fot. archiwum
Na badania decydujące o życiu czekamy miesiącami – alarmuje Onkofundacja Alivia. Sprawdziliśmy jak sytuacja wygląda u nas
Pacjenci w całej Polsce od lat zmagają się z długim oczekiwaniem na kluczowe badania diagnostyczne finansowane przez NFZ – wynika z najnowszego raportu Alivia Onkoskaner.
Fundacja alarmuje, że system, który powinien przyspieszać leczenie nowotworów, coraz częściej je opóźnia.
Sprawdziliśmy, jak ta sytuacja wygląda w naszym regionie.
Cenny czas tracimy czekając w kolejce
Onkofundacja Alivia od ponad dekady monitoruje dostępność badań diagnostycznych w ramach NFZ. Analiza danych przygotowanych przez Alivia Onkoskaner, obejmująca blisko 800 placówek w całym kraju, pokazuje, że skala problemu nie maleje, a pacjenci nadal tracą cenny czas w kolejkach.
Z raportu fundacji wynika, że najdłużej czeka się na badania endoskopowe. Średni czas oczekiwania na kolonoskopię w trybie normalnym i w pełnym znieczuleniu wynosi 366 dni, bez znieczulenia – 241 dni; nawet w trybie pilnym pacjenci czekają od kilku do kilkunastu miesięcy.
Gastroskopia jest nieco bardziej dostępna, jednak w trybie normalnym z pełnym znieczuleniem czas oczekiwania sięga średnio 320 dni, a bez znieczulenia – 136 dni, do czego należy doliczyć około 30 dni na wynik badania histopatologicznego.
Kolejki w Polsce na rezonans i tomograf
Długie kolejki średnio w Polsce dotyczą także diagnostyki obrazowej: na rezonans magnetyczny wraz z opisem pacjenci czekają średnio 116 dni w trybie normalnym i 94 dni w pilnym, a na tomografię komputerową odpowiednio 72 i 59 dni. Pierwsza wizyta onkologiczna to kolejne tygodnie oczekiwania – średnio 44 dni bez karty DiLO i 22 dni w trybie pilnym.
-Każdy miesiąc zwłoki może wpływać na skuteczność leczenia, a w przypadku nowotworów przewodu pokarmowego także na szanse całkowitego wyleczenia. Tymczasem system diagnostyki i programy przesiewowe nie nadążają za realnymi potrzebami pacjentów – podkreśla Aleksandra Ciompała z Onkofundacji Alivia.
Raport zwraca również uwagę na duże różnice regionalne. W niektórych województwach czas oczekiwania na te same badania jest kilkukrotnie dłuższy niż w innych, co oznacza nierówny dostęp do diagnostyki w zależności od miejsca zamieszkania.
W naszym regionie sytuacja lepsza niż średnia w kraju
My przyjrzeliśmy się jak długo na badania czeka się w naszym regionie. Ze względu na bliskie położenie, podajemy też dane z Ciechanowa i Makowa Mazowieckiego.
Podobnie jak w całej Polsce, w Przasnyszu poczekamy najdłużej na kolonoskopię. Według informacji NFZ (źródło: terminyleczenia.nfz.gov.pl), w szpitalu, średni czas oczekiwania to 208 dni dla pacjenta „stabilnego”, dla „pilnego” – 138 dni. Dłużej poczekamy w Makowie Maz. – odpowiednio – 293 i 280 dni.
Tu jednak z pomocą przychodzą ciechanowskie przychodnie. Średnio na kolonoskopię dostaniemy się nawet w przeciągu dwóch tygodni do miesiąca (Elbit, Eskulap). W ciechanowskim szpitalu średni czas oczekiwania to 128 dni (stabilny) i 19 dni (pilny).
Gastroskopia w Ciechanowie: Pilnie: w przychodniach i szpitalu poczekamy od kilku dni do ok. dwóch miesięcy; podobnie w przypadkach stabilnych (w szpitalu nieco dłużej). W przasnyskim szpitalu w przypadku pilnym również średni czas oczekiwania wnosi około miesiąca, dla pacjentów stabilnych około trzech miesięcy. Dłużej przyjdzie czekać w Makowie Mazowieckim. Odpowiednio średnio – 154 i 196 dni.
Tomografia od ręki
Tomografię w przasnyskim szpitalu zrobimy niemal od ręki. W przypadku tego badania nie musimy ustawiać się w kolejkę i to nawet jeśli nie jest to przypadek pilny. W Makowie na badanie powinno udać się nam zapisać w ciągu kilku dni, zaś w Ciechanowie poczekamy na nie już dłużej.
Na rezonans w Przasnyszu trzeba czekać średnio około miesiąca (pilny) i około dwóch miesięcy (stabilny). Podobnie jest w Ciechanowie.

ren

Wyborcy zadecydowali. Wybrali Uśmiechnięta Polskę, która przesunęła 2miliardy złotych z onkologiei dzieci i dala na telewizyjnych celebrytow i chłam.
I na owsika
Owsiak przez 33 lata zebrał 2,5 miliarda złotych i jest bogiem dla pewnej grupy ludzi
Rząd Donalda Tuska co roku zbiera od chorych dzieci z onkologii 3 miliardy i przekazuje na propagandę w TVP i jest bogiem dla tych samych ludzi xD
Czego nie rozumita?
„Gdyby nie WOŚP, szpitale w Polsce by padły”
Ile razy to słyszeliśmy.
Tymczasem przez całą swoją historię WOŚP uzbierał zaledwie 1% jednorocznego budżetu NFZ.
Charytatywność jest spoko, ale to jak wmówiono, że państwo nie działa,
a WOŚP tak, jest po prostu szkodliwe.