Czytelniczka o przasnyskim Wembley’u: „Dzieci mają się tam bawić, a nie testować wytrzymałość na uderzenia”

Do naszej redakcji zgłosiła się mieszkanka Przasnysza, mama, która z dzieckiem odwiedza oddane niedawno do użytku boisko Wembley. „Były zdjęcia, zapowiedzi, deklaracje – rzeczywistość niepokoi” – napisała.

Jej uwagę zwróciły pocięte opony, wystające elementy metalowe, znajdująca się na powierzchni studzienka. O odniesienie się do sprawy poprosiliśmy burmistrza Łukasza Chrostowskiego.

„Miał być powód do dumy, jest do niepokoju”

„Piszę do Państwa jako mama i mieszkanka naszego miasta, która jest zwyczajnie zirytowana – i to bardzo delikatnie powiedziane – stanem nowo wyremontowanego placu zabaw, potocznie nazywanego „Wembley”. Miał być powód do dumy. Jest powód do niepokoju” – tymi zdaniami rozpoczyna się wiadomość przekazana do naszej redakcji, którą postanowiliśmy opublikować w całości.

W dalszej części czytamy:

„Remont – przynajmniej w przekazie medialnym burmistrza – wyglądał imponująco. Zdjęcia, zapowiedzi, deklaracje. Tyle że rzeczywistość, z którą mierzą się nasze dzieci, wygląda zupełnie inaczej. Pomijam już fakt, że – według wcześniejszych zapowiedzi – miała zostać wykonana znacznie większa część inwestycji. Górka miała być powiększona. Nie została”.

Pocięte opony i wystające elementy metalowe

„Tej zimy zastosowano „zabezpieczenia”, które trudno traktować poważnie – pocięte opony ustawione przy zjeździe. Guma na mrozie twardnieje. To wiedza z podstaw fizyki. W takich warunkach nie amortyzuje uderzenia, tylko działa jak twarda przeszkoda. Wielokrotnie byłam świadkiem sytuacji, gdy dzieci zjeżdżające z górki wpadały w kolizję z latarniami ustawionymi tuż przy jej krawędzi. To nie są hipotetyczne zagrożenia – to realne sytuacje, które widziałam na własne oczy.

Na terenie placu znajdują się również wystające elementy metalowe, które nie są w żaden sposób zabezpieczone. Do tego studzienka, która po opadach śniegu była zupełnie niewidoczna. Wystarczy chwila nieuwagi i może dojść do poważnego urazu”.

Plac przypomina miejscami tor przeszkód

To miał być największy i najnowocześniejszy plac zabaw w mieście. Miejsce bezpieczne, przemyślane, dopracowane.

Tymczasem momentami przypomina tor przeszkód. Dzieci mają się tam bawić, a nie testować wytrzymałość na uderzenia.

Nie piszę tego, żeby kogokolwiek atakować personalnie. Piszę, bo chodzi o bezpieczeństwo najmłodszych mieszkańców miasta. Może warto jeszcze raz przyjrzeć się temu miejscu – już nie przez obiektyw aparatu, ale oczami rodzica, który stoi obok i patrzy, czy jego dziecko wróci do domu bez rozbitej głowy” – przekazała.

„Jeszcze dziś sprawdzimy jak wygląda sytuacja”

Do odniesienie się do sprawy poprosiliśmy burmistrza Łukasza Chrostowskiego.

Jeśli są takie zgłoszenia od naszych mieszkańców – to jeszcze dziś je sprawdzimy. Rzeczywiście okres zimowy i roztopy mogły odkryć stan, który wymaga weryfikacji i pilnej modernizacji – przekazał, dodał, że ponieważ nie ma już prognoz o opadach śniegu, z boiska znikną również opony.

 

Czytelniczka o przasnyskim Wembley'u: "Dzieci mają się tam bawić, a nie testować wytrzymałość na uderzenia" Czytelniczka o przasnyskim Wembley'u: "Dzieci mają się tam bawić, a nie testować wytrzymałość na uderzenia" Czytelniczka o przasnyskim Wembley'u: "Dzieci mają się tam bawić, a nie testować wytrzymałość na uderzenia" Czytelniczka o przasnyskim Wembley'u: "Dzieci mają się tam bawić, a nie testować wytrzymałość na uderzenia" Czytelniczka o przasnyskim Wembley'u: "Dzieci mają się tam bawić, a nie testować wytrzymałość na uderzenia" Czytelniczka o przasnyskim Wembley'u: "Dzieci mają się tam bawić, a nie testować wytrzymałość na uderzenia" Czytelniczka o przasnyskim Wembley'u: "Dzieci mają się tam bawić, a nie testować wytrzymałość na uderzenia" Czytelniczka o przasnyskim Wembley'u: "Dzieci mają się tam bawić, a nie testować wytrzymałość na uderzenia"

 

ren

guest
18 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Karol
Karol
3 dni temu

Przecież każda inwestycja w tym mieście tak wygląda. Do pierwszego zdjęcia, pozniej można zapomnieć

Ziuta
Ziuta
3 dni temu
odpowiada  Karol

👍

Orlika
Orlika
3 dni temu

Teraz przynajmniej widać te przeszkody, jak byl śnieg to za cholere

Michał
Michał
3 dni temu

Dobreee

Orlika
Orlika
3 dni temu
odpowiada  Michał

To po to było 2 lata zwodzenia dzieci i czekania

Ziuta
Ziuta
3 dni temu

A w SP3 dalej woda się leje tym wyremontowanym dachem nad halą. Masakra

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
3 dni temu

Odebrane? Odebrane!
Zapłacone? Zapłacone!
Więc w czym problem 😉?

Ela
Ela
3 dni temu

Ci twi ludzie coś nie wywiązują się z zapowiedzianych deklaracji,ale jaki rząd takie i wykonastwo

jan
jan
2 dni temu
odpowiada  Ela

Kobieto , czy to Rząd zlecał i nadzorował te roboty? Ciemnogród

Anka
Anka
3 dni temu

Widzialam projekt przy przetargu. Gdzie jest reszta inwestycji?

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
3 dni temu
odpowiada  Anka

Na fakturze.

Zenek
Zenek
3 dni temu

XD

Waldemord
Waldemord
3 dni temu

Ale lipa naprawdę , pocięte opony mają zapewniać bezpieczeństwo, studnia która nie jest zamocowana do podłoża tylko stoi wolno , przecież ktoś ją może przesunąć i dziecko może wpaść do środka ,wystające elementy metalowe z ziemi , to nawet ślepy zauważył by ,że tu coś nie tylkło, to są grube babole tego się nie zateguje

Zenek
Zenek
3 dni temu

Patrzę na zdjęcia i… serio tam był remont? Remont czego? XD

Miejscowy
Miejscowy
3 dni temu
odpowiada  Zenek

według faktury (opłaconej) wszystko jest ok…..

Pytajnik
Pytajnik
3 dni temu

ja w dzieciństwie miałem swój 'wembley’ na trzepaku, koło gruzów z budowy i klepsiko 4×4 metra co robiło za murawę.

Kranik
Kranik
3 dni temu

O co chodzi z tymi oponami? Nie było gdzie składować? Studzienka jest pomiedzy siatkami, czyli tam gdzie nie włazić no ale jak dziecko zechce, bo ciekawskie… te metalowe coś to tam są mocowane 'bujaki’, pewnie zdjęte na zimę? prawda?

Tubylec1½flaszki
Tubylec1½flaszki
2 dni temu

Tester. Sprawdź czy oby ten słup jest twardy hahaha