Na terenie lasu w Lipie zniszczono stanowisko lęgowe sowy podlegającej ścisłej ochronie

W trakcie wykonywania prac gospodarczych, na zrębie pomiędzy Lipą a Jednorożcem w Nadleśnictwie Przasnysz, operator harwestera ściął drzewo wraz z czynną dziuplą ptaka. Sprawa zbulwersowała internautów. Nadleśniczy Stanisław Czarzasty odniósł się do tego zagadnienia, wyjaśniając, że mimo wycinki (z dużym prawdopodobieństwem) sowa wyprowadziła swój lęg.

 

Informacje oraz zdjęcia młodej sowy w ściętym drzewie na ternie leśnictwa Lipa opublikowano na profilu w portalu Facebook “Puszcza Bukowa. Klub Kniejołaza”. Wiadomość ta została szybko podchwycona przez grupy zajmujące się m.in. ochroną przyrody oraz osoby i organizacje, kontestujące działalność Lasów Państwowych.

“Zdjęcie wykonane w niedzielę 4 lipca przez przypadkowego turystę, który poinformował Lasy Państwowe w komentarzu na profilu głównym LP. Niestety nie było reakcji LP na ten komentarz. Więc, zaniepokojeni o los sprawy, zadzwoniliśmy dziś do Nadleśnictwa Przasnysz i okazało się, że nic o sprawie nie wiedzą. Mają oddzwonić po rozpoznaniu stanu obecnego, ale nie chcemy czekać, bo z naszego doświadczenia wynika, że w LP różnie bywa. Bardzo prosimy mieszkańców – szczególnie okolic Przasnysza i pracowników leśnych o kontakt” – czytamy w poście.

 

Z informacji wynika ponadto, że zdjęcia zostały wykonane w okolicach oddziału 556 – mniej więcej w połowie drogi między miejscowością Lipa i Jednorożec.

Warto wiedzieć, że Lasy Państwowe wprowadziły do stosowania we wszystkich nadleśnictwach wytyczne, mające zminimalizować wpływ prac gospodarczych na miejsca rozrodu i lęgi ptaków, mające dodatkowo ograniczyć ryzyko uszkodzenia gniazd. Zgodnie z zasadami, obowiązującymi w Lasach Państwowych, w celu ochrony ptaków podczas prac związanych z wycinką drzew, należy dwustopniowo weryfikować każde miejsce prac leśnych pod względem występowania na tym terenie miejsc lęgowych. Jeśli prace leśne odbywają się między 15 marca a 15 lipca, między obowiązkową wizją terenową a zabiegiem gospodarczym nie powinno upłynąć więcej niż 7 dni.

 

Nie wycina się drzew z zasiedlonymi gniazdami

Istnieją także przepisy wprost mówiące, że: „w okresie lęgowym ptaków nie wycina się drzew, na których zostały zidentyfikowane zasiedlone gniazda” oraz „drzewa dziuplaste pozostawia się do ich naturalnego rozpadu”.

W przypadku sytuacji w leśnictwie Lipa bez wątpienia coś zawiodło. Zdjęcia dowodzą, że doszło do wycięcia nie tylko drzewa dziuplastego, ale również zasiedlonego. Przyrodnicy ocenili, że drzewo zamieszkiwało pisklę sowy włochatki z rodziny puszczykowatych. Gatunek ten podlega w Polsce ścisłej ochronie gatunkowej.

W związku z tym zwróciliśmy się z prośbą o wyjaśnienia do Nadleśnictwa Przasnysz. Obszernych informacji udzielił nam nadleśniczy Stanisław Czarzasty.

– W trakcie wykonywania prac gospodarczych na zrębie w leśnictwie Lipa w Nadleśnictwie Przasnysz operator harwestera nieumyślnie ściął drzewo wraz z czynną dziuplą ptaka, o czym natychmiast poinformował miejscowego leśniczego. Leśniczy przybył na miejsce tego nieszczęśliwego wypadku i, zgodnie z obowiązującymi w Lasach Państwowych normami, wszczął procedurę przewidzianą w tego typu przypadkach. Zabezpieczył ścięty fragment pnia wraz z dziuplą i przez weekend obserwował jak dorosła sowa dokarmia pozostającego w dziupli młodego osobnika. Potwierdza to fotografia zamieszczona na stronie internetowej organizacji społecznej “Klub Kniejołaza. Puszcza Bukowa”, gdzie obok młodego osobnika widoczny jest martwy gryzoń przyniesiony przez karmiącego dorosłego. Z fotografii zamieszczonej na stronie internetowej wynika również, że młody osobnik był gotowy do opuszczenia dziupli, na co wskazywał stan jego upierzenia. Pomimo tego nieszczęśliwego zdarzenia, z dużym prawdopodobieństwem, można ocenić, że włochatce udało się wyprowadzić lęg do końca – wyjaśnił nadleśniczy.

 

“Nieszczęśliwy wypadek”

Nadleśnictwo ubolewa nad zaistniałą sytuacją i wyraża żal, że doszło do niej na zarządzanym przez nie terenie.

– Wszystkim pracownikom Nadleśnictwa Przasnysz bardzo leży na sercu ochrona rodzimej przyrody i dlatego, w celu wyeliminowania takich przypadków, w najbliższej przyszłości położymy większy nacisk na szkolenia z zakresu przestrzegania uregulowań prawnych, mających na celu minimalizowanie wpływu prac gospodarczych na lęgi ptasie.

Nadleśniczy jednocześnie zapewnia, że w miejscu wycinki przed przystąpieniem do prac odbyła się lustracja terenu, stwierdzone drzewa dziuplaste zostały oznakowane w widoczny sposób. Niestety ze względu na bogaty podszyt w tym drzewostanie leśniczy przeoczył to stanowisko lęgowe podczas weryfikacji terenu, jednakże natychmiast po zdarzeniu zrobił wszystko, w celu umożliwienia ptakom dokończenia lęgu.

Na koniec dodajmy, że na stronie internetowej Nadleśnictwa Przasnysz oraz na tablicach ogłoszeń leśnictw widnieją numery telefonów alarmowych, na które należy zgłaszać każdy taki przypadek. Leśnik, z którym się Państwo skontaktują podejmie interwencję, by pomóc poszkodowanym ptakom.

 

 

M. Jabłońska

guest
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Dekalb
Dekalb
8 dni temu

Sowy bardzo mądre i pożyteczne ptaki dzięki dbaniu o ich spokój nie mam problemów w swoim gospodarstwie z nornicami szczurami ani nadmierną liczebnością wróbli.Tylko w nocy nie idzie spać przy otwartym oknie z powodu pisków młodych sów uszatek.

Anna1
Anna1
8 dni temu

Kto daje pozwolenie na wycięcie drzew w porze lęgowej ptaków? Kto?

Adam
Adam
7 dni temu
odpowiada  Anna1

A kto te drewno kupuje?