Cukrownia „Krasiniec” – dziedzictwo, które nie może zginąć

Cukrownia „Krasiniec” powstała w latach 1866–1867 we wsi Szczuki, będącej własnością rodu Krasińskich. Jej założycielem był hrabia Ludwik Józef Adam Krasiński, jeden z najbogatszych ludzi w Królestwie Polskim. Zakład stał się początkiem powstania wsi Krasiniec, która wzięła swoją nazwę od cukrowni.

 

Jednym z udziałowców spółki był Juliusz Żórawski, dzierżawca majątku Szczuki, wybitny rolnik i plantator buraków cukrowych. Nasiona zbóż wyhodowane w jego majątku zdobyły pierwsze miejsce na wystawie w Chicago.

Rodzina Żórawskich, która współtworzyła to przedsięwzięcie, zapisała się złotymi zgłoskami w historii kraju. Juliusz był wybitnym rolnikiem, jego syn Kazimierz – jednym z największych matematyków polskich, wnuk został cenionym architektem, a prawnuk Andrzej przeszedł do historii dzięki projektowi katowickiego „Spodka” i gdańskiej Hali „Oliwia”. Ale ich losy to także opowieść o dramacie serca – młody Kazimierz zakochał się w guwernantce dzieci, Marii Skłodowskiej. Była to namiętna, lecz nieszczęśliwa miłość, przekreślona przez sprzeciw rodziny. On został profesorem, ona – dwukrotną noblistką, lecz oboje nigdy o sobie nie zapomnieli.

Historia wsi Szczuki, w której powstała cukrownia, sięga znacznie wcześniej. Z przekazów źródłowych wynika, że wieś była własnością rodu Krasińskich już w XIV wieku. 14 sierpnia 1550 r. w Szczukach urodził się Jan Andrzej Krasiński – znany humanista i historyk, autor dzieła Polonia, będącego kompendium wiedzy o Rzeczypospolitej szlacheckiej w XVI wieku.

Cukrownia od pierwszych lat działalności stała się nie tylko miejscem pracy, ale i centrum życia lokalnej społeczności. Była nowoczesna – już w 1885 roku wprowadzono w niej oświetlenie elektryczne, a plantacje buraka cukrowego prowadzono zgodnie z najnowszymi osiągnięciami agrotechniki. Juliusz Żórawski, współudziałowiec i dzierżawca majątku Szczuki, sprowadził z Czech wiedzę o stosowaniu nawozów sztucznych, co pozwoliło na uzyskanie wyjątkowych plonów.

Wokół fabryki rozwinęła się cała wieś – dom dyrektora, mieszkania robotników i administracji, czteroklasowa szkoła powszechna, biblioteka, straż pożarna i orkiestra dęta. Krasiniec stał się miejscowością tętniącą życiem, w której ludzie znajdowali pracę, edukację, a także poczucie wspólnoty. Dziś wielu mieszkańców może powiedzieć, że są potomkami tych, którzy od początku związali swoje życie z cukrownią.

Po śmierci hrabiego Ludwika zakład prosperował dalej, ale w latach 30. XX wieku, gdy światowy kryzys gospodarczy dotknął Polskę, cukrowni groziła likwidacja. Uratowała ją Maria Ludwika Czartoryska, córka hrabiego. Kierowana poczuciem odpowiedzialności za ludzi, wykupiła ponad połowę akcji przedsiębiorstwa i tym samym ocaliła fabrykę oraz setki rodzin przed nędzą. Wspierała także miejscową szkołę i uczniów z biedniejszych domów. To dzięki niej w 1932 roku rozpoczęto budowę nowej szkoły o kilku klasach – choć nie zdążono jej ukończyć przed wybuchem wojny.

Wrzesień 1939 roku przyniósł dramat. W okolicach Krasnego i Krasińca toczyły się ciężkie walki z hitlerowskim okupantem. Cukrownia i cała wieś znalazły się w cieniu wojny, a jej mieszkańcy doświadczyli cierpienia, które na zawsze zapisało się w lokalnej pamięci.

Mieszkałam w Szczukach wiele lat. Znam te drogi, domy i pola, które pamiętają czasy świetności fabryki. Każdy zakątek tej wsi skrywa historię – nie tylko wielkich nazwisk i ważnych wydarzeń, ale przede wszystkim codziennego życia ludzi, którzy tu pracowali, kochali, wychowywali dzieci i tworzyli wspólnotę.

To miejsce jest pełne dziejów, zasługuje na pamięć i szacunek. Nie możemy pozwolić, by ta historia przepadła w zapomnieniu.

Cukrownia „Krasiniec” to nie tylko dawna fabryka – to serce całej okolicy, symbol pracy i solidarności, ale też świadek nieszczęśliwych miłości, trudnych wyborów i wielkich poświęceń.

Dlatego warto ją wspominać, opisywać i przypominać następnym pokoleniom. Bo pamięć o Krasińcu to pamięć o nas samych.

Poniżej umieszczone zostały zdjęcia wykonane przez mojego wujka Włodzimierza Cichockiego, który uchwycił na fotografiach „dawną” Cukrownie.

 

 

Anna Mucha

Zdjęcia archiwalne – „Cukrownia Krasiniec 1866-1996”, Janusz Szczepański

guest
14 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
sam Jarosław
sam Jarosław
4 miesięcy temu

ciekawy artykuł

On czyli ja
On czyli ja
4 miesięcy temu
odpowiada  sam Jarosław

Szkoda że dalej nic tam się nie dzieje

Anna Mucha
Anna Mucha
4 miesięcy temu
odpowiada  sam Jarosław

Dziękuję:-)
Pozdrawiam serdecznie

Jan
Jan
4 miesięcy temu

Była po całkiem niezłym remoncie, dobrze prosperująca cukrownią, dziwię się autorowi, że nie pociągnął dalej tematu. Także jest bardzo ciekawy , tylko tragicznie smutny.

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
4 miesięcy temu
odpowiada  Jan

Czekam na komentarze, ze to Tusk z Merkelową uwalili cukrownię…

Melex
Melex
4 miesięcy temu

A kto? Pamiętasz posła Jankowskiego? I co? Kto kupił? Szwabski SudZucker?

Anna Mucha
Anna Mucha
4 miesięcy temu
odpowiada  Jan

To byla pierwsza część art. 🙂
Bede pisała kolejne .
Pozdrawiam serdecznie

janusz
janusz
4 miesięcy temu
odpowiada  Anna Mucha

polecam książkę wydaną z okazji 130 rocznicy powstania cukrowni. Jest tam cała jej historia. Ja byłem pracownikiem dz. surowcowego od 1986 r do chwili zamknięcia.

Anna Mucha
Anna Mucha
4 miesięcy temu
odpowiada  janusz

Moj tata -Robert Cichocki – pracowal w Cukrowni. Mam ja ❣️
Zbieram wszelkie materiały o Cukrowni i stare fotografie. Jedne z 1941 r. zakupiłam na aukcji. Rok temu był o tym art. na Info Przasnysz.
Zapraszam do polubienia mojej strony Krasiniec/Szczuki dawniej ì dziś. Wszystko jest tam udostępnione.

Pozdrawiam serdecznie

Jan
Jan
4 miesięcy temu
odpowiada  Anna Mucha

Dziękuję, pozdrawiam również.

Ryszard
Ryszard
4 miesięcy temu

w latach 30 ubieglego wieku stypendystka hrabiny Czartoryskiej byla osierocona przez obojga rodzcow Teodozja Tanska, Hrabina sponsorowala mojej Mamie nauke w Zasadniczej Szkole Bielizniarskiej w Warszawie na ulicy Nowolipki,

Anna Mucha
Anna Mucha
4 miesięcy temu
odpowiada  Ryszard

Interesujące 😀
A czy jest możliwość, aby mi Pan udzielił więcej informacji 😊
Pozdrawiam serdecznie

kalambury
kalambury
4 miesięcy temu

TuSSk ze Szwendałą sprzedali na pniu mając w doopie przychody

Zofia
Zofia
4 miesięcy temu
odpowiada  kalambury

Brednie piszecie.