fot. ilustracyjna
Trwa modernizacja oświetlenia, polegająca na wymianie sodowych lamp na LED-owe. Na części ulic świecą już energooszczędne żarówki, ale nie udaje się uniknąć problemów, na skutek których całe połacie miasta toną w mroku nocy. Niestety burmistrz przestrzega, że problemy mogą powracać, a wszystko związane jest z nawracającą awarią.
W tej chwili toczą się prace, związane z wymianą lamp na LED-owe, co ma zapewnić miastu znaczne oszczędności. Pojedyncza żarówka sodowa – a właśnie takie dominowały w Przasnyszu – pochłania kilkaset wat energii elektrycznej na godzinę. Oświetlenie LED z kolei, jedynie kilkadziesiąt, a więc koszty ich eksploatacji będą wielokrotnie niższe.
W Przasnyszu oświetlenie zostanie wymienione w dwóch etapach, oba zostaną zrealizowane z udziałem funduszy zewnętrznych. Choć zakładano, że wymiana lamp w ramach pierwszego etapu zakończy się zimą 2021 r., prace (z powodu czynników leżących po stronie Urzędu Miasta) zostały opóźnione, a zakończenie i odbiór inwestycji przewidziano dopiero na 24 czerwca br.
Niestety wykonawcy również nie udało się uniknąć problemów, ponieważ część latarni nie świeciła przez kilka nocy, a całe połacie miasta spowijały egipskie ciemności.
– Awaria jest poważniejsza. Po naprawie, co jakiś czas, usterka się powtarza. Jutro wykonawca (firma MADO) ma przeprowadzić kompleksowe sprawdzenie tego problemu, aby całkowicie wyeliminować usterkę – przyznał burmistrz.
Choć w tej chwili całość miejskiego oświetlenia działa, to awaria może się powtórzyć
– Musimy to kompleksowo sprawdzić. Dopóki nie odbierzemy całej inwestycji – mogą pojawiać się jeszcze problemy – dopowiada włodarz.
Prace, mające na celu wymianę wszystkich prądożernych opraw w Przasnyszu, powinny zakończyć się najpóźniej wraz z końcem lipca. Wykonawca drugiego etapu, mający zakończyć roboty 30 czerwca, poprosił Urząd Miasta o nieznaczne wydłużenie terminu. Miejmy nadzieję, że zakończy to cykliczne awarie, z którymi miasto zmaga się od lat.
M.Jabłońska
