Z komendantem KPP w Przasnyszu rozmawiamy o wyłudzeniach, ustaleniach policji i zmianie metod działania przestępców.

Do prób wyłudzeń dochodzi od lat. Już pojedyncze zgłoszenie wskazuje, że na naszym terenie działa „odbierak”, czyli osoba mająca podjąć łup, w przypadku kiedy oszustwo dojdzie do skutku. Za tego typu przestępstwami nie stoją jednak pojedyncze osoby, a zorganizowane grupy przestępcze, które stale modyfikują działania. O najnowszych metodach sprawców, które w ostatnich dniach pozbawiły dorobku życia dwie mieszkanki powiatu przasnyskiego, rozmawiamy z komendantem przasnyskiej policji insp. Tomaszem Łysiakiem.

 

Inspiracją do rozmowy były zdarzenia z 28 i 29 września 2020 roku, kiedy na terenie powiatu przasnyskiego, doszło do kilkunastu prób wyłudzeń pieniędzy metodą „na policjanta” lub „na wypadek”. Dwie seniorki z Jednorożca i Chorzel zostały oszukane na łączną kwotę 200 tys. złotych.

Pierwszy atak oszustów miał miejsce 28 września 2020 roku przed godziną 12.00, kiedy z 72-letnią mieszkanką gm. Chorzele telefonicznie skontaktował się nieznany mężczyzna. Podając się za jej syna, poinformował ją o tym, że potrzebuje pilnie 250 tys. złotych na kaucję, aby nie pójść do więzienia za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Tylko dzięki czujnej postawie seniorki i jej męża, sprawcy nie udało się ich oszukać. Oszuści nie zrazili się jednak niepowodzeniem. Podejmowali kolejne próby wyłudzeń, stosując tę samą metodę. Uległy jej dwie seniorki – 67-letnia mieszkanka Jednorożca oraz 80-letnia mieszkanka Chorzel, które straciły oszczędności życia w łącznej kwocie blisko 200 tys. złotych. Najprawdopodobniej ta sama grupa przestępcza działała również 30 września na terenie powiatu ostrołęckiego, gdzie podczas pojedynczego oszustwa wyłudzono 170 tys. zł.

Wspomniał pan, że sprawcy wyłudzeń modyfikują swoje metody. Co się zmieniło?

– Najbardziej niepokoi mnie fakt, że zastosowana obecnie metoda była inna niż dotychczasowe. Do wcześniejszych wyłudzeń dochodziło w większości przypadków za pomocą przelewu bankowego albo poprzez podjęcie pieniędzy wypłaconych z banku. W najnowszych przypadkach członek szajki przyszedł do domów pokrzywdzonych i odebrał pieniądze osobiście. Jest to o tyle kłopotliwe dla policji, że wyłudzeń nie udaje się powstrzymać na etapie podejmowania gotówki z banku lub od osoby oszukanej, ani spowodować cofnięcia przelewu. W takim przypadku tzw. odbierak nie zostaje zatrzymany na gorącym uczynku. Zapewne dosięgniemy go za jakiś czas, ale niestety bez pieniędzy, które zdążą trafić w ręce osób stojących na czele przestępczego procederu. Dlatego w przypadku dwóch naszych seniorek istnieją bardzo małe szanse, że gotówkę uda się odzyskać.

 

Wcześniej wyłudzone sumy udawało się odzyskać?

– Często udawało się je zablokować na etapie wizyty w banku; zdarzało się również, że cofnęliśmy przelew. Jeśli takie sprawy były szybko do nas zgłaszane, potrafiliśmy zablokować pieniądze i zwrócić je prawowitym właścicielom. Było tak choćby w przypadku ostatniego dużego wyłudzenia, do którego doszło we wrześniu 2019 r., kiedy 59-letnia mieszkanka Przasnysza straciła ponad 100 tys. zł. Do kobiety zadzwonił wówczas mężczyzna i, podając się za policjanta, poinformował ją o tym, że jej konto bankowe zostało zaatakowane przez hakerów. Aby je zabezpieczyć, kobieta miała podać numery oraz hasła dostępowe. Przasnyszanka uległa namowom oszusta, a z jej konta dokonano trzech przelewów na łączną kwotę 130 tys. złotych. Szybkie zgłoszenie i czynności operacyjne policji sprawiły, że wtedy znaczną część pieniędzy udało się odzyskać. Jeśli chodzi o najnowsze oszustwa, nie jestem optymistą, bo w grę wchodziła „żywa” gotówka. Najlepiej nie trzymać oszczędności domu, a nawet jeśli, to pod żadnym pretekstem nie wolno przekazywać pieniędzy obcym.

 

Sprawcy szukali teraz ofiar trzymających domach duże sumy?

– Tak. Z powodu pandemii znaczna część Polaków wypłaciła oszczędności życia z banków i niektórzy trzymają je w tzw. skarpecie. Przestępcy o tym wiedzą i ten fakt wykorzystują. Podczas trzech ostatnich wyłudzeń na trenie powiatu przasnyskiego i ostrołęckiego ich łupem padło niemal 400 tys. zł. Dziś oszuści szukają osób, które trzymają gotówkę w domu. Kiedy uda im zmanipulować potencjalną ofiarę badają, czy pieniądze trzeba będzie przelać lub wypłacić z banku. Jeśli tak – kończą rozmowę. Celują ponadto w posiadaczy dużych sum. Nie byli zainteresowani 10 czy 15 tysiącami złotych. Dziś typują osoby, które trzymają w domach w gotówce po kilkadziesiąt tysięcy złotych, a ostatnie oszustwa pokazały, że wcale nie są to odosobnione przypadki. Kiedyś suma wyłudzonych kwot na Mazowszu wynosiła około miliona złotych rocznie, dziś szacuję, że może to być nawet 10 razy więcej.

 

Proszę więcej opowiedzieć o samym mechanizmie najnowszych wyłudzeń. Wiemy, że nie tylko metoda przekazania uległa zmianie.

– Mechanizm psychomanipulacji jest podobny – chodzi o wpłacenie kaucji za członka rodziny, który rzekomo spowodował śmiertelny wypadek i trzeba zapłacić, aby mógł wyjść z aresztu. Zostało to nieco zmodyfikowane, ponieważ sprawcy zaczęli wywierać na ofiary dodatkową presję psychiczną. Podczas rozmowy oszust najpierw manipulował ofiarę i wyciągał od niej potrzebne informacje. Sprawcy posiadają zdolność takiego prowadzenia rozmowy telefonicznej, że potrafią omotać rozmówcę. Udaje im się wyprowadzić w pole nawet osoby w sile wieku, w pełni świadome. Są w stanie wywrzeć ogromny wpływ na psychikę i spowodować, że ofiara działa niczym w amoku, wykonując polecenia.

 

Na czym to polegało w tym przypadku?

– Ustalenie, że duża gotówka jest trzymana w domu, było tylko wstępem do wyłudzenia. Przestępca tak kierował seniorką, aby sama przekazała mu informacje na temat członka swojej rodziny. Do tego doszedł dodatkowy mechanizm mający skłonić ofiarę do przekazania pieniędzy. W tle rozmowy kobiety słyszały płacz, szloch swoich rzekomych bliskich. Na tym nie koniec, ponieważ jeden z domowników ofiary został skierowany do najbliższej prokuratury rejonowej celem uwiarygodnienia, że do opisywanego zdarzenia w ogóle doszło. Chodziło o to, aby pokrzywdzona, która miała przekazać pieniądze „odbierakowi”, była w domu sama.

To przerażające. Niestety do zatrzymania kierujących przestępczym procederem dochodzi rzadko.

– To prawda, ponieważ szajki trudniące się w tego typu wyłudzeniami mają rozległą strukturę, działającą w wielu krajach. We wcześniejszych sprawach udało nam się ująć „odbieraków”, którzy trafili do grupy przestępczej niejako przypadkiem. Są „łowieni” z ogłoszenia i nie znali osobiście mocodawców, co utrudnia ich identyfikację.

 

Czy w najnowszych przypadkach udało się ustalić osobę odbierającą pieniądze?

– Na tym etapie śledztwa jest za wcześnie, abym mógł powiedzieć więcej. Pracujemy nad tą sprawą w porozumieniu z Komendą Wojewódzką Policji i funkcjonariuszami z Ostrołęki. Wykonane przez policję ustalenia potwierdziły, że oszuści wykonywali telefony zza granicy. Na tym etapie nie mogę ujawnić państwa, z którego dzwoniono, ponieważ instytucje centralne, we współpracy z komendami powiatowymi, prowadzą w tej sprawie śledztwo, wymagające współpracy międzynarodowej. Są to sprawy wielowątkowe i skomplikowane, dlatego najlepszym sposobem uniknięcia problemów jest profilaktyka i świadomość samych seniorów. Od lat prowadzimy rozmaite akcje informacyjne, mające ustrzec potencjalne ofiary przed utratą majątku.

 

W związku z najnowszymi próbami wyłudzeń skierował pan list do proboszczów, który zostanie odczytany podczas mszy.

– Tak. Dwie godziny temu podpisałem list do wszystkich parafii na terenie powiatu, wyjaśniający co się wydarzyło, opisujący mechanizm tego typu przestępstw. Mam wielką nadzieję, że ta wiedza pomoże ludziom uchronić się przed utratą oszczędności. W apelu zwracamy się z prośbą do osób starszych o wzmożenie swojej czujności i włączenie zdrowego rozsądku w kontaktach z obcymi. Zwracamy uwagę, że metody działania sprawców oszustw zmieniają się dla potrzeb dokonywanych przestępstw.

Dziękuję za rozmowę.

 

M. Jabłońska


 

guest
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Jasieke
Jasieke
22 dni temu

To ja nie umiem żyć bo zapierdalam po 400 godzin w miesiącu i nic nie mogę odłożyć a seniorki ze skromnej rentki mają pełne skarpetki dolarów???!!! Nic nie jedzą i nie piją??!! Można??? Można!!!!

Marek (prawdziwy)
Marek (prawdziwy)
odpowiada  Jasieke
21 dni temu

Jak widać można.
Ja tam znam osoby, które zarabiają naprawdę nieźle, a garnitur noszą za 300 zł, do tego buty za 140. Wiekszość kasy odkładana. W ciągu kilkudziesięciu lat może się uzbierać całkiem niezła kwota.

Emerytka
Emerytka
19 dni temu

Ja zgłaszam na policję próbę wyłudzenia pieniędzy za pierwszym razem w sierpniu, na rzekomy wypadek , dostałam odpowiedź z policji o umorzeniu śledztwa z powodu braku oznak czynu zabronionego. Gdy we wrześniu znowu otrzymałam podobny telefon już nie zgłaszam, po co przecież brak jest oznak czynu zabronionego, można dzwonić,prawda!