
1 maja miejska tężnia w Przasnyszu po dłuższym czasie od „popsucia” wznowiła pracę. Nie wszyscy mieszkańcy z efektów naprawy są zadowoleni.
Tężnia miejska to temat, który co jakiś czas pojawia się w pytaniach od naszych czytelników. Kiedy w maju została wreszcie naprawiona, wydawało się, że temat ucichnie. Tak się jednak nie stało. Do naszej redakcji zwracają się mieszkańcy, którzy twierdzą, że coś z urządzeniem jest wciąż nie tak.
Gruntowny remont tężni rozpoczął się wraz z początkiem marca. Wymieniona została cała tarnina, urządzenie zostało również naprawione, po tym jak w ubiegłym roku uległo poważnej awarii. W maju wreszcie po długim oczekiwaniu i ku uciesze mieszkańców zaczęła działać.
Pracuje do dziś. Jednak zdaniem niektórych, wciąż nie tak jak powinna.
– Solanka i owszem leci, ale tylko środkiem, boki są zupełnie suche – przekazuje nam mieszkanka. Kolejna dodaje – solanka chyba powinna lecieć na całej powierzchni urządzenia, a tu tak się nie dzieje. Poza tym fajnie byłoby, gdyby opary solankowe dało odczuć się siedząc na ławkach. A tutaj trzeba stać aż przy samej tarninie.
Poprosiliśmy burmistrza Łukasza Chrostowskiego o odniesienie się do sprawy.
„Przygotowanie tężni na ten sezon powierzyliśmy profesjonalnej firmie. Z taką myślą zaangażowaliśmy ich w opiekę nad nią i jestem przekonany, że jej codzienne funkcjonalnie jest na najwyższym możliwym poziomie na skraj jej możliwości” – usłyszeliśmy.

ren
