Niezwykłe srebrzyste obłoki widziane również na naszym niebie. Zobaczcie zdjęcia Iwony Banach

Niezwykłe zjawisko można było oglądać na niebie w ostatnich dniach. Nad Krasnem zaobserwowała je Iwona Banach. Podzieliła się z nami zdjęciami.

 

Srebrzyste obłoki to zjawisko z pogranicza astronomii i meteorologii.

– Z dwóch powodów – pierwszy: znajdują się w okolicy linii Karmana, czyli umownej granicy Ziemi z kosmosem, na wysokości od 70 do 100km. Po drugie: jest to pył zawieszony wysoko w mezosferze pochodzący min. z wpadających w naszą atmosferę meteorów. Te drobinki pyłu oblepione są kryształkami lodu – mówi Mateusz, pasjonat astronomii, który prowadzi kanał na YouTubie AstroLife.

– „Srebrzaki” są duuużo wyżej niż typowe chmury troposferyczne (te które na co dzień odpowiadają za pogodę nad naszymi głowami) więc gdy widzicie je przy północnym horyzoncie, to miejcie świadomość, że wiszą gdzieś daleko na północy, nad Skandynawią. Co ciekawe Skandynawowie ich wtedy… nie widzą. Mają zbyt jasne niebo – opowiada.

By obserwować obłoki srebrzyste, niepotrzebny jest żaden specjalistyczny sprzęt, ani – jak w przypadku zorzy polarnej – wyjazdy za miasto. Wystarczy poczekać i cieszyć oczy niecodziennymi widokami świecących chmur.

My dodajmy, że pani Iwona Banach nie zrobiła srebrzaków przypadkowo. Obserwuje i fotografuje niebo regularnie, co widać na załączonych zdjęciach.

– Moja pasja do fotografii to prawdziwa podróż przez piękno świata. To jest coś niesamowitego – stać pod rozgwieżdżonym niebem i próbować uchwycić ten ogrom i piękno. Każde zdjęcie to dla mnie mała podróż w nieznane. Fascynują mnie zjawiska przyrodnicze, od burz i tęcz po zachody słońca i zorze polarne. Obiektyw pozwala mi uchwycić ich ulotne piękno – mówi naszej redakcji i dodaje, że równie bliska jest jej natura, która stanowi niekończące się źródło inspiracji.

 

– Jest jednak jedno szczególne miejsce, które lubię – Krasne. Chociaż to niewielka miejscowość, kryje w sobie niezwykłe bogactwo. Ma mnóstwo ciekawych miejsc, które  utrwalam na moich zdjęciach. Lubię je fotografować, bo za każdym razem pokazuje mi inną twarz. Jest jak znajomy, który wciąż potrafi zaskoczyć – podsumowuje.

 

 

ren

guest
0 komentarzy