
Ocalić od zapomnienia. Ponad 100-letnia figurka została odnowiona i przeniesiona. Modlili się pod nią przasnyszanie w tragicznym dla miasta roku 1915
Figurka znajdująca się na rogu ulicy Królewieckiej i ulicy Orlika w Przasnyszu została przeniesiona do Sanktuarium Matki Boskiej Niepokalanej Przewodniczki w Przasnyszu. Przy okazji, zajęto się jej wzmocnieniem i naprawą. Przekazali ją potomkowie fundatorów figurki – państwa Juliana i Scholastyki Radomskich.
Figurka, która stoi obecnie przy Kościele Ojców Pasjonistów w Przasnyszu, od ponad 100 lat stała na rogu ulicy Orlika i Królewieckiej, na terenie posesji należącej do Państwa Radomskich.
– Kapliczka wystawiona była w szczególnym momencie w historii Polski. Kraj był pod zaborami, jednak po serii uczniowskich i robotniczych strajków oraz burzliwych nastrojów rewolucyjnych w całej Rosji, car Mikołaj II zdecydował się nieco ustąpić. Poluzował ucisk narodowy jaki panował na terenach polskich i zezwolił na budowanie w przestrzeni publicznej krzyży i figurek katolickich – mówi nam dr Waldemar Krzyżewski z Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Przasnyskiej.
– Prawo te zostało Polakom odebrane po upadku Powstania Styczniowego. Krzyże i figury można było stawiać tylko na cmentarzach lub przy kościołach – dodaje. – Państwo Radomscy byli ludźmi głęboko wierzącymi, pobudowali taką figurkę z granitu i od 1906 roku ona stała w tym miejscu do teraz – opowiada nasz rozmówca. Był to dowód nie tylko głębokiej wiary, ale również patriotycznej postawy rodziny Radomskich.
Potomkowie rodziny z czasem rozjechali się po kraju i stało się mało prawdopodobne, że ktoś z nich wróci do Przasnysza. Dlatego postanowiono przekazać figurkę i tym samym ocalić ją od zniszczenia.
– Pan Leszek Radomski chciał w ten sposób podziękować Matce Boskiej Przasnyskiej za opiekę stuletnią nad całą rodziną. Przez te, jakże zmienne lata historii, rodzinie udało się przejść bez większych kłopotów. Fundatorzy figurki wychowali dwóch synów i sześć córek. Syn Jan został księdzem i jego nazwisko figuruje w Wikipedii – dodaje.
Ponieważ na skrzyżowaniu z ulicą Słowackiego ma być budowane rondo, istniało również ryzyko, że figurka zostanie zniszczona.
– Jak jest przy tego typu budowach, wiadomo. Albo się przewróci i zniszczy, albo ktoś przełoży w kąt, za chwilę nie będzie o czym mówić. Zniszczyć coś jest łatwo – mówi dr Krzyżewski i dodaje, że figurka miała swoje znaczenie nie tylko dla jednej rodziny, ale dla lokalnej społeczności.
– Przy figurce odbywały się śpiewy maryjne, tak zwane „majowe”, mieszkańcy gromadzili się na wspólnej modlitwie, do figurki szli ludzie w kondukcie pogrzebowym, przy tych figurkach następowało także pożegnanie z miejscem zamieszkania. Pod figurą modlili się przasnyszanie w tragicznym dla Przasnysza roku 1915, kiedy to o nasze miasto toczyły się zawzięte walki niemiecko – rosyjskie, a 85 procent miasta legło w gruzach. W czasie wojny bolszewickiej i okupacji hitlerowskiej. Takich historii zachowało się wiele – przekazuje.
W pomoc w przekazaniu i przeniesieniu figurki zaangażowało się Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Przasnyskiej, odnowieniem zajęła się firma kamieniarska, pana Andrzeja Sobieskiego.
– Figurka została przez niego oczyszczona i postawiona w nowym miejscu. Ślusarz, pan Tadeusz Nowotko zamontował na niej odnowiony, uszkodzony wcześniej przez ząb czasu krzyż. – Pozostaje mieć nadzieję, że posłuży mieszkańcom co najmniej kolejne 100 lat – mówi dr Krzyżewski.

ren
