Kirkut w Przasnyszu został uporządkowany

Zabiegi o godny wygląd cmentarza żydowskiego przy ul. Leszno w Przasnyszu trwały od lat. Sprawy nie ułatwiał fakt, że teren ten nie jest własnością miasta. Położony na uboczu kirkut ulegał zaśmieceniu, zarósł krzakami, a rosnące tu topole stwarzały zagrożenie i stały się siedliskiem największej w mieście kolonii krukowatych. Dzięki staraniom Fundacji Dziedzictwa Żydowskiego i grupy Friends of Jews from Przasnysz, przy pomocy Urzędu Miasta cmentarz został uporządkowany.

 

Nekropolia przy ul. Leszno w Przasnyszu jest jedną z niewielu pamiątek po żydowskiej społeczności w naszym mieście. Jej liczebność w latach osiemdziesiątych XIX w. stanowiła ponad 52% ogółu mieszkańców, znacznie wahając się w różnych okresach. Tuż przed wybuchem II wojny światowej, w spisie powszechnym w 1933 r., spośród 7.838 obywateli Przasnysza 2.207 podało narodowość żydowską. Stanowili 28% społeczności miasta.

Wielowiekową koegzystencję chrześcijan i osób wyznania mojżeszowego w Przasnyszu przerwała okupacja. Niemcy wkroczyli do miasta w niedzielę 3.IX.1939 r., co rozpoczęło akcje deportacyjne i exodus Żydów na masową skalę.

 

Gehenna naszych współbraci

W kronice klasztornej przasnyskie kapucynki opisały losy tej społeczności w czasach okupacyjnego terroru: „od pierwszego dnia wejścia do Przasnysza obchodzili się z nimi wprost okrutnie. Pędzili ich do ciężkich robót. Bili na ulicach. Na ubraniach poprzyszywali im gwiazdy, by każdy wiedział, że spotyka Żyda. Żydzi po wejściu Niemców do miasta stali się istotami, które się wprost płaszczyły wobec wroga, by uniknąć bata i jako tako przeżyć dzień. Wstawali rano, nie wiedząc, czy wieczora dożyją”.

Wszystkie żydowskie sklepy zostały obrabowane, a mieszkania zdewastowane podczas przeprowadzania rewizji. Zabierano nawet odzież i pościel. Niezależnie od tego, czy znaleziono u kogoś pieniądze i kosztowności, czy nie, wszystkich potwornie bito aż do krwi.

Wedle relacji z Archiwum Ringelbluma, dotyczącej września 1939 r.: „Wszystkie żydowskie kobiety i dzieci oraz wielu młodych mężczyzn wyruszają pieszo do Makowa, pozostawiając cały swój dobytek na pastwę losu. Z małymi dziećmi na rękach i 5–6-letnimi idącymi razem z dorosłymi przebywają ponad 30 km. Wędrowali całą noc, spotykając po drodze fury, załadowane sprzętami domowymi i drobiem, chłopów, pędzących stada bydła domowego i świń, chcących uratować jak najwięcej przed wrogiem wdzierającym się do kraju.”

Niemcy spalili przasnyską synagogę w Przasnyszu (jedną z najpiękniejszych w Polsce), podobnie jak bet ha-midrasz. Wiele domów zrujnowano, budynki rozebrano, a cegłę wykorzystano do budowy domów mieszkalnych dla Niemców, zlokalizowanych przy ul. Zawodzie.

 

Jedna z niewielu pamiątek po żydowskiej społeczności w Przasnyszu

Okupanci zlikwidowali też cmentarz żydowski przy ul. Leszno. Mariusz Bondarczuk, dziennikarz i regionalista, zajmujący się przez lata kwestią żydowską na naszym terenie, zanotował, że większość nagrobków po ich potłuczeniu umieszczono pod ulicą Leszno. Na zrujnowanym cmentarzu zachowało się około 20 macew. Los tego miejsca upamiętniło lapidarium, uroczyście odsłonięte na terenie nekropolii w 1986 r

Niestety przez ostatnie lata cmentarz o powierzchni 1,2 hektara był zaniedbany, zarośnięty chaszczami i zaśmiecony. Starania o jej uporządkowanie czyniono jeszcze za kadencji Waldemara Trochimiuka, który kierował do Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego liczne wnioski. Miasto, nie będąc właścicielem terenu, niewiele mogło zrobić poza doraźnym sprzątaniem. Poczyniono wtedy również starania o ustawienie znaku zakazu zatrzymywania się samochodów ciężarowych w zatoce postojowej przy cmentarzu, ponieważ kierowcy tirów, z powodu braku publicznego kosza na śmieci, pozostawiali odpady na jego terenie.

 

Spotkanie z rabinem, rozmowy z fundacją

Wysiłki o uporządkowanie cmentarza zwieńczyło zorganizowane w 2019 roku spotkanie burmistrza Przasnysza Łukasza Chrostowskiego z naczelnym rabinem Polski Michaelem Schudrichem oraz z przedstawicielami Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. Zaproszenie rabina do Przasnysza było kolejnym etapem rozmów przedstawicieli Urzędu Miasta z dyrektorem Fundacji Piotrem Puchtą nad przywróceniem godnego stanu cmentarza przy ul. Leszno. W sprawę zaangażowali się także mieszkańcy: mecenas Andrzej Bieńkowski oraz Agata Góralczyk, zaś Szkoła Podstawowa nr 2 w Przasnyszu wraz z Forum Dialogu przeprowadziła ośmiotygodniowy program edukacyjny, zapoznający uczniów z historią Żydów i ważnymi dla tej społeczności miejscami w naszym mieście.

Na konkretne prace na cmentarzu trzeba było jednak poczekać. Grupa zwana Przyjaciółmi Jewish Heritage Poland, gromadząca ok. 200 osób, szukających swoich żydowskich korzeni w Przasnyszu, zorganizowała zbiórkę pieniędzy na uporządkowanie kirkutu w Przasnyszu. Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, która jest właścicielem gruntu, na którym znajduje się cmentarz, zebrała fundusze na ogrodzenie (ukończone latem 2020 r.), usuwanie gruzu i zarośli oraz odzyskiwanie nagrobków, na które natrafiono w pobliżu.

 

Szczęśliwy finał

Całość robót udało się sfinalizować w ubiegłym tygodniu, kiedy zakończyło się poważne sprzątanie ternu kirkutu. Prace zostały opłacone z zebranych środków.

– Dziękujemy za wsparcie! To trzecia faza naszych wysiłków, aby przywrócić godność. Poprzednio przycięto drzewa, które stanowiły zagrożenie; również w tym czasie lokalne władze zezwoliły na zmiany parkowania. W końcu w ciągu ostatnich tygodni zatrudniono wykonawcę do wycięcia/przycinania zarośniętych krzewów, usuwania krzaków i skoszonej trawy. Cmentarz jest teraz czysty i wygląda lepiej niż  kilka lat temu. Przez lata, gdy dążyliśmy do naszych celów, nawiązaliśmy bliskie relacje z lokalnymi urzędnikami, nauczycielami, uczniami, mieszkańcami, FODZ, biurem Rabina Michaela Schudricha i Przyjaciółmi Jewish Heritage Poland – czytamy w relacji  Friends of Jews from Przasnysz Poland.

Szczęśliwe zakończenie prac podsumował także burmistrz Łukasz Chrostowski:

– Cmentarz żydowski przy ul. Leszno wygląda teraz godnie. Jestem pełen podziwu dla Fundacji Dziedzictwa Żydowskiego i p. Agaty Góralczyk, której osobiste zaangażowanie doprowadziło do widocznego efektu. Od 2019 r. jako Miasto podejmowaliśmy szereg inicjatyw współpracy z Fundacją. Cieszę się, że sprawa znalazła szczęśliwy finał.

W trakcie pisania artykułu korzystaliśmy m.in. z obszernego, kilkuczęściowego opracowania autorstwa regionalistki Marii Weroniki Kmoch: „Rys historyczny przasnyskiego sztetla.”

 

 

M. Jabłońska

Sprawdź również
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Wiesiek
Wiesiek
1 miesiąc temu

Co nie co słyszałem od moich dziadków o tej wspólnej „koegzystencji ” w Przasnyszu .Wolę nie rozwijać tematu bo wiadomo jak jest.

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
1 miesiąc temu
Reply to  Wiesiek

Rozwiń. Ja się chętnie dowiem.

anty
anty
1 miesiąc temu
Reply to  Wiesiek

No właśnie, komu jest potrzebna ta pamięć. Należy wymazać z przestrzeni publicznej tą pamięć raz na zawsze, wiem co mówię.