Czy dla rodziny z Przasnysza nadejdą jeszcze jasne dni?

Pani Marta Kacprzak z Przasnysza pracowała w Polskim Czerwonym Krzyżu i kierowała się maksymą, że największą wartością i radością jest pomoc ludziom. Choć sama ciężko doświadczona przez los, cierpliwie znosiła troski, które życie rzuciło na jej barki. Wraz z mężem opiekuje się niepełnosprawnym synem – Rafałem, ale dziś sama potrzebuje pomocy.

 

Dom przy ulicy Kaczej w Przasnyszu jest podzielony na dwie części. W małym mieszkanku, w kształcie litery L, mieszka trzyosobowa rodzina państwa Kacprzaków – małżonkowie wraz z ich niepełnosprawnym synem Rafałem. Część domu, w której mieszkają, jest nieustawna i niewielka, a pomieszczenia przechodnie i mroczne, ponieważ na dole domu znajduje się miejsce jedynie na jedno pełnowymiarowe okno. Przechodni pokój nie ma dostępu do słonecznego blasku, dlatego tonie w ciemnościach, choć żyrandol i lampka świecą tu niemal przez cały czas.

 

– Wprowadziliśmy się tutaj niedługo po ślubie w 1979 roku, ale dom wymagał generalnego remontu, nie było centralnego ogrzewania i bieżącej wody, którą nosiliśmy ze studni – opowiada pani Marta.

– W 1985 roku dostaliśmy zgodę na remont i przebudowę, a 6 stycznia 1986 r. zachorował nasz syn. Rafał na początku rozwijał się normalnie, był całkowicie zdrowym dzieckiem, ale w wieku 2 lat usłyszeliśmy wyrok – wirusowe zapalenie mózgu. Nasze plany, marzenia, sukcesy i nasza praca poszły wniwecz, bo skupiliśmy się na ratowaniu dziecka. Trudno opisać, co wtedy czuliśmy – czas zaczął inaczej płynąć i miałam wrażenie, że poruszam się jak w złym śnie. Lekarze w Przasnyszu niewłaściwie rozpoznali chorobę, dopiero po 2 miesiącach syn trafił do Centrum Zdrowia Dziecka, ale na pomoc było za późno; mózg syna został uszkodzony. Kiedy przywieźliśmy Rafała do domu, był niewidzący, niesłyszący, nieruszający się – niczym roślina. Nasz świat się rozpadł na tysiąc kawałków, a plany, dotyczące remontu domu, legły w gruzach.

Pani Marta pracowała w Polskim Czerwonym Krzyżu, ale po śmierci rodziców musiała zrezygnować z pracy i poświęcić się opiece nad synem. Dzięki wieloletniej rehabilitacji, prowadzonej głównie własnymi siłami, Rafał stanął na nogi i dziś – jako dorosły mężczyzna – jest w stanie funkcjonować. Jednak życie rodziny jest dalekie od normalności. Rafał cierpi na ataki padaczki z agresją, prawie nie widzi i nie słyszy, przez co wymaga niemal stałej opieki.

 

Walka toczy się każdego dnia

Mimo ciężkiej sytuacji pani Marta od 35 lat walczy o lepsze jutro. Z czasem udało się wyremontować dom i dobudować ganek, gdzie Rafał w ciepłe dni może spędzać czas. Choć dzięki pracy własnych rąk, udało im się urządzić, pani Marta marzy, aby niewielką sypialnię na poddaszu, gdzie śpi wraz z mężem i synem, nieco powiększyć. Chodzi o rozbudowanie istniejącego pomieszczenia. Wyburzenie ścianki działowej pozwoli na przyłączenie niewielkiej, dotychczas niezamieszkałej części poddasza o szerokości ok. 2 metrów. Pani Marta chce tam stworzyć azyl dla Rafała, który przebywając w ciasnym, ciemnym, przechodnim mieszkaniu, cierpi katusze. Niepełnosprawny, słabo widzący i nadwrażliwy na bodźce mężczyzna, potrzebuje spokojnego i widnego miejsca, gdzie będzie mógł odizolować się od nadmiaru bodźców.

Choć przez te wszystkie lata rodzina dawała sobie radę bez pomocy z zewnątrz, obecnie dotarli do ściany. Państwo Kacprzak są schorowanymi ludźmi, muszącymi przyjmować leki, aby jako tako żyć. Na liście medykamentów, przyjmowanych codziennie przez męża pani Marty, jest kilkanaście pozycji. Kobieta jeszcze 2 lata temu dorabiała, sprzątając w piekarni , ale jej pogłębiający się reumatyzm sprawił, że dłużej nie dała rady. Rzutem na taśmę, pani Marta ukończyła szkołę policealną, kształcąc się na opiekuna medycznego i asystenta osób niepełnosprawnych, ale choć wiedza przydaje jej się do pomocy Rafałowi, ze względu na stan zdrowia nie jest w stanie dorabiać. Jeszcze przed pandemią jej mąż pracował jako ochroniarz, ale wraz z nastaniem koronawirusa został zwolniony. Każde z nich ma nieco ponad 1 000 zł emerytury.

– Rafał, ze względu na ataki padaczki, wymaga stałej opieki, ale przed pandemią jako tako dawaliśmy sobie radę. Oboje dorabialiśmy do emerytury – mąż na noce, ja rankiem i wieczorami, wymienialiśmy się w opiece. Teraz wszystko się zmieniło, dotarliśmy do kresu sił, bez pomocy nie ruszymy z miejsca – opowiada ze łzami w oczach kobieta.

 

Sądowa batalia o zasiłek

Rodzina od dwóch lat walczy o zasiłek opiekuńczy, którego MOPS nie przyznał. Samorządowe Kolegium Odwoławcze przyznało MOPS-owi rację, ale waleczna kobieta nie dała za wygraną i zwróciła się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który przyznał Rafowi świadczenie. Niestety SKO odwołało się od korzystnego dla rodziny wyroku, a sprawa trafiła przed oblicze NSA. Ten przed kilkoma dniami postanowił o przywróceniu wsparcia, ale aby je otrzymać, pani Marta musiała zawiesić pobieranie emerytury.

Sytuacja materialna rodziny wciąż nie wygląda dobrze, ponieważ państwo Kacprzakowie spłacają pożyczkę zaciągniętą na przystosowanie łazienki do potrzeb niepełnosprawnego syna. Po skorzystaniu z tzw. wakacji kredytowych, związanych z pandemią, bank, zamiast wydłużyć okres spłaty zadłużenia, podniósł miesięczną ratę z 500 do 800 złotych miesięcznie, co ciągnie rodzinę na finansowe dno. Choć dają sobie jakoś radę, o powiększeniu pokoju na poddaszu nie mogą myśleć.

– Nie zostało nam już wiele lat, ale wiem, że kiedy nie starczy nam sił, opiekę nad Rafałem przejmie nasza córka. Chciałabym zostawić Rafałowi ten widny pokoik na poddaszu, gdzie miałby swoją enklawę i spokój, którego tak bardzo potrzebuje. Choć nasz dom z ruin wznosiliśmy własnymi rękami, dziś nie mamy nawet siły zbudować kojca dla psa, który jest pocieszycielem Rafała, ale czyni szkody w ogródku. Nasz łatany doraźnie dach także wymaga wymiany. Nie prosimy o wiele, zadowolimy się używanymi materiałami budowlanymi i pomocą, ale bez udziału dobrych ludzi niczego nie zrobimy – dodaje pani Marta.

Szczęśliwe mamy w powiecie przasnyskim grono wspaniałych ludzi o otwartych sercach, wrażliwych na ludzką krzywdę. Choć wiemy, że potrzeb jest wiele, a ręce wolontariuszy są urobione po łokcie, może uda się jakoś dopomóc tej rodzinie, tak boleśnie doświadczonej przez los? Naprawdę nie trzeba wiele, aby rozjaśnić ich życie i pozwolić uwierzyć w to, że dobre chwile mogą nadejść.

 

M. Jabłońska


 

guest
22 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
ppp
ppp
17 dni temu

Ciekawe jaka kwota potrzebna ,może ktoś wie.

Graża
Graża
16 dni temu

W jaki sposób można pomóc?

erop
erop
16 dni temu
odpowiada  Graża

finasowo mozna odezwac sie do reakcji i dostaniesz adres

Ddd
Ddd
16 dni temu

Ileż to takich biednych jest z dziećmi dorosłymi dziećmi niepełnosprawnymi.
Jedni rodzice dzieci niepełnosprawnych mają po 2 tyś zł (świadczenie pielęgnacyjne), a Ci starzy tylko swoją emeryturę,często najniższą krajową.

Agata
Agata
16 dni temu

Ta Pani zawsze była i jest roszczeniowa, zawsze ma pretensje do całego świata

Ada
Ada
16 dni temu
odpowiada  Agata

Bo może właśnie życie ją do tego zmusiło. Nie znam tej Pani, ale jeśli nie chcesz nie pomagaj. Zrobi to ktoś inny.

Erop
Erop
16 dni temu
odpowiada  Ada

Żyje z pożyczki do pożyczki proszę się od czepić od tej rodziny i zastanowić pani Agata niech się zastanowić

Last edited 16 dni temu by Erop
Agata
Agata
15 dni temu
odpowiada  Ada

to nie jest usprawiedliwieniem fałszu

erop
erop
15 dni temu
odpowiada  Agata

usprawiedliwienie jakiego falszu a moze kobieto ty jestes fałszywa , ty kobieto nieboisz sie boga i ludzi zastanów co piszesz i takie dane o roszczeniach cos bylas swiadkiem a moze to ty jestes rozczeniowa zatrnij sie w ozór co piszesz

erop
erop
15 dni temu
odpowiada  Agata

daj boze zeby to spotkało czy wtedy wyciagniesz dłonie prosic o pomoc wiecej empatii

Erop
Erop
16 dni temu
odpowiada  Agata

Proszę się nie czepiać tej rodziny bo bardzo dobrze znam to rodzinę i uważam nikt z tej rodziny nie roczeniowy szczególnie pani Marta bo każdy jak by doznał tyle uporzonen i bez żadnej pomocy został tak jak oni postąpi l tak samo mało tego nie życzę sytuację w jakiej znalazła się ta rodzina . Proszę się zastanowić co się pisze

Mati
Mati
16 dni temu
odpowiada  Agata

To nieprawda. Czytasz przecież, że przez całe życie dawała sobie radę sama, bez pomocy z zewnątrz.

Erop
Erop
16 dni temu
odpowiada  Mati

Piszesz tak jakby tej pani i tej rodzinie zadzosili tragedii jako to panią spotkało

ppp
ppp
16 dni temu
odpowiada  Agata

Agata , obyś nie była kiedyś w takiej sytuacji , nie wiesz czym los cię obdarzy.Na dzień dzisiejszy jesteś zupełnie wyzuta z empatii.Bardzo dobrze znam Panią Martę i twój wpis jest bardzo krzywdzący. Nie chcesz pomóc to ZAMILCZ.

Andrzej
Andrzej
16 dni temu

Naprawdę nigdy pomocy z zewnątrz? Myślę, że przykro się zrobiło niektórym po takim wpisie. No ale ważni Ci co teraz pomogą.

erop
erop
16 dni temu
odpowiada  Andrzej

bo ta rodzina nie doswiadczyla nigdy pomocy ze wnatrz wiecej pomocy dostaj menele i patologie niz ta rodzina , ktorej jest naprawde potrzebna pomoc

Kasia
Kasia
16 dni temu

Pani Marta jest osobą bardzo pomocna , uczciwa na którą zawsze można liczyć. Sytuacja w której się znalazła teraz jest ciężka i trzeba jej pomóc, ponieważ też nikt nie wie z nas co będzie jutro w naszych rodzinach co dzień przyniesie. Taka kobietę silna jak jest pani Marta trzeba podziwiać, wspaniała mama dla syna która ciągle walczy o dobre jutro i dobro dla swojego kochanego syna Rafała. Pomóżmy tej rodzinie.

Przasnyszanin
Przasnyszanin
16 dni temu

Pani Marto przestań kłamać! Kiedy Ty się nasycisz darmowymi darami, ciągle Ci mało… Co jeszcze Pani wymyśli?

erop
erop
16 dni temu
odpowiada  Przasnyszanin

a moze to ty człowieku klamiesz ciekawe a moze pan przasnyszanin zazdrosci sytuacji jako dotkneła pania Marte chyba ty czlowieku wymysliasz

erop
erop
16 dni temu
odpowiada  Przasnyszanin

przasnyszanin a moze ty nasycys sie darami bozymi jakie bog ci zesle

erop
erop
16 dni temu
odpowiada  Przasnyszanin

Czy pan był Swiadkiem tej duzej pomocy niech pan nieobraża ludzi ( jest pan egoista bez empatii.Bez serca i wspłólczucia

Kinga
Kinga
16 dni temu

Pani Marta jest wspaniałym człowiekiem, walczy o swojego syna. Każdy na jej miejscy zrobił by to samo. Podziwiam i jak najbardziej uważam że pomoc tej rodzinie się należy!