Wyjątkowy spektakl… w stodole, czyli historie z przemytu.

Wydarzenia artystyczne już dawno przekroczyły granice teatrów, muzeów czy bibliotek. Kultura zmierza pod strzechy, zgodnie z dawnym Mickiewiczowskim zawołaniem. Ale w tym wypadku trafi dosłownie pod strzechę. Już 7 października w Zarębach koło Chorzel odbędzie się niezwykłe przedstawienie teatralne. W prawdziwej wiejskiej stodole.

30 aktorów na scenie. Światła, nagłośnienie, kulisy i garderoby. W gronie odtwarzających główne role znajdą się członkowie ekip teatralnych z Gdańska, Białegostoku czy Krakowa. Zawrotne tempo akcji, co chwila zmieniające się dekoracje… To wszystko czeka szczęśliwców, którzy 7 października zasiądą na „widowni” jedynego takiego teatru w powiecie przasnyskim. Na klepisku stodoły koło Zarąb wystawiony zostanie spektakl „Zające na kordonie”. To komedia opowiadająca o czasach II Rzeczypospolitej i… przemycie, który królował w tych latach w pobliżu Chorzel, Zarąb i innych miejscowości położonych tuż nad granicą.

Pomysł na realizację podobnego przedsięwzięcia wyszedł od Towarzystwa Przyjaciół Chorzel. Ta organizacja, znana z niekonwencjonalnych akcji kulturalnych, zaprosiła do współpracy Stowarzyszenie Twórców i Orędowników Kultury „ANIMA” z okolic Szczytna. To właśnie ANIMA w 2018 roku przygotowała wspomniane „Zające na kordonie”. Przygotowała i wystawiła w innej stodole – Chochół położonej koło Świętajna, gdzie podobne akcje dzieją się od 2014 roku. Na mapie kulturalnej Warmii i Mazur to zresztą bardzo znane miejsce. Teraz jednak przedstawienie ANIMY zagrają po drugiej stronie dawnej granicy z Prusami.

– Miałem okazję być w Chochole w ubiegłym roku. I powiem od razu, że zakochałem się w takiej formie przekazu teatralnego – wyjaśnia inicjator całego przedsięwzięcia, Michał Wiśnicki z TPCh. – Po rozmowie z członkami ANIMY dowiedziałem się, że przedstawienie można wystawić poza macierzystym miejscem. Tyle tylko, że musiała to być inna stodoła. Zaczęliśmy więc szukać. Miejsca i pieniędzy na spektakl. Trochę to trwało, ale u nas co się odwlecze, to nie uciecze – wyjaśnia prezes Towarzystwa Przyjaciół Chorzel.

Środki w większej części udało się pozyskać z programu „Kultura – Interwencje” prowadzonego przez Narodowe Centrum Kultury. – Nie chwaląc się, ale na niemal tysiąc wniosków nasz znalazł się na drugim miejscu na liście rankingowej – mówi prezes TPCh. – To więc zobowiązywało. Minus był taki, że grać mogliśmy we wrześniu albo październiku. W stodole w tym czasie wcale nie musi być najcieplej. Ale zamykamy oczy, modlimy się o pogodę i realizujemy jeden z najbardziej szalonych pomysłów w naszej historii.

Spektakl odbędzie się w poniedziałek, 7 października. Bilety rozeszły się w błyskawicznym tempie. – Miejsca mamy na jakieś 160-170 osób. Wejściówki są bezpłatne. Ale wejścia są limitowane, ze względów bezpieczeństwa. Stąd w ciągu dwóch dni wszystko, co mieliśmy, po prostu się rozeszło – wyjaśnia Michał Wiśnicki. – Na widowni zasiądzie więc komplet. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że nas za bardzo nie przewieje. Stodoła jest lekko prześwitująca. Zagryzamy jednak wargi i idziemy do przodu – puentuje prezes TPCh.

„Zające na kordonie” to historia dwóch mieszkańców terenów przygranicznych, których życie zmusi do zejścia na drogę przestępstwa. Obaj zostaną przemytnikami. I obaj staną się przewodnikami widzów po zaczarowanym świecie dawnego pogranicza. Co z tego wyjdzie? Zobaczą sami widzowie w Zarębach. A jeśli się uda – to nawet może i szersze grono widzów. Być może spektakl uda się utrwalić na taśmie filmowej. Wtedy zaś będzie można także obejrzeć wersję video ze spektaklu.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments