Wracamy do tematu doniesień o aktach przemocy w DPS na Rudzie w Przasnyszu. Mamy wyjaśnienia pracowników, dyrektora oraz prokuratury.

Siostra jednego z podopiecznych Domu Pomocy Społecznej dla Dorosłych Niepełnosprawnych Intelektualnie w Przasnyszu w swojej skardze zawarła szereg poważnych zarzutów, dotyczących niewłaściwej opieki nad jej bratem. Sprawa trafiła m.in. do prokuratury Rejonowej w Przasnyszu. Udaliśmy się do DPS, aby porozmawiać z mieszkańcami, pracownikami oraz dyrektorem, którzy stanowczo zaprzeczają informacjom zawartym skardze.

 

Przypomnijmy, że adresatami uwag siostry i zarazem opiekunki prawnej mieszkańca byli starosta oraz radni Powiatu Przasnyskiego, którzy zajmowali się rozpatrzeniem skargi na działalność Dariusza Chaborskiego – Dyrektora Domu Pomocy Społecznej dla Dorosłych Niepełnosprawnych Intelektualnie w Przasnyszu. Powiatowi radni 8 głosami „za” przy 9 wstrzymujących przyjęli uchwałę w tej sprawie, uznając skargę za częściowo zasadną. Zasadnymi okazały się uchybienia proceduralne.

Jak poinformował nas przewodniczący Rady Powiatu Paweł Szczepkowski, osoba skarżąca zarzuciła osobom sprawującym opiekę nad mieszkańcem DPS m.in. przyczynienie się do znacznego pogorszenia się jego stanu zdrowia poprzez niezaspokojenie jego podstawowych potrzeb życiowych, zwłaszcza w zakresie pielęgnacji oraz karmienia. To przyczyniło się, zdaniem skarżącej, do znacznego pogorszenia się jego stanu fizycznego i zdrowotnego. Te zarzuty w ocenie Komisji Skarg oraz powiatowych radnych nie znalazły potwierdzenia.

 

Najcięższy kaliber zarzutów

„Skarżąca, posługując się artykułami z Kodeksu karnego, informuje, że złożyła do Prokuratora Rejonowego w Przasnyszu doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa dotyczącego: doprowadzenia do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, nieudzielenie pomocy człowiekowi, znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, pozbawienie wolności osoby nieporadnej ze względu na stan psychiczny lub fizyczny, pozbawienie wolności połączone ze szczególnym udręczeniem, nękanie, stosowanie przemocy wobec osoby, w celu zmuszenia do znoszenia określonych warunków, znęcanie się nad osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy, znęcanie się nad osobą nieporadną ze względu na swój stan fizyczny lub psychiczny, znęcanie się w połączeniu ze stosowaniem szczególnego okrucieństwa, naruszenie nietykalności cielesnej, niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego poprzez działanie na szkodę interesu prywatnego oraz usiłowanie zabójstwa” – czytamy w uzasadnieniu do Uchwały Rady Powiatu Przasnyskiego w sprawie rozpatrzenia skargi na działalność Dyrektora Domu Pomocy Społecznej dla Dorosłych Niepełnosprawnych Intelektualnie w Przasnyszu.

Omawiana skarga, w związku z powzięciem przez Starostę Przasnyskiego informacji o możliwości popełnienia przestępstwa, zgodnie z przepisami prawa, została przekazana przez niego do Prokuratury Rejonowej w Przasnyszu. Starosta zlecił ponadto przeprowadzenie w DPS kontroli doraźnej, która miała miejsce we wrześniu i zakończyła się sporządzeniem protokołu.

„Z kontroli doraźnej, przeprowadzonej w zakresie zarzutów podniesionych w skardze, Komisja uznała, że omawiana skarga jest zasadna w części braku należytego nadzoru Dyrektora Domu Pomocy Społecznej dla Dorosłych Niepełnosprawnych Intelektualnie w Przasnyszu nad przestrzeganiem procedur, dotyczących funkcjonowania Domu, zaś w pozostałej części bezzasadna” – podkreślono w dokumencie.

Jednocześnie Rada Powiatu Przasnyskiego zobowiązała starostę przasnyskiego do podjęcia działań zmierzających do naprawy nieprawidłowości, przedstawionych w uzasadnieniu, i poprawy funkcjonowania Domu Pomocy Społecznej w terminie do 31 grudnia 2020 roku.

– W pozostałej części radni uznali, że skarga jest bezzasadna, gdyż pojawiające się w skardze zarzuty, dotyczące głodzenia, pozbawienia wolności, nękania i stosowania przemocy wobec wskazanego w skardze mieszkańca nie znalazły potwierdzenia w materiale dowodowym – podkreślił przewodniczący.

 

Sprawę bada prokuratura

Jak udało nam się dowiedzieć, Prokuratura Rejonowa w Przasnyszu nadzoruje postępowanie w sprawie narażenia pensjonariusza DPS na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, które zostało wszczęte we wrześniu za sprawą zawiadomienia, pochodzącego od osoby fizycznej.

– Sprawa ta wpłynęła do prokuratury z zawiadomienia prywatnego, pochodzącego od członka rodziny jednego z pensjonariuszy domu – starszego mężczyzny. Prokuratura uzyskała już dostęp do dokumentacji medycznej pensjonariusza oraz przesłuchała świadków. Na obecnym etapie postępowanie jest prowadzone w sprawie, nie przeciwko osobie, gdyż zgromadzony materiał dowodowy nie pozwala na postawienie zarzutów – poinformowała nas prokurator Marta Kociszewska – Lalak.

Jak uzupełniła szefowa Prokuratury Rejonowej w Przasnyszu Renata Zadrożna, w ostatnich dniach prokuratura powzięła informację o śmierci byłego podopiecznego DPS w Przasnyszu, który ostatnio przebywał w Zakładzie Opiekuńczo – Leczniczym w innym powiecie. Na zasadzie pomocy prawnej, tamtejsza prokuratura zleciła sekcję zwłok mężczyzny, a jej wyniki niebawem trafią do Przasnysza, co pozwoli prokuraturze na zakończenie postępowania.

W związku z zaistniałą sytuacją, skorzystaliśmy z zaproszenia pracowników DPS na Rudzie, którzy obszernie opowiedzieli nam o sytuacji w placówce i odnieśli się do zarzutów skarżącej kobiety.

Jak przekazały nam pracownice, DPS na Rudzie nie był pierwszym domem, który spotkał się z zarzutami zgłaszanymi przez opiekunkę prawną mieszkańca. Ich zdaniem osoba ta mało interesowała się stanem zdrowia podopiecznego, więc trudno dociec na jakiej podstawie sformułowała tak daleko idące i niemające precedensu zarzuty.

 

– My przez długi czas żyliśmy w błogiej nieświadomości, że ta pani rozkręci taką aferę. Ona na początku przyjechała tu ze dwa razy w odwiedziny i nie zgłaszała żadnych uwag i zastrzeżeń, bo wszystko było w najlepszym porządku. O tym, że są jakieś zarzuty, dowiedziałyśmy się dopiero kiedy mieszkaniec opuścił nasz dom – wskazują pracownice.

Dzień w DPS zaczyna się wczesnym rankiem. Opiekunki przychodzą do pracy na godzinę 7.00 i przejmują zadania od personelu pracującego w nocy. W tym czasie mieszkańcy są już umyci, ubrani i przygotowani do śniadania. Po posiłku mają do wyboru cały zestaw terapii – muzykoterapię, zajęcia techniczne, plastyczne, integracyjne. Na terenie placówki jest kuchnia, przygotowująca potrawy na miejscu oraz kilka stołówek. Mieszkańcy mogą uczestniczyć w rehabilitacji, korzystać z sali gimnastycznej, siłowni, kaplicy lub biblioteki. Mają do dyspozycji również kilka hektarów terenu, gdzie latem opiekunowie organizują im szereg atrakcji. Podopieczni często uczestniczą w wycieczkach krajoznawczych oraz rozmaitych imprezach i nie mogą narzekać na nudę.

 

Pracownicy oraz dyrektor DPD stanowczo zaprzeczają prawdziwości zawiadomienia

– Staramy się, aby mieszkańcy czuli się dobrze i staramy się zapewnić im realizację wszystkich potrzeb. Teraz, kiedy z powodu pandemii podopieczni nie mogą opuszczać placówki, robimy im zakupy, a nawet przytulamy, kiedy tęsknią za rodziną. Żyjemy z nimi na tyle dobrze, że przed epidemią, kiedy było można, zabieraliśmy ich do własnych domów. Zarzuty, które padły, nie mieszczą nam się w głowach. To niebywałe, że posunięto się do tego typu oszczerstw – wyjaśnia jedna z opiekunek.

Jak usłyszeliśmy od personelu, DPS na Rudzie przechodzi olbrzymią liczbę kontroli i dotychczas wszystko było w najlepszym porządku. Kontrolerzy z szeregu instytucji przyjeżdżają tu bez zapowiedzi, sprawdzają warunki, wertują dokumenty, rozmawiają z podopiecznymi. Jeśli okazałoby się, że w którejś z kluczowych dziedzin placówka nie spełnia standardów, a mieszkańcom działaby się krzywda, dom zostałaby zamknięty.

Jak zapewniają pracownicy, dyrektor Dariusz Chaborski zna swoją pracę od podstaw, ponieważ był przez wiele lat opiekunem. Mieszkańcy go znają, a on zna ich, dlatego podopieczni zgłaszają do niego swoje uwagi i potrzeby.

– Z pobytu w DPS zadowoleni są nie tylko mieszkańcy, ale również ich rodziny. Na początku niektórzy członkowie rodzin byli wobec nas podejrzliwi. Zastanawiali się, czy ich bliski znajdzie tu dobrą opiekę, ale po czasie przekonywali się, że wszystko jest w najlepszym porządku. Przed pandemią rodziny często tu gościły i mogły się o tym przekonać osobiście, teraz codziennie dzwonią. Przez tyle lat zbieraliśmy najlepsze opinie i pochwały – wskazuje nasza rozmówczyni.

Udało nam się porozmawiać również z dyrektorem placówki. Jak wskazał, także i on był zszokowany kalibrem zarzutów sformułowanych w skardze.

 

Dyrektor zamierza podjąć wobec kobiety kroki prawne

– Nie przypuszczałem, że ludzie są do czegoś takiego zdolni. Z tą panią miałem kontakt jeden jedyny raz. Przez cały czas pobytu mieszkańca w naszym domu osoba ta nie zgłaszała żadnych problemów, dlatego trudno mi powiedzieć, co nią kierowało. W którymś momencie kobieta przyjechała do nas i nie przebierając w słowach oznajmiła, że zabiera brata, żądając umieszczenia go w szpitalu, wezwała także policję. Nie wierzę w prawdziwość doniesień, że rzekomo nasz mieszkaniec był więziony czy głodzony. Zapewniam, że wiedziałbym o takiej sytuacji, a pracownik, który by się tego dopuścił dawno by tu nie pracował. W tej chwili sprawę bada prokuratura, zostałem już przesłuchany, ale nie mam dalszych informacji o przebiegu postępowania – wyjaśnił dyrektor, dodając, że kiedy prokuratura zakończy swoją pracę i nie potwierdzi zarzutów, rozważa podjęcie kroków prawnych wobec krewnej dawnego mieszkańca domu, związanych ze zniesławieniem.

Choć Komisja Skarg i Wniosków nie potwierdziła najpoważniejszych zarzutów, dostrzegła pomniejsze, proceduralne uchybienia. Jak przyznał dyrektor, są to kwestie drobne, typowe zwłaszcza w dużych jednostkach. DPS na Rudzie ma w tej chwili ponad 180 podopiecznych, a rozmaitość zadań i biurokracji sprawia, że drobne uchybienia proceduralne mogły mieć miejsce. Zaznacza jednak, że nie mogło być mowy o rażących błędach, a tym bardziej o łamaniu prawa.

Podobnego zdania są pracownicy DPS na Rudzie. Do naszej redakcji oraz do przewodniczącego Rady Powiatu trafiło oświadczenie, podpisane przez 73 pracowników placówki, w którym stanowczo podkreślają, że w Domu nie dochodziło ani nie dochodzi do aktów przemocy, mieszkańcy nie są głodzeni ani szykanowani w jakikolwiek inny sposób, co sugerowały komentarze pod publikacją na naszym portalu. Informują również, że wszyscy wypełniają swoje obowiązki jak najrzetelniej, a dyrektor DPS Dariusz Chaborski dokłada wszelkich starań, by stworzyć dobre i godne warunki życia mieszkańców.

Korzystając z danej nam możliwości, odwiedziliśmy podopiecznych DPS podczas warsztatów terapii zajęciowej. Mieliśmy również okazję gościć na piętrze dedykowanym pensjonariuszkom, zobaczyć ich pokoje i porozmawiać z nimi na temat pobytu. Wszyscy podopieczni, z którymi rozmawialiśmy deklarują, że opieka jest bardzo dobra, zaś relacje z pracownikami układają się wzorowo.

Pomiędzy personelem, a podopiecznymi widoczna jest zażyłość i serdeczna więź. Jedynym problemem osób niepełnosprawnych jest koronawirus, który uniemożliwił im opuszczanie placówki oraz odwiedziny osób najbliższych. Na to jednak ani personel, ani dyrektor nie mają wpływu, ponieważ kwestie bezpieczeństwa sanitarnego na terenie DPS-ów regulują niezależne przepisy.

 

M. Jabłońska

guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
wykopnik
wykopnik
1 miesiąc temu

W podobnych sprawach, mając jakąś wiedzę o życiu w takiej placówce, subiektywnie nasuwają mi się tylko dwa pytania, czy to ktoś chce kogoś wykopać, czy może ugrać jakąś kasę z odszkodowania? Pozdrawiam myślących.