Angelika Wójcicka: „Świat nie kończy się w mediach społecznościowych. Piękne rzeczy są na wyciągnięcie ręki”

W Przasnyszu pojawiła się nowa oferta edukacyjna dla dzieci. To projekt Przygoda Przyroda. Stoi za nim nasza dzisiejsza rozmówczyni Angelika Wójcicka. „Dzieciństwo i beztroska na łonie natury daje dzieciom smak wolności”- mówi.

 

Angelika Wójcicka wychowała się na Podlasiu. Dzieciństwo spędzała na wsi, na łąkach, w sadzie i w lesie. Do dziś pamięta smak jabłek zrywanych prosto z drzewa i długie wyprawy na jagody.

– Czułam, że moja dusza odpoczywa – wspomina. Obecnie mieszka w mieście. Jest mamą trzech synów. Obserwując współczesne dzieci, które większość wolnego czasu spędzają w domach, często przed ekranami, postanowiła pokazać im inną drogę.

– Staram się wychowywać nasze dzieci w duchu bliskości z przyrodą, w samodzielności – mówi Angelika Wójcicka. – Dorastałam na wsi, mieliśmy zwierzęta, mama zabierała mnie na jagody, w lasach spędzałam mnóstwo czasu. Uwielbiałam to – czułam, że jestem na swoim miejscu.

– Patrząc dziś na młode pokolenie często zastanawiam się, dokąd zaprowadzi ich takie życie – dzieci i młodzież wpatrzone w ekrany, pozbawione znajomości otaczających ich drzew, roślin, często obojętne na to, co je otacza – stwierdza i dodaje, że właśnie ta obserwacja sprawiła, że zakiełkował w jej głowie pomysł, by zająć się edukacją przyrodniczą w sposób profesjonalny, ale i nowoczesny.

Celem stało się pokazanie dzieciom, jak wiele mogą czerpać z otaczającej przyrody. – Mam głębokie przekonanie, że natura pomaga dzieciom na wielu płaszczyznach. Przede wszystkim psychologicznej – bo uczy uważności i koncentracji, poprzez obserwację owadów czy słuchanie śpiewu ptaków, szumu liści, daje wytchnienie, gdyż las nie ocenia, tak jak potrafią to robić rówieśnicy czy dorośli. To przestrzeń wolna od zgiełku, nadmiaru bodźców i informacji, które dziś są źródłem wielu dziecięcych trudności.

– Druga rzecz to rozwój fizyczny. Natura to lepszy plac zabaw niż niejeden sztuczny obiekt. Chodzenie po powalonych pniach czy nierównym terenie ćwiczy koordynację, wymaga skupienia. W lesie nie trzeba dzieciom powtarzać: „Uważaj!”, tam po prostu dzieci stają się uważne – opowiada.

– Swobodna zabawa w przyrodzie rozwija kreatywność, poczucie własnej wartości, sprawczość i daje wolność – tę samą, którą większość z nas pamięta z dzieciństwa sprzed ery komputerów i smartfonów – dodaje.

Dzieci zmęczone, ale za to z błyskiem w oku

Aby zrealizować swoją wizję, pani Angelika stworzyła projekt Przygoda Przyroda. Jednym z jego filarów jest ogólnopolski program Leśna Banda, działający od wielu lat i sprawdzony na dziesiątkach tysięcy dzieci. – Dzieci z Leśnych Band wracają zmęczone, umorusane, ale szczęśliwe i z tym błyskiem w oku, który świadczy o przeżytej przygodzie – komentuje pani Angelika.

Projekt polega na zabieraniu do lasu klas szkolnych cztery razy w roku – w różnych porach, po to by dzieci mogły obserwować zmiany zachodzące w przyrodzie.

Każde spotkanie trwa trzy godziny. Dzieci poznają konkretne miejsce, zaprzyjaźniają się z nim. Zajęcia mają charakter edukacyjny, obejmują program przyrodniczo-survivalowy: rozpoznawanie roślin jadalnych i trujących, tropienie zwierząt, krzesanie ognia. Uczą także bezpiecznego posługiwania się nożem – narzędziem, którego rodzice często się obawiają. – A przecież okazuje się, że wiele dzieci nie potrafi dziś nawet pokroić jabłka, czy zrobić sobie kanapki – dodaje pani Angelika. – Nie chodzi oczywiście o to, by dać dziecku nóż i powiedzieć: „baw się”, ale o to, by pod nadzorem pokazać, że to normalne, codzienne narzędzie, którego będziemy używać całe życie.

– Po takich zajęciach dzieci często mówią: „Udało mi się! Rozpaliłem ogień krzesiwem, zaostrzyłem patyk do pieczenia kiełbaski, zbudowałem szałas z kolegami i koleżankami”. To budzi w nich wiarę w siebie. – W szkolnej ławce nie każde dziecko potrafi wysiedzieć, a tutaj uczy się poprzez ruch i doświadczenie. Taka wiedza zostaje na długo – w przeciwieństwie do tej zdobytej wyłącznie z książki.

Nasza rozmówczyni jest już po pierwszych spotkaniach w szkołach. Reakcja rodziców na propozycję nowych zajęć jest różna: od zdziwienia, poprzez zaciekawienie, trochę niedowierzania, ale przy tym zwykle pozytywna.

– Moim celem jest pokazać dzieciom i wzbudzić w nich zachwyt tymi wszystkimi wspaniałościami, które nas otaczają, które są na wyciągnięcie ręki i nic nie kosztują. Chciałabym żeby te zajęcia były takim zaczątkiem zmiany postrzegania przez dzieci otaczającego je świata. Pokazania, że on się nie kończy w mediach społecznościowych, w szkole, tylko że można doświadczyć czegoś pięknego, odpocząć, odciąć się od codziennych trosk, nie jadąc setki tysięcy kilometrów raz w roku w miejsca odległe, że czasem wystarczy udać się choćby do małego zagajnika i tu może zacząć się coś zupełnie nowego…

 

 

ren

guest
0 komentarzy