17 ton ludzkich prochów w lesie białuckim. Dziś w tym miejscu odbyła się konferencja prasowa

Wczoraj informowaliśmy, że w ostatnich dniach naczelnik gdańskiego pionu śledczego IPN wraz z grupą biegłych i specjalistów z zakresu archeologii i antropologii pod kierunkiem dr. hab. Andrzeja Ossowskiego z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie dokonał przełomowego odkrycia miejsca zdeponowania szczątków ludzkich.

 

W dniach od 4 do 10 lipca w lesie białuckim w powiecie działdowskim (niedaleko miejscowości Iłowo-Osada) odnaleziono prawie 17 ton ludzkich prochów, co jak informuje IPN pozwala stwierdzić z całą stanowczością, że zamordowano co najmniej 8 000 osób.

13 lipca 2022 w miejscu odkrycia dowodów niemieckiej zbrodni odbyła się konferencja prasowa z udziałem prezesa Instytutu Pamięci Narodowej dr Karola Nawrockiego i prok. Tomasza Jankowskiego, naczelnika Oddziałowej Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku.

– Jesteśmy w lesie białuckim, w powiecie działdowskim, w którym dokonano nie tyle pochówku przerażającego, co porzucenia szczątków wielu ofiar. (…) W działdowskim obozie ginęły ofiary Intelligenzaktion, a więc niemieckiej, antypolskiej akcji eksterminacyjnej, która miała pozbawić Polskę elit państwowych, dyplomatów, pozbawić życia duchownych – powiedział podczas konferencji prasowej dr Karol Nawrocki.

 

Prezes IPN zwrócił też uwagę na problem tuszowania zbrodni ludobójstwa w ramach akcji 1005: „Wiosną roku 1944, od 1 marca, wydobywano szczątki pogrzebanych w tym miejscu osób (…) Palono je i poddawano mieleniu, aby zbrodnia ta nigdy nie ujrzała światła dziennego. Aby nikt nie poniósł odpowiedzialności za zbrodnie niemieckich nazistów. To się drodzy państwo nie udało, bowiem Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi  Polskiemu z pełną determinacją poszukuje ofiar i bohaterów II wojny światowej i nigdy Instytut Pamięci Narodowej nie pozwoli na to, aby choć jedna ofiara została zapomniana”.

– W miejscu, w którym stoimy ujawniliśmy dwa groby masowe. Jeden długości 28 metrów, drugi długości 12 metrów. Głębokość tych jam to około 3 metry. Ta historia zaczęła się w 2019 roku, wtedy pracownicy Biura Upamiętniania Walki i Męczeństwa zgłosili się do nas z prośbą o weryfikację liczby osób zabitych w obozie w Działdowie. Bo w przestrzeni publicznej mówi się o tym, że zginęło tu tysiąc osób. My z imienia i nazwiska ustaliliśmy 3 tysiące osób, ale mieliśmy świadomość, że było ich o wiele więcej. Dziś możemy stwierdzić, że było ich co najmniej 8 tysięcy. Dalsze prace wykonywane z biegłymi z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego pozwolą nam przejść z fazy poszlak do fazy niezbitych dowodów. Nikt już nie powie, że są to puste groby, nikt nie podważy zbrodni dokonanych przez Niemców – mówił z kolei prok. Tomasz Jankowski, naczelnik Oddziałowej Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku.

 

Funkcjonujący w latach 1939–1945 lager Soldau był ważnym ogniwem w niemieckim systemie terroru na ziemiach Polski północnej. Dokonywane przez okupanta formalne zmiany nazwy i przeznaczania obozu (obóz przejściowy, obóz jeniecki, obóz pracy wychowawczej), nie przesłoniły podstawowego zadania, jakim była planowa eksterminacja polskiej elity narodowej Północnego Mazowsza, w tym szczególnie duchowieństwa.

 

 

ren

Sprawdź również
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments