Niezwykle groźna ptasia grypa u wrót powiatu przasnyskiego. Mieszkańcy protestują przeciwko grzebowiskom

Obszar zagrożony ptasią grypą znajduje się na zachód od gminy Czernice Borowe i obejmuje miejscowość Zembrzus Wielki. Według nowego zarządzenia wojewody drób (w tym gołębie i inne ptactwo przydomowe) trzeba zabić na obszarze niemal dwóch powiatów: żuromińskiego i mławskiego, będących największym skupiskiem ferm drobiu, liczącym około 1.000 kurników. Grzebowisko chciano urządzić m.in. w naszym powiecie.

 

Zjadliwa grypa ptaków na płn. Mazowszu atakuje ptaki zamknięte w olbrzymich kurnikach. Jej ofiarami są kury, indyki i  gęsi. Na Mazowszu zanotowano już ponad 100 ognisk, a nadal pojawiają się kolejne. W gospodarstwach, w których stwierdzono chorobę, zostały wdrożone wszelkie procedury zwalczania, przewidziane w przypadku wystąpienia HPAI. Drób jest zabijany, a wokół ognisk ustanowiono obszary zapowietrzone i zagrożone. Stąd też apel wojewody do starostów, wójtów i burmistrzów o utworzenie grzebowiska martwych ptaków w każdej gminie, jednak przeciw ich powstaniu protestują mieszkańcy.

 

Na wielką skalę trwa operacja uśmiercania (zagazowywania) kolejnych stad. Okazuje się jednak, że na terenie naszego województwa nie wyznaczono miejsc, gdzie można byłoby zakopać miliony sztuk martwego drobiu, a firmy, zajmujące się utylizacją, nie są w stanie sprostać wyzwaniom. Stąd też próby zorganizowania grzebowisk w niektórych większych wyrobiskach po żwirowniach czy dołach wykonanych przy pomocy koparek. Jak poinformowała NSSZ Solidarność Rolników Indywidualnych Mazowsze, grzebowisko martwych ptaków chciano urządzić również w powiecie przasnyskim, w gminie Czernice Borowe. Informacje te potwierdziliśmy u wójta Wojciecha Brzezińskiego, który przekazał nam, że właściciel gruntów w miejscowości Olszewiec chciał urządzić tam składowisko padłych kurcząt. Wójt skonsultował tę kwestię z Radą Gminy i wspólnie uznali, że nie mają podstaw prawnych do wydania zgody.

 

Przed najazdem tirów wypełnionych tonami padłych ptaków chronią rowy i fosy, w kilku miejscach zaparkowano przyczepy z gnojem

Martwe ptaki próbowano m.in. przywieźć do Zawad Dworskich pod osłoną nocy z 29 na 30 kwietnia. Grzebowisko miało być zlokalizowane na styku granic trzech powiatów: ciechanowskiego, makowskiego i pułtuskiego. Okoliczni mieszkańcy zauważyli trwające prace i rozpoczęli protest zanim przyjechał pierwszy transport z padliną. Protestujących wspierali mieszkańcy z innych miejscowości, a nawet z sąsiednich gmin. Do akcji wkroczyli także działacze rolniczej Solidarności, którzy przyjechali z Makowa Mazowieckiego. Ludzie wykopali doły na drodze dojazdowej do pola, na którym miało powstać grzebowisko. Mieszkańców wsparli rolnicy, blokując ciężkim sprzętem dojazdy, orząc drogi, które zalano wodą i gnojówką.

– Związek Solidarności Rolniczej nie pozwoli na tego typu działania! Gminy i powiaty wolne od ptasiej grypy nie zgodzą się na grzebowiska w swoich gminach. Będziemy wspierać włodarzy gmin i powiatów w każdym aspekcie. Rząd PO PSL, jak i rząd PiS, nie poczynili wystarczających kroków w celu walki z ptasią grypą, a ogniska powinny być zwalczane w miejscu występowania i w obrębie kurników – czytamy w oświadczeniu rolniczej organizacji.

Protestujący w Zawadach nie przestraszyli się nawet obecności policji. Nic dziwnego, ponieważ składowisko padliny w bezpośredniej bliskości gospodarstw oraz ujęcia wody budzi „uzasadnione obawy co do bezpieczeństwa zarówno ludzi, jak i lokalnej fauny i flory. Stosując tę archaiczną formę utylizacji, istnieje realne zagrożenie skażenia ekologicznego. Zarówno grzebanie martwy kurcząt, jak transport i czynności towarzyszące, stwarzają warunki do transmisji wirusa”. Stanowisko o takiej treści przyjęła Rada Gminy Gołymin, w którym wyraziła sprzeciw wobec utworzenia grzebowiska w Zawadach Dworskich dla padłych zwierząt, produktów ubocznych i pomiotu ptasiego. Dzięki zjednoczeniu władz oraz lokalnej społeczności, udało się zablokować dalsze działania, ale czujność nie została uśpiona; blokada u naszych sąsiadów trwała co najmniej do 5 maja br.

Przed protestem w Zawadach, lokalnej społeczności udało się powstrzymać składowanie padłych ptaków na terenie wyrobiska żwiru w Lipowcu Kościelnym w powiecie mławskim, gdzie mieszkańcy protestowali przez 7 długich dni.

Wojewódzki inspektor sanitarny 14 lat temu, po podobnej epidemii wśród ptaków, sporządził raport, w którym wskazał konieczne do podjęcia kroki. Od tego czasu liczba kurników na naszym terenie wzrosła trzykrotnie, ale żadnych przygotowań nie poczyniono, ponieważ firmy, zajmujące się utylizacją padliny, nie są w stanie przerobić nawet niewielkiej części ptasiego truchła.

 

Padłych kur nie chcą Lasy Państwowe ani MON

Wojewoda mazowiecki ima się więc coraz wymyślniejszych sposobów na zutylizowanie ogromnych ilości uśpionych ptaków. Na utworzenie grzebowiska na ich terenie nie wyraziły zgody Lasy Państwowe. Konstanty Radziwiłł zwrócił się więc z wnioskiem do MON o wydzielenie poligonu wojskowego oraz przeznaczenie sił i środków Sił Zbrojnych RP do wsparcia administracji publicznej w likwidacji ognisk ptasiej grypy. Minister Obrony Narodowej poinformował wprawdzie, że jest w stanie przydzielić niezbędne siły, jednak poza kompetencjami resortu pozostaje kwestia wydzielenia terenu poligonu wojskowego.

 

Poszukiwanie miejsc składowania padłych ptaków trwa więc w najlepsze, bo na utylizację czekają miliony sztuk drobiu, a HPAI czai się u wrót powiatu przasnyskiego. Największą liczbę farm kurzych znajdziemy w gminie Krasne, gdzie funkcjonuje kilkanaście ferm drobiu, kilkadziesiąt przemysłowych kurników i wciąż powstają nowe. Duże kurniki znajdziemy także na terenie gminy Przasnysz. Choć powiat przasnyski jest jeszcze od ptasiej zarazy wolny, na fermach w najbliższej okolicy zalega martwy, zakażony drób. Oby nikomu nie przyszło do głowy, aby śmierdzący i zaraźliwy problem zwieźć na nasz teren.

 

Tak miało wyglądać grzebowisko dla drobiu padłego w wyniku ptasiej grypy w innej miejscowości, Lipowcu Kościelnym pod Mławą.
Na mapie kolorem czerwonym oznaczono obszar zapowietrzony. Linia przerywana powiatów żuromińskiego i części pow. mławskiego wyznacza strefę buforową. Kolor niebieski to obszar zagrożony.

 

M. Jabłońska


 

guest
7 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Twoja stara
Twoja stara
4 miesięcy temu

Niedługo ruszy biogazownia pod Karwaczem, to dopiero bedzie Yebać w Przasnyszu

Jaa
Jaa
4 miesięcy temu

W przasnyskim nasze władze znajdą grzebowisko szybko a ludzie tylko trochę pogadają…. U nas wszystko co “cacy” to chętnie biorą widząc w tym świetlaną przyszłość… A tak na marginesie czy nie powinno się spalać takiej padliny

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
4 miesięcy temu
odpowiada  Jaa

Powinno się. Ale spalarnie nie przerobią tyle “towaru”.

was85
was85
4 miesięcy temu
odpowiada  Jaa

Już nasi pradziadowie mając do czynienia z padłymi na zarazy zwierzętami czy ludźmi wiedzieli, że ciała naleleży palić a nie grzebać..

Kefas
Kefas
4 miesięcy temu
odpowiada  was85

Tyle że te kuraki nadawały się do zjedzenia bo one nie padły a zostały ubite. A najciekawsze jest to, że obecnie świat doszedł do takiego poziomu, że nowym pokoleniom pozostanie tylko naprawianie tego co spie****li obecni władcy świata. No bo co komu przeszkadzało miliony małych gospodarstw, o zróżnicowanym profilu produkcji, że musiała powstać agencja rządowa do restrukturyzacji rolnictwa. I teraz mamy takie fermy, gdzie choroby roznoszą się bez przeszkód. Podobnie jest u ludzi bo kiedyś oznaką nowoczesności była urbanizacja. I teraz wszelkiej maści eksperci mówią o przywróceniu bioróżnorodności bo inaczej będzie więcej pandemii. A gdzie byli jak tę bioróżnorodność niszczyło… Czytaj więcej »

Andrzej
Andrzej
4 miesięcy temu

Ktoś wydaje zezwolenia na budowę kurników. Ktoś je zatwierdza (sanepid) .Weterynaria określa wymogi jakie mają spełnić i nikt nie zastanowił się nad tym by zabezpieczyć możliwość utylizacji w przypadku zachorowania na ptasią grypę? Czy te dokumenty wydaje piekarz?(nie ubliżając piekarzom ) Kto nami rządzi? Czy rzeczywiście najważniejsza mamona tu i teraz a po nas choćby potop? Zatrudniamy milion urzędników (za Gierka ok. 400 tys. bez internetu i komputerów ) Co ci ludzie robią po za przekładaniem zbędnych papierów i radosną twórczością dupochronów? Czy ktoś jeszcze za to odpowiada?

Dekalb
Dekalb
4 miesięcy temu
odpowiada  Andrzej

A czy u nas ktoś wybiega choćby choćby krztynę w przyszłość–nie grunt by się interes kręcił kurnikarze budują na potęgę kurniki (nie dziw bo to złoty interes) firmy budowlane mają zajęcie materiały budowlane schodzą -tylko nikt nie myśli że na skutek coraz większej koncentracji fabryk żywności bo dziesiątki kurników to nie fermy-choroby dewastacja gleby powietrza będą coraz większe.Za kilkanascie lat dopiero będzie problem przy wolnoamerykance…