iuris.
„Tylko nasze wspólne i konsekwentne działania mogą zatrzymać coraz śmielszy pochód dyktatury LGBT. Ordo Iuris powstało, by obronić małżeństwo i rodzinę przed niebezpieczeństwami narzucanymi przez wrogie ideologie. Ufam, że wspólnie damy im odpór!” – rzekł prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, a około 30 samorządów, przyklasnęło zachętom Instytutu i uchwaliło Samorządową Kartę Praw Rodzin. (Dane o liczbie sygnatariuszy Karty znaleźliśmy na stronie Ordo Iuris).
Wśród nich był powiat przasnyski, który Samorządową Kartę Praw Rodzin przyjął jednogłośnie w czerwcu 2019 r. W ślad za nim powędrowało miasto Przasnysz (także tu uchwała zapadła jednogłośnie). Rzecz w tym, że dzięki przyjęciu Karty samorządy stały się nie tylko celem aktywistów sprzeciwiających się homofobii, ale także unijnych instytucji.
Parlament Europejski przyjął rezolucję potępiającą dyskryminację wobec mniejszości seksualnych. Europosłowie uważają, że prawa tych społeczności należą do praw podstawowych, a unijne instytucje i państwa członkowskie mają obowiązek stać na ich straży. Dlatego wezwali Komisję Europejską do monitorowania sposobu wykorzystywania unijnych funduszy i uzależnienia ich przyznawania od przestrzegania międzynarodowego prawa. W tym przypadku samorządy, które przyjmowały kontrowersyjne uchwały, musiałyby się liczyć nawet z utratą pieniędzy z UE. Jeśli tak się stanie, samorządy stracą miliony.
O komentarz do pojawienia się na mapie „stref wolnych od LGBT” powiatu przasnyskiego zwróciliśmy się do starosty Krzysztofa Bieńkowskiego. – Widać źle zrozumiano nasze uchwały. Rada Powiatu zdecydowała się przyjąć Kartę Praw Rodzin, by promować w działaniach powiatu oraz w szkołach prowadzonych przez powiat wartości rodzinne. To działania pozytywne, a nie negujące. Podkreślamy rolę rodziców i wartości zapisanych w Konstytucji – powiedział starosta.
O skomentowanie zagadnienia poprosiliśmy również zastępcę burmistrza Łukasza Machałowskiego: – Miasto Przasnysz nie podejmowało żadnych uchwał, ani nie podpisywało deklaracji w sprawie strefy wolnej od „LGBT”. Prawdą jest, że Radni podęli uchwałę w sprawie tzw. Samorządowej Karty Rodziny. Literalna jej treść nie koresponduje z politycznym celem jakim stara się jej nadać. Nie doszukiwałbym się tu jakiejś dyskryminacji. Podkreślić jednak trzeba, że samorząd działa na podstawie i w granicach prawa. W tych granicach nie ma definicji LGBT. Wobec czego nie podejmuję się nawet próby wykładni tego pojęcia. Chcę jednocześnie podkreślić, że niezależnie od kwestii światopoglądowych i w oderwaniu od kwestii politycznych, w bieżącej działalności Urzędu Miasta stosujemy się do zasad prawa, a mianowicie art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, który stanowi, że wszyscy wobec prawa są równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Sformułowanie ,,wszyscy” jest istotne – powiedział wiceburmistrz.

