„Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne” – felieton Jerzego Pałysy.

26 lipca bieżącego roku Prezydent RP Andrzej Duda podpisał 5. już nowelizację w ciągu ostatniego roku ustawy o SN. Swoim podpisem zatwierdził niekonstytucyjne rozwiązania ustawowe, demolujące ostatecznie trójpodział władzy w demokratycznym państwie prawnym, gdzie sądy powinny być niezależne, a sędziowie niezawiśli. Niekonstytucyjnie wybrana nowa KRS wybierze sędziów do SN, w tym dublera I Prezes SN. Obecnie na podstawie Konstytucji RP urząd I Prezesa SN do 30 kwietnia 2020 r. sprawuje prof. Małgorzata Gersdorf. Podpisana przez prezydenta nowelizacja ustawy ma przyspieszyć przejęcie SN przez aparat partyjny PiS-u.

Wkrótce po złożeniu podpisu pojawiły się komentarze osób uznanych za autorytety prawnicze. Prof. Wojciech Sadurski z Uniwersytetu w Sydney powiedział m.in. : „władza zachowuje się jak okupant, jak zorganizowana grupa przestępcza, na czele której stoi prezes jak herszt gangu”. Osobę prezydenta prof. Sadurski skwitował krótko : „jest postacią tragikomiczną”. RPO Adam Bodnar uważa, że PiS likwiduje trójpodział władzy po to, by zbudować taki mechanizm nadzoru nad sądami, by liderzy PiS-u mogli zabezpieczyć swoje interesy na przyszłe lata. Przed uchwaleniem 5. noweli o SN przestrzegało m.in. Biuro Legislacyjne Senatu, zarzucając noweli  niekonstytucyjność. Senat jednak ustawę przegłosował. Wcześniej, na etapie procedowania ustawy w Sejmie, poseł Stanisław Piotrowicz ograniczał możliwość wypowiedzi posłów opozycji  w komisji sejmowej z jednej minuty do 30 sekund. PiS przegłosował wszystko, jak chciał, lekceważąc Regulamin Sejmu i głosy posłów partii opozycyjnych. Posłowie opozycji mówią wprost, że Sejm stał się maszynką do głosowania dla Prezesa PiS-u.  Prawo jest uchwalane pośpiesznie, cechuje je bylejakość i niechlujność. Poseł PiS-u Marek Ast złożył około 40. poprawek do procedowanej nowelizacji. Minister Zbigniew Ziobro pytany czy te poprawki wyszły z Ministerstwa Sprawiedliwości, pominął pytanie milczeniem.

Wszystko przemawia za tym, że ostateczne przejęcie sądów ma zapewnić PiS-owi utrwalenie władzy w kraju. Dokonujące się na naszych oczach podporządkowanie sądów władzy ustawodawczej i wykonawczej PiS-u prowadzić będzie w efekcie do bezkarności liderów PiS-u i bezbronności zwykłych obywateli. Już dzisiaj można podać przykłady nierównego traktowania obywateli przez prokuraturę i sądy. Przedstawiciel lokalnych struktur PiS-u z Sejn potrącił śmiertelnie przechodnia na przejściu dla pieszych w miejscowości Nieżychowo. W maju 2017 r. Prokuratura Rejonowa w Chodzieży umorzyła śledztwo, utrzymując, że przyczyną wypadku było rzekome wtargnięcie pieszego pod samochód. Świadkowie, do których dotarli dziennikarze polskatimes.pl ustalili, że kierowca, który spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym, podczas jazdy rozmawiał przez telefon i jechał bardzo szybko, nie było śladów hamowania. Pojazd miał się zatrzymać 80 m za miejscem zdarzenia, a ofiara miała być potrącona na środku przejścia dla pieszych. Bliscy zmarłego w wypadku uważają, że gdyby samochodem kierowała inna osoba, a nie działacz PiS-u , to sprawa potoczyłaby się całkiem inaczej. Na razie poseł Krzysztof Brejza doprowadził do podjęcia umorzonego śledztwa na nowo. Media donoszą o kolejnym przykładzie „łagodnego” potraktowania sprawcy, tym razem syna posła PiS-u Zbigniewa Babalskiego, który prowadził samochód w stanie po spożyciu alkoholu.  Sąd łaskawie dla sprawcy umorzył postępowanie, a jedyną karą okazała się utrata prawa jazdy na rok czasu. To minimum, które mogło spotkać sprawcę. Oto przedsmak szeroko propagowanej sprawiedliwości wg PiS-u.

14 czerwca bieżącego roku media poinformowały, że kontrolerzy NIK-u w Ministerstwie Sprawiedliwości stwierdzili, że z konta pomocy dla ofiar przestępstw minister sprawiedliwości przekazał 25 mln zł dla CBA i o. Tadeusza Rydzyka. W związku z uzasadnionym podejrzeniem, że doszło do złamania prawa poprzez wydatkowanie środków finansowych niezgodnie z przeznaczeniem, prokuratura powinna wszcząć śledztwo. Jednak który prokurator odważy się wszcząć postępowanie, gdzie jedną z osób podejrzewanych o dokonanie czynu zabronionego może być sam Minister Sprawiedliwości i jednocześnie Prokurator Generalny, który jest przełożonym wszystkich prokuratorów i na każdym etapie postępowania prokuratorskiego może mieć dostęp do akt sprawy. Przecież to jest mrzonka. PiS zbudował taki system podległości i nadzoru nad prokuraturą, że prokuratorzy całkowicie utracili swoją niezależność. PiS podporządkowuje sobie także sądy, włącznie z SN.  Na spotkaniu z mieszkańcami Przasnysza 3 lipca 2018 r. Sędzia SO Igor Tuleya powiedział, że „ sędziowie to zwykli ludzie, tacy jak przekrój społeczeństwa, trudno wymagać od nich, żeby byli herosami”. Dał tym samym do zrozumienia, że bez poparcia społecznego sami sędziowie mogą nie wytrwać na pozycjach niezawisłości sędziowskiej. Tymczasem rząd PiS-u roztacza przed Polakami wizję Polski jako kraju mlekiem i miodem płynącego. Liderzy PiS-u popadają w swoistą megalomanię. Dowiadujemy się, że premier Morawiecki wybuduje 22 mosty, że planuje budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego koło Baranowa, że stajemy się potęgą w budowie samochodów elektrycznych czy choćby w produkcji dronów itp. Jaka jest rzeczywistość ? Prawdą jest, że stoczniowcy w Szczecinie krytykują PiS za niedotrzymanie obietnic. MSR „Gryfia” miała wybudować prom pełnomorski . W 2017 r. położona została uroczyście stępka pod budowę promu. W uroczystości uczestniczył Mateusz Morawiecki, Joachim Brudziński oraz przedstawiciel duchowieństwa, który poświęcił przedsięwzięcie. Premier i minister zapewniali, że budowa promu jest przejawem troski władzy PiS-u o miejsca pracy stoczniowców. Od tego wydarzenia minął rok i nic więcej się nie dzieje. Stalowa stępka o wartości 500 tys. zł zdążyła pokryć się rdzą. Minister Gospodarki Morskiej nadal szuka pieniędzy na budowę. Stoczniowcy w Szczecinie twierdzą, że od 1949 r. nie pamiętają takiego „budowania”. Uważają, że zostali oszukani i poniżeni przez rząd PiS-u. TVP całkowicie reprezentująca poglądy partii rządzącej przekazuje informacje o tym, jak PiS dba o majątek narodowy i krytykuje wszystkie poprzednie rządy za brak tej dbałości, zarzucając wyprzedaż majątku narodowego. Jest to kolejna porcja obłudy i hipokryzji. Liderom PiS-u trzeba przypomnieć, że kiedy Jarosław Kaczyński i jego Fundacja Prasowa „Solidarność” stała się w 1991 r. właścicielem Expressu Wieczornego, to już w 1993 roku sprzedała tytuł Szwajcarom. Teraz mówią o konieczności repolonizacji medów. A czy premier Mateusz Morawiecki zapomniał już,  że kiedy był prezesem BZ WBK pozwolił swojemu biuru maklerskiemu obsługiwać transakcję wrogiego przejęcia Tarnowskich Azotów przez rosyjski Acron ? Gdyby ta transakcja doszła do skutku, bank miałby ogromny zysk, a jego prezes potężną gratyfikację. To krytykowany rząd PO-PSL zabiegał wówczas o utrzymanie pakietu większościowego Azotów w rękach państwa. Premier Morawiecki zapomniał też,  że kiedy Irlandczycy sprzedawali BZ WBK, a przejąć chciał go państwowy PKO BP  to zabiegał, by sprzedać go dla banku Santander, bo prywatny kapitał hiszpański dawał mu więcej niż państwo polskie. Obie wyżej wymienione transakcje przytoczyłem za Cezarym Michalskim, publicystą Newsweek Polska. Dzisiaj rząd odkupuje Stocznię Gdańską, która została sprzedana, gdy premierem był sam Jarosław Kaczyński. Kolejnym przejawem hipokryzji prezesa PiS-u  jest stwierdzenie, że do polityki nie idzie się dla pieniędzy i że radni z PiS-u , którzy zasiadają  w spółkach Skarbu Państwa nie będą wystawieni na listach wyborczych PiS-u do samorządów. Po tej wypowiedzi nawet  nasz przasnyski działacz PiS-u zamilkł na kilka dni, bo okazało się, że pełniąc funkcję Kierownika  Delegatury MUW w Ciechanowie, dodatkowo zasiada w Radzie Nadzorczej  Spółki „Euromedicus” w Gdyni i z tego tytułu dorobił do pensji w 2017 r. 25 tys. zł. Gdyby pan Krzysztof Bieńkowski nie był pełnomocnikiem PiS-u na powiat przasnyski i działaczem PiS-u to czy otrzymałby fuchę w Radzie Nadzorczej Spółki Skarbu Państwa ?  Pytanie jest oczywiście retoryczne, bo to przynależność partyjna daje  działaczom PiS-u dodatkowe profity. Bez komentarza pozostawię temat możliwości technicznego sprawowania nadzoru nad tego typu działalnością spółki z Gdyni, jeśli się mieszka w Przasnyszu.   Jarosław Kaczyński szybko zmienił zdanie, bo pochopnie złożona deklaracja pozbawiłaby wielu lokalnych działaczy PiS-u możliwości kandydowania w wyborach samorządowych, ponieważ znakomita większość z nich zasiada w spółkach Skarbu Państwa. Ci mniej znaczący jak Krzysztof Bieńkowski zasiadają w radach nadzorczych za 25 tys. zł rocznie, bo na więcej trzeba się lepiej zasłużyć. No, ale gdyby dali więcej, to przecież by nie odmówił. Tylko Pan Bieńkowski zapomina, że 25 tys. zł  dla wielu mieszkańców Przasnysza stanowi roczny dochód. Dla niego jest tylko dodatkiem do pensji.  Tak więc działacze PiS-u ciągle udowadniają tezę, że do polityki idą właśnie dla pieniędzy.

Prof. Roman Kuźniar powiedział: „PiS zaciera granice między dobrem i złem, kłamstwem i prawdą”. W świetle tej wypowiedzi słowa Jarosława Kaczyńskiego z 19 czerwca 2006 r. nabierają właściwego znaczenia. „Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne.

Jerzy Pałysa

Przewodniczący

Koła Miejskiego SLD w Przasnyszu


Może ci się spodobać również
Komentarze
Loading...